Rygielska już po walce w Brazylii. Sędziowie z Afryki widzieli inny pojedynek
Druga w PŚ w Brazylii, druga w mistrzostwach świata, druga w PŚ w Indiach - Aneta Rygielska w poprzednim sezonie błyszczała, ale zabrakło tego najważniejszego krążka. W Liverpoolu biła się kapitalnie, przegrała dopiero finał z Rebecą Santos, choć tylko 2:3. A mogło być odwrotnie. Teraz Brazylijka walczy w domowym turnieju, została rozstawiona z "1". A Polka z "2", po drugiej stronie drabinki. I tuż przed północą polskiego czasu Torunianka zaczęła marsz po kolejny finał. Jej potyczka z Katherine Berą z Dominikany łatwą przeprawą jednak nie było. Choć wynik końcowy trochę jest mylący.

W Foz do Iguacu od poniedziałku odbywa się pierwszy tegoroczny Puchar Świata - trener Tomasz Dylak uznał, że Biało-Czerwone wystąpią w 9 z 10 kategorii wagowych. Poprzedni rok pokazał, że prowadzona przez niego ekipa jest coraz mniejsza, imponująco wyglądały mistrzostwa Europy U-23 w Budapeszcie, okraszone czterema złotymi i trzema brązowymi medalami. A to znaczyło, że już nie tylko doświadczone zawodniczki mają mocną pozycję, ale będą wchodzić też te młodsze.
W tym pierwszym gronie jest na pewno Aneta Rygielska - w sierpniu skończy 31 lat, a przecież ten poprzedni sezon miała najlepszy w karierze. Była rozczarowana po igrzyskach olimpijskich, w globalnych imprezach zawsze kończyła swoją przygodę na ćwierćfinałach. Aż tu nagle przyszły dobre występy w Pucharach Świata, ale znakomity też w mistrzostwach w Liverpoolu. Z wygranymi walkami z mistrzyniami świata i minimalną porażką w finale.
A teraz, w razie trzech zwycięstw, znów mogła trafić na Rebecę Limę - już w finale. Rok temu właśnie tutaj ją pokonała.
Puchar Świata w Foz do Iguacu. Aneta Rygielska walczyła o ćwierćfinał
W Brazylii zawodniczka z Torunia na swój pierwszy pojedynek musiała czekać do środy - stawką być ćwierćfinał. Zmierzyła się z młodszą o 10 lat Katheriną Berą z Dominikany, zawodniczką walczącą głównie w Ameryce. Choć latem zeszłego roku poleciała na Puchar Świata do Astany, tam przegrała pierwszą walkę z Sanju Khatri, niezłą zawodniczką z Indii. Tyle że tę samą Sanju rozbiła później w Liverpoolu Rygielska, w drodze po swoje srebro.

Zawodniczka z Dominikany dość odważnie rzuciła się do ataku, ale prawe proste i hali szybko ostudziły jej zapał. Obniżała prawą rękę, tam odnajdywała drogę Polka. Rygielska walczyła spokojnie, pewnie, ale też nie czekała na ruchy rywalki. Nie popełniła tego błędu, co dzień wcześniej Szeremeta, która za szybko skupiła się na pasywnym oczekiwaniu na ruchy rywalki. I przegrała 2:3 drugą rundę.
Rygielska też miała 5:0 po pierwszym starciu, w drugim znacznie więcej klinczowała, doświadczony arbiter z Uzbekistanu zwracał uwagę obu, że faulują. Polka była jednak lepsza, jej ciosy bardziej wyraziste, ale sędziowie z Afryki - Marokańczyk i Egipcjanin - dali te trzy minuty Berze. Na szczęście na trzech pozostałych kartach było 20:18 dla Rygielskiej, a to gwarantowało już względny spokój. Trzeba było tylko uważać na ewentualne ostrzeżenie.
Dominikanka jednak wyraźnie opadła z sił, nie przeprowadziła kolejnego szturmu. A sama była punktowana. W ostatnich sekundach szukała nokautu, nie było takiej możliwości. O dziwo jednak sędziowie z Afryki znów dostrzegli tu wyższość Bery - było to wybitnie kuriozalne rozstrzygnięcie. W ćwierćfinale zameldowała się jednak Torunianka, choć tylko wynikiem 3:2.
W ćwierćfinale, w piątek, rywalką Polki będzie olimpijka z Tokio i Paryża, brązowa medalistka MŚ z 2022 roku ze Stambułu - Donjeta Sadiku z Kosowa.
Aneta Rygielska (Polska) - Katherine Bera (Dominikana) 3:2
Wyniki sędziów: 28:29, 28:29, 30:27, 30:27, 30:27.
Rundy: 5:0, 3:2, 3:2.













