Rzucił wyzwanie Pudzianowskiemu, burza przed głośną walką na Fame MMA. Padły wyzwiska
Kibice nie mogą się już doczekać debiutu Mariusza Pudzianowskiego w federacji Fame MMA. Chociaż angaż "Pudziana" nie został jeszcze potwierdzony, za kulisami mówi się, że negocjacje są na zaawansowanym etapie. Wyzwanie byłemu strongmanowi rzucił niedawno Kasjusz "Don Kasjo" Życiński, który typowany jest na jego pierwszego rywala we freak fightach. Przed głośną walką na Fame wybuchła niemała burza. Doszło do wyzwisk, a w centrum konfliktu znalazł się sędzia.

- Don Kasjo, mówisz, że z takim jak ja, to byś się sprawdził. Ale jak już gramy, to grajmy fair. To, że boksujesz rozsądnie to nikt ci tego nie zabierze. Kilka ładnych lat się tym zajmowałeś. Ja kilkanaście lat dźwigałem ciężary, więc powinno być trochę tego, trochę tego. Skoro jednak idziemy w mordobicie, to niech to będzie runda twoja, runda moja, runda twoja, runda moja albo jedna runda twoja, druga moja, trzecia pół na pół. Jakiś kompromis trzeba znaleźć - tak Mariusz Pudzianowski zareagował na zaczepki ze strony Kasjusza Życińskiego.
"Don Kasjo" przed kilkoma dniami rzucił wyzwanie "Pudzianowi", podkręcając tym samym plotki o zbliżającym się debiucie 49-latka we freak fightach. Kibice wciąż liczą, że zobaczą byłego strongmana pod szyldem FAME. W kuluarach mówi się, że choć w ubiegłym roku negocjacje zostały zerwane, włodarze popularnej federacji nie składają broni.
Awantura przed głośną walką na Fame MMA. Sędzia pod ostrzałem
Zanim jednak dojdzie do ewentualnego pojedynku z Pudzianowskim, Życińskiego czeka inna głośna walka. Na sobotniej gali Fame MMA 31 zmierzy się on w ćwierćfinale turnieju z Robertem Karasiem. W przeciwieństwie do wcześniejszych pojedynków, tym razem powalczy z rywalem w boksie w małych rękawicach. O ile do starcia dojdzie.
Przed walką z Karasiem wybuchła burza, która poniosła się szerokim echem w mediach społecznościowych. "Don Kasjo" spiął się z sędzią Piotrem Jaroszem, który od dłuższego czasu nie ma w środowisku najlepszego pijaru.
Jarosz domagał się uwzględnienia w regulaminie turnieju zapisu o braku możliwości ubliżania sędziom, co spotkało się ze sprzeciwem ze strony Życińskiego. Pomiędzy panami doszło do słownej utarczki, w trakcie której posypały się wulgaryzmy. Arbiter zagroził nawet, że jeśli zawodnik odmówi podpisania regulaminu, zostanie zdyskwalifikowany.
Freak fighter zarzekał się, że podpisał już regulamin. Wówczas brakowało w nim jednak jeszcze zapisu, którego domagał się Jarosz. - Jeżeli Kasjusz tego regulaminu nie podpisze to nie będzie walczył - zapowiedział sędzia. - Chłopie podpisałem już, co ty pie***lisz - usłyszał w odpowiedzi.
- No to będziesz musiał opuścić odprawę - odparł wyraźnie zirytowany arbiter. - Ja mam umowę z federacją, a nie z "kaloszem" - wypalił Don Kasjo, kończąc dyskusję z Piotrem Jaroszem.
Napięcie eskalowało, a do protestu w ślad za Życińskim przyłączyli się także inni zawodnicy. W efekcie sędzia wyprosił ich z sali, a w przestrzeni medialnej zaczęto spekulować, czy walka "Don Kasjo" z Robertem Karasiem w ogóle się odbędzie.








![Porażka w Halle. Hurkacz poza turniejem po trzysetowym boju [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MXVQ5NCQN6VUP-C401.webp)





