Sensacyjne 3:2 Polki z finałową rywalką Khelif z igrzysk. Co się stało później?
Barbara Marcinkowska to przyszłość polskiego boksu - swój talent pokazała już rok temu w Brazylii, wygrywając tam Puchar Świata. A rok zakończyła złotem mistrzostw Europy U-23 w Budapeszcie. W piątek zapewniła sobie kolejny medal w Foz do Iguacu, ale aby zachować szansę na obronę tytułu, musiała dokonać rzeczy wielkiej. Pokonać mistrzynię świata z 2023 roku i wicemistrzynię olimpijską z Paryża - Chinkę Liu Yang. Po pierwszej rundzie prowadziła 3:2.

Liu Yang za dwa tygodnie skończy 34 lata, Barbara Marcinkowska wkrótce będzie miała 23. Pod względem doświadczenia dzieli je przepaść, patrząc na sukcesy - również. Siedem lat temu została wicemistrzynią świata w Ułan Ude, przegrała finał z późniejszą mistrzynią olimpijską z Tokio Busenaz Sürmeneli. A w 2023 roku triumfowała w Nowym Delhi, pokonując w finale Janjaem Suwannapheng z Tajlandii.
I o tej walce było bardzo groźna, bo Chinka miała bić się o złoto z Imane Khelif. Algierka rozbiła 5:0 Suwannapheng, przygotowywała się do finału. I na godziny przed tą walką została zdyskwalifikowana, zakwestionowano jej płeć. To była decyzja IBA, później podważona. Khelif walczyła więc w igrzyskach w Paryżu, tu w finale spotkała się z Liu Yang. I wygrała 5:0.
A teraz do boju z Chinką szykowała się nasza Barbara Marcinkowska. I bynajmniej doświadczona Azjatka nie była pewna swego.
Puchar Świata w Brazylii. Barbara Marcinkowska kontra wicemistrzyni igrzysk z Paryża. Stawką finał kategorii 70 kg
Obie od początku przede wszystkim dbały o to, by nie przyjąć jakiegoś przypadkowego ciosu, który mógłby ustawić to starcie. Sędzia dwukrotnie przerywał pojedynek, zwracał im uwagę, że są pasywne. Sędziowie punktowi mieli ciężkie zadanie, trudno było po tych trzech minutach wskazać lepszą. Bardziej sprawiedliwe byłoby 9:9. Trzech arbitrów wskazało na Polkę, dwóch na jej rywalkę.

Marcinkowska nie dawała się ponieść emocjom, nie ruszała "na hura" do przodu, bała się szybkości rywalki. Wiedziała, że walka z dystansu będzie jej sprzyjać, a w końcu może i solidnie trafi. Nie było tych akcji wiele, ale pojawiały się. Tyle że Yang też kontrowała. I po dwóch rundach to ona prowadziła 2:0, wszyscy sędziowie w tej rundzie wskazali jej przewagę.
22-latka z Torunia nie miała już wyjścia, musiała zacząć walczyć odważniej. Trzeba jednak przyznać, że Chinka nadal znakomicie się poruszała. Uciekała, nie pozwalała trafić się. Nie było tu wielkiej dominacji jednej ze stron, a powinna być, jeśli marzyliśmy o polskim finale.
Nie udało się, trzecia runda też została przyznana Liu Yang. I skończyło się na 0:5 oraz drugim brązowym medalu dla naszej reprezentacji.
Barbara Marcinkowska (Polska) - Liu Yang (Chiny) 0:5
Karty sędziowskie: 28:29, 27:30, 28:29, 27:30, 28:29.
Rundy: 3:2, 0:5, 0:5













