Pożar w szwajcarskim kurorcie. Media informują o śmierci kolejnego sportowca
Tragicznie zakończyło się celebrowanie przyjścia nowego roku w szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana. Podczas sylwestrowej nocy w lokalu Le Constellation doszło do pożaru, w którym życie straciło kilkadziesiąt osób. Teraz w mediach pojawiły się informacje o kolejnych zidentyfikowanych ofiarach. Jak się okazuje, w tragicznym wypadku zginął 17-letni bokser Benjamin Johnson.

Tragiczny finał nocy sylwestrowej w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana wstrząsnął całą Europą. Nowy Rok, który dla setek młodych ludzi miał być czasem radości i zabawy, zakończył się niewyobrażalnym dramatem. W pożarze lokalu Le Constellation życie straciło aż 40 osób, a 121 zostało rannych. Wielu poszkodowanych walczyło o życie w szpitalach, a skala tragedii sprawiła, że wydarzenia te nazwano jedną z największych katastrof ostatnich lat w Szwajcarii.
Do dramatycznych wydarzeń doszło tuż po godzinie 1:30 w Nowy Rok. W podziemiach lokalu wybuchł pożar, który błyskawicznie się rozprzestrzenił. W środku przebywali głównie młodzi ludzie. Ucieczkę utrudniały wąskie schody i przejścia, a gęsty dym oraz wysoka temperatura powodowały panikę. Część ofiar spłonęła żywcem, inne udusiły się dymem. Stan wielu ciał był tak zły, że identyfikacja wymagała specjalistycznych badań DNA.
Ujawniono tożsamość kolejnych ofiar pożaru w kurorcie Crans-Montana. To 17-letni bokser
2 stycznia służby poinformowały o ustaleniu tożsamości pierwszej ofiary. Okazał się nią golfista Emanuele Galeppini. W kolejnych dniach do mediów zaczęły trafiać nazwiska następnych tragicznie zmarłych osób, co przynosiło rodzinom zarówno ból, jak i odpowiedzi na dramatyczne pytania.
Wśród ofiar znalazł się również Benjamin Johnson, młody pięściarz związany z Club Lausannois de Boxe. 17-latek zginął w heroicznych okolicznościach. Gdy wybuchł pożar, rzucił się na pomoc swojej bliskiej przyjaciółce, którą zdołał uratować. Sam jednak nie zdołał wydostać się z płonącego lokalu.
"Z głębokim smutkiem SwissBoxing przyjął wiadomość o śmierci Benjamina Johnsona (z klubu bokserskiego Club Lausannois de Boxe), ofiary tragedii w Crans-Montana. Benjamin odszedł jako bohater, ruszając na ratunek bliskiej mu przyjaciółce. Wszystkimi myślami jesteśmy z jego rodziną, bliskimi oraz wszystkimi ofiarami tej narodowej tragedii" - czytamy w komunikacie Szwajcarskiej Federacji Boksu.
"Według świadków stracił życie, niosąc pomoc swojej bliskiej przyjaciółce, pozwalając jej w ten sposób przeżyć. Ten akt najwyższego altruizmu doskonale odzwierciedla to, kim był. Zawsze pomagał innym" - wspomniał prezes Szwajcarskiej Federacji Boksu, Amir Orfia.











