Reklama

Reklama

Saleta: Mariusz Wach może wygrać z Arturem Szpilką przed czasem

Opóźnia się termin ogłoszenia walki Artura Szpilki z Mariuszem Wachem 10 listopada na gali w Gliwicach, ale promotor widowiska Andrzej Wasilewski nie przewiduje przykrej niespodzianki. Swoją opinię na temat pojedynku polskich ciężkich przedstawił były mistrz Europy, Przemysław Saleta.

Szpilka nie blefuje, gdy twierdzi, że pojedynek z Wachem jest o jego "być albo nie być" w poważnym boksie. Porażka sprawi, że pięściarz z Wieliczki zniknie z radarów poważnych graczy, a przede wszystkim sam zrozumie, że pewnego poziomu po dwóch ciężkich porażkach już nie przeskoczy.

Wach też ma wiele do stracenia, choć z racji znakomitych gabarytów i "betonowej" szczęki, pewnie do końca kariery będzie atrakcyjnym przeciwnikiem dla zawodników z szerokiej czołówki.

Obaj bardzo dobrze znają swoje atuty i słabości, a ich trenerzy Andrzej Gmitruk i Piotr Wilczewski też znają się, jak łyse konie.

Reklama

Pojedynek nie ma wyraźnego faworyta, dlatego eksperci biorą pod uwagę różne scenariusze. Opinię na temat starcia, w odpowiedzi na zadane przez Wacha pytanie na Facebooku, wygłosił Saleta, który cały czas przypatruje się polskiej scenie boksu zawodowego.

"Jeśli będziesz przygotowany kondycyjnie, agresywny, aktywnie boksujący lewą ręką w różnych płaszczyznach, to wygrasz przed czasem. A jeśli nie będzie Ci się chciało, to przegrasz na punkty. Istotne też jest to, aby od początku pokazać, kto rządzi w ringu i nie pozwolić "Szpili" uwierzyć w wygraną" - przedstawił swoją optykę 50-latek.

Podczas czwartkowej konferencji prasowej w Zaskale Wach powtórzył, że walka jest niemal dogadana.

- Rozmowy są bardzo zaawansowane, wystarczy tylko poprawić jeden punkcik i myślę, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, to w przyszłym tygodniu oficjalnie będzie ogłoszony ten pojedynek - powiedział "Wiking".

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL