Reprezentant Polski zaginął po zgrupowaniu kadry. Trwają poszukiwania
Niepokojące informacje napływają ze świata boksu. Po zgrupowaniu polskiej kadry seniorów w boksie, jakie miało miejsce w Zakopanem, zaginął 19-letni Wadim Konszewicz. Z pięściarzem nagle urwał się kontakt. Rodzina postanowiła zatem zgłosić zaginięcie. Głos w tej sprawie zabrał też Grzegorz Proksa, trener polskiej kadry, który rozmawiał ze swoim zawodnikiem tuż przed zaginięciem.

Wadim Konszewicz to czołowy polski pięściarz, który ma na koncie kilka tytułów mistrza kraju juniorów. Był w czołówce ostatnich mistrzostw świata młodzieżowców.
W ostatnich dniach stycznia i pierwszych lutego przebywał na zgrupowaniu kadry seniorów w boksie w Zakopanem. To opuścił 2 lutego. Tego samego dnia po godzinie 18.00, kiedy był już w Krakowie, urwał się z nim kontakt.
Wadim Konszewicz poszukiwany. Kadrowicz zniknął zaraz po zgrupowaniu w Zakopanem
Od tamtej pory nie nawiązał żadnego kontaktu z rodziną ani przyjaciółmi, a jego telefon pozostaje nieaktywny. Pięściarz miał wsiąść do pociągu z Krakowa do Gdyni o godzinie 19.57 lub o godzinie 22.14 bezpośrednio do Słupska. Finalnie nie udało się na chwilę obecną ustalić, czy wsiadł do jednego z tych pociągów. Do Słupska jednak nie dotarł.
W związku z tym rodzina zgłosiła zaginięcie 19-latka.
- Nie mam kontaktu z Wadimem od czasu, jak opuścił zgrupowanie. Na razie w Internecie czytam same bzdury. Łącznie ze wzrostem, a przecież był niższy ode mnie - powiedział Grzegorz Proksa, trener kadry Polski w boksie, w rozmowie z Interią.
Nasz były zawodowy mistrz Europy w wadze średniej mierzy 1,73 m, a w mediach społecznościowych pojawia się informacja o wzroście Konszewicza w przedziale 180 - 185 cm.
W rysopisie na różnych stronach czytamy: wzrost - około 180 cm, włosy - jasny blond, krótkie, oczy - niebieskie. Szczupłej i wysportowanej budowy ciała.
Ubrany był w czarną, puchową kurtkę z kapturem, czarne spodnie dresowe oraz obuwie sportowe. Miał przy sobie walizkę na kółkach koloru brązowego, plecak koloru brązowego oraz torbę sportową marki Adidas lub Puma. Ktokolwiek widział lub wie o losach zaginionego proszony jest o niezwłoczny kontakt z najbliższą Komendą Policji lub pod numerem alarmowym na terenie całego kraju 112.
- Czytam, że mógł mieć uszczerbek na zdrowiu po zgrupowaniu, a to są totalne bzdury. Nawet nie sparował, tylko ćwiczył techniczne elementy. W jego wypadku nie można mówić o żadnym urazie na zgrupowaniu - mówił Proksa.
Tymczasem w komunikacie o zaginięciu pięściarza czytamy, że uskarżał się na bóle głowy, a jego wypowiedzi w momencie, kiedy kontaktowała się z nim rodzina, były niespójne i nielogiczne.
Miał pewien problem natury osobistej, o którym nie wypada mi mówić, bo to było tylko do mojej wiadomości. Poinformowani o tym byli na kilka dni przed zakończeniem obozu jego trenerzy klubowi. Zgrupowanie, które skończyło się o godz. 11.00, opuścił jednak normalnie. Pojechał do Krakowa. Ostatni kontakt miałem z nim o godz. 18.00, kiedy był już w Krakowie. Pytałem, czy już dojechał do Słupska. Napisał mi, że ma problem i że coś mu nie idzie. Zadzwoniłem do niego. Okazało się, że miał pociąg do Słupska dopiero wieczorem. Miał jednak smutny i zawieszony głos. I tyle. Od tego momentu nie mam nim z kontaktu
- Zdarzało mu się wcześniej, że wyjeżdżał ze zgrupowania bez słowa. Może teraz padł mu telefon albo go wyrzucił, bo dzień wcześniej w Zakopanem tak było. Ktoś go znalazł i oddał. Ma trudną sytuację prywatną. Został jednak zaakceptowany przez grupę. Nic nie wskazywało na takie problemy. To fajny chłopak i dobry człowiek - dodał trener kadry.












