Reklama

Reklama

Przed 90 laty urodził się znakomity bokser Rocky Marciano

1 września 1923 r. w Brockton w stanie Massachusetts urodził się w rodzinie włoskich emigrantów jeden z najznakomitszych bokserów w historii Rocky Marciano. Niepokonany na zawodowym ringu stoczył w latach 1946-1955 49 walk i tylko sześciu rywali nie znokautował.

Rocco Francis Marchegiano, bo takie było jego nazwisko, w młodości zainteresował się sportem. Uprawiał baseball i futbol amerykański. Imał się różnych prac, m.in. zamiatał w fabryce obuwia. Powołany w marcu 1943 roku do wojska zaczął próbował sił na ringu. Mierzący 180 cm wzrostu, krępy i dysponujący niezwykłą siłą ciosu z trudem znajdował przeciwników.

Rozczarował się do baseballu, po tym jak szkoleniowcy drużyny Chicago Cubs uznali po testach, że jest nieprzydatny. W tej sytuacji zapaliło się zielone światło dla boksu, dyscypliny w której czuł się najlepiej.

Reklama

17 marca 1947 roku w pierwszej zawodowej walce Marciano znokautował Lee Eppersona w trzeciej rundzie, za co otrzymał... 35 dolarów. Spiker zapowiedział go przed walką jako Rocky Macka. Sportowiec chciał w ten sposób ukryć ten fakt przed matką, która sprzeciwiała się jego bokserskim planom. Po walce powrócił do amatorskiego boksu. Kontuzja kciuka wyeliminowała go jednak z ekipy USA przygotowywanej na igrzyska olimpijskie w Londynie w 1948 roku.

Od 12 lipca 1948 roku, po znokautowaniu Harry'ego Bilzeriana, walczył już tylko na zawodowym ringu. Menedżer namówił go, aby posługiwał się pseudonimem Rocky Marciano, bowiem jego rodowe nazwisko ustawicznie przekręcali konferansjerzy.

Dzięki niesamowitej odporności na ciosy, obdarzono go przydomkiem "Skała". Po pokonaniu Bilzeriana, kolejnych 14 rywali znoautował, najpóźniej w piątej rundzie. Pierwszym, który dotrwał do końca walki był w maju 1949 roku Don Mogard, przegrywając przez decyzję sędziów.

W 1950 roku przeżył trudne chwile w walce z legitymującym się imponującym bilansem 37-0 Rolandem La Starzą i był to jedyny pojedynek w karierze, gdy wygrana Marciano wisiała na włosku.

Kiedy znokautował Rexa Layne'a nic nie stało na przeszkodzie, aby walczył o mistrzostwo świata. Przeciwnikiem Marciano został jego idol, były mistrz świata Joe Louis. Pojedynek 26 października 1951 w nowojorskiej Madison Square Garden, ostatni w karierze Louisa, zakończył się w ósmej rundzie nokautem.

Marciano skutecznie obronił potem sześć razy tytuł, walcząc z Jerseyem Joe Walcottem, La Starzą oraz dwukrotnie z Ezzardem Charlesem oraz Brytyjczykiem Donem Cockellem. W ostatniej walce, 22 września 1955 roku na nowojorskim Yankee Stadium w dziewiątej rundzie znokautował pretendenta w wadze półciężkiej Archie Moora. Sukces przyniósł mu największy dochód w karierze - 468 374 dolarów.

Z powodu kontuzji pleców (wersja oficjalna) 27 kwietnia 1956 roku zawiesił rękawice na kołku. Potem do końca życia sędziował i komentował walki bokserskie oraz inwestował, z różnym skutkiem, zarobione pieniądze.

Zmarł tragicznie. W nocy 31 sierpnia 1969 roku, na dzień przed 46. urodzinami, podróżował Cessną lecąc z Chicago do Des Moines w stanie Iowa na przyjęcie urodzinowe. Niedoświadczony pilot, nie radząc sobie z trudnymi warunkami atmosferycznymi (burza) skierował samolot na lotnisko w Newton. Maszyna rozbiła się zaledwie dwie mile od pasa startowego. W katastrofie śmierć ponieśli także pilot oraz drugi pasażer.

W oparciu o karierę Marciano napisano wiele książek. Powstały także filmy zainspirowane jego życiem, z udziałem m.in. Sylvestra Stallone.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje