Przywrócili Lin Yu-ting do walk z kobietami. Numer jeden kompletnie rozbita
O pięściarce z Tajwanu Lin Yu-ting w ostatnich dniach znów zrobiło się bardzo głośno. Wszystko za sprawą przełomowej decyzji, która po 19 miesiącach kontrowersji związanych z płcią mistrzyni olimpijskiej z Paryża, otrzymała decyzję, że może stanąć w szranki do międzynarodowych zawodów. To, co w piątek wydarzyło się na ringu w Ułan Bator, gdzie toczą się mistrzostwa Azji, poniekąd przeszło najśmielsze wyobrażenie.

Lin Yu-ting polskim kibicom już zawsze będzie kojarzyła się z polskim boksem, a to wszystko za sprawą finałowej batalii z Julią Szeremetą na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Nasza rewelacja szła przez turniej jak burza, z każdą kolejną walką rozkochiwała w sobie najpierw tysiące, a później miliony rodaków, lecz w starciu o złoty medal - szczerze mówiąc - przegrała wyraźnie.
Lin Yu-ting demoluje liderkę kategorii 60 kg. Jest półfinał mistrzostw
Tajwanka, podobnie jak Imane Khelif, choć proceduralnie zostały dopuszczone do startu, nie robiąc tego oczywiście na własną rękę, spotkały się z zarzutami, że mają nienaturalną przewagę fizyczną nad swoimi przeciwniczkami. I rozpoczęła się bardzo długa batalia, która najpewniej wymagała nawet odwołania ze strony pełnomocników Lin Yu-ting, aby na końcu udowodnić, że jednak może być dopuszczona do rywalizacji w gronie kobiet. Tę decyzję niedawno obwieścił panel World Boxing, czyli nowy strażnik boksu olimpijskiego.
Wygłodniała boksu mistrzyni z Paryża w wielkim stylu wróciła do rywalizacji. I to w randze od razu z wysokiego "C", bo na odbywających się w Ułan Bator, stolicy Mongolii, mistrzostwach Azji. W 1/8 finału pokonała bokserkę z Tajlandii Thananyę Somnuek 5:0, uzyskując awans do ćwierćfinału.
Dzisiejszy bój o półfinał zapowiadał się pasjonująco, przynajmniej z dwóch powodów. Naprzeciw Tajwanki stanęła Japonka Ayaka Taguchi, która przystępowała do walki z pozycji liderki dywizji 60 kg. I właśnie kategoria wagowa także była wyzwaniem, bo przecież Yu-ting życiowy sukces wywalczyła w kategorii 57 kg.
W ringu pokazała jednak, że jest nie do zatrzymania. "Lin odniosła przytłaczające zwycięstwo 5-0 w ćwierćfinale kobiet w wadze 60 kg, awansując w mocnym stylu do półfinału i zmierzając ku złotemu medalowi" - triumfuje portal ftvnews.com.tw/.
Rzeczywiście, dominacja podopiecznej trenera Tsenga Tzu-chianga była absolutna. Każdą z trzech rund Lin wygrała do wiwatu. Żaden z pięciu sędziów na przestrzeni całego pojedynku ani trochę się nie wyłamał. Wszyscy, jak jeden mąż, pełny przebieg walki wypunktowali w stosunku 30:27, co w ogólnym rozrachunku zapewniło nokautujący triumf 5-0.











