Reklama

Reklama

Przemysław Saleta #KiedyBędzieNormalnie: Najpierw spotkam się z córką Nicole

- Najbardziej brakuje mi obecnie bezpośredniego kontaktu z najbliższymi. Nie mogę się spotykać z córką Nicole ze względu na to, że z uwagi na przeszczep nerki jest w grupie ryzyka, z rodzicami nie mogę się spotykać z uwagi na ich wiek - Przemysław Saleta zdradził Interii, że #KiedyBędzieNormalnie, to pierwszą czynnością, którą wykona będzie właśnie spotkanie się ze starszą córką.

- Poza kontaktem z bliskimi brakuje mi także otwartych klubów sportowych. Czasami jak poproszę znajomego, to otworzy mi swój klub fitness, gdzie mogę przeprowadzić trening, wtedy jestem tam tylko ja. Staram się wracać do formy po operacji kręgosłupa. Brakuje mi także otwartych restauracji, teraz kiedy jestem głodny i mam na coś ochotę, to muszę zamawiać jedzenie tylko na wynos, a potem jem w samochodzie (śmiech).

Przemysław Saleta dostrzega pozytywne strony obecnej sytuacji.

Reklama

- Owszem, zmuszono wszystkich, żeby trochę zwolnili i z tego wypłynie chyba jakaś nauka i ludzie będą troszeczkę wolniej żyć, kiedy to wszystko już się skończy. Mam nadzieję, że będziemy się skupiać na rzeczach naprawdę ważnych.

Wiosną ubiegłego roku Przemysław Saleta po kilku latach pobyty w Tajlandii wrócił do Polski. Do Azji wyjechał w 2016 roku, na wyspie Samui prowadził obozy bokserskie, delektował się tamtejszym klimatem i wolniejszym stylem życia. W październiku 2019 roku przeszedł operację kręgosłupa, na początku tego roku ponownie wyjechał do Tajlandii na niespełna dwa miesiące. Obecnie skupia się na przygotowaniu specjalnego programu treningowego do ćwiczeń online.

- Jest to taki trening, który można przeprowadzić w każdych warunkach, trwa 25 minut. To nie tylko trening bokserski, jest oparty o ćwiczenia przydające się w boksie, ma za cel podnieść, przywrócić lub w ogóle spowodować dobrą formę trenując w domu. Przy okazji można nauczyć się trochę boksu, treningi dostępne będą już wkrótce na stronie nokaut25.pl.

W czasie pandemii byłego mistrza świata w kick-boxingu wspiera przede wszystkim jego dziewczyna oraz przyjaciele.

- Zawsze mogę się z nimi pośmiać i to jest fajne.

 Jaki film i książka pozwoliły Przemysławowi Salecie zapomnieć choćby na chwilę o koronawirusie?

- Ostatnim takim filmem, który obejrzałem i zrobił na mnie wrażenie to polski film "Hejter". Rzeczywiście jest to film, który sprawia, że zaczynasz myśleć i zastanawiać się, aczkolwiek niekoniecznie o koronawirusie.

Przemysław Saleta profesjonalną karierę zakończył w 2015 roku. Swoją ostatnią, przegraną walkę stoczył z Tomaszem Adamkiem. W rozmowie z Interią przyznał, że kilka miesięcy temu Adamek zaproponował mu udział w pożegnalnej walce w Bielsku Białej, do której miało dojść w lipcu tego roku. Ostatecznie jednak pomysł spalił na panewce, bo jak twierdzi Saleta organizatorzy chcą za przeciwnika Adamka najlepiej czarnoskórego Amerykanina. Niewykluczone, że Saletę zobaczymy jeszcze w ringu, ale w walkach charytatywnych.

Były mistrz Polski i Europy w boksie zawodowym przewiduje, że po pandemii świat będzie trochę inny.

- Myślę, że ludzie przewartościują trochę rzeczy, dlatego, że kiedy nie mamy dostępu do wielu rzeczy, między innymi nie korzystamy na przykład z restauracji, czy klubów, to okazuje się, że bez tego możemy żyć.

Obecnie Przemysław Saleta angażuje się w akcje dotyczące transplantologii i pomocy dzieciom, podkreśla, że należy wyrównywać szanse, bo nie wybiera się ani rodziców, ani miejsca urodzenia, a szczególnie dzieciom warto pomagać. W 2007 roku Saleta oddał nerkę do przeszczepu swoje starszej córce Nicole, która siedem lat później przeszła także drugi przeszczep. Obecnie jest dializowana i czeka na trzecią operację przeszczepu nerki.

- Dwa razy w roku organizujemy z Arkadiuszem Pilarzem "Bieg po nowe życie" wspólnie z ludźmi po przeszczepach lub dializującymi się. Staramy się pokazać, że przeszczepy pozwalają wrócić do zdrowia i do normalnego życia. Na wiosnę niestety nie udało się przeprowadzić pierwszej edycji, ale wierzę, że we wrześniu w Warszawie dojdzie już do skutku. Trzeba o tym wszystkim mówić, ponieważ nie spotkałem chyba jeszcze osoby, która powiedziałaby, że nie pomoże najbliższej osobie, że nie odda nerki, albo kawałka wątroby, ale jednocześnie statystyki niestety nie kłamią. W Polsce takich przeszczepów rodzinnych jest tylko 4-5 procent, a w Skandynawii 50 więc łatwo można dostrzec skalę porównawczą.

Co zrobi Przemysław Saleta kiedy pandemia już się skończy?

- Przede wszystkim jak najszybciej będę chciał spotkać się z córką Nicole, mam nadzieję także na wizytę w restauracji, a może razem z córką właśnie tam się wybierzemy.

Zbigniew Czyż

Artykuł powstał w ramach akcji portalu Interia #KiedyBędzieNormalnie, w której przedstawiciele świata kultury i sportu dzielą się z czytelnikami portalu swoimi refleksjami na temat obecnej sytuacji, zdradzają za czym tęsknią i czego im brakuje najbardziej, jak radzą sobie ze stresem oraz jakie mają plany na czas po pandemii.

W naszej akcji udział również wzięli:

Radosław Majdan

Marek Plawgo

Piotr Małachowski

Iga Świątek

Urszula Radwańska

Krzysztof Włodarczyk

Zbigniew Boniek

Mariusz Czerkawski

Łukasz Orbitowski

Emilian Kamiński

Mateusz Damięcki

Tomasz Jakubiak

Kuba Sienkiewicz

Jan Wieczorkowski

Michał Bajor

Mateusz Janicki

Andrzej Krzywy

Barbara Wrońska

Gaba Kulka

Piotr Rubik

Janusz Leon Wiśniewski

Piotr Kupicha

Bovska

Dorota Miśkiewicz

Misia Furtak

Smolasty

Janusz Radek

Robert Czebotar

Ania Rusowicz

Piotr Beczała

Jacek Piekara

Robert Gawliński

Andrzej Piaseczny


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje