Powiało grozą, a później taki popis. Ależ występ, Tyson Fury znów zatańczył w ringu
Tyson Fury jeszcze niedawno ogłosił zakończenie bokserskiej kariery, ale długo na niej nie wytrzymał i szybko wrócił do ringu. Na gali w Londynie zmierzył się z Arsłanbekiem Machmudowem. Starcie potrwało pełne 12 rund i na początku zaczęło się sensacyjnie. Doświadczenie "Króla Cyganów" wzięło jednak górę i były mistrz kompletnie zdetronizował Rosjanina między linami. Mimo wszystko nie udało mu się go skończyć przed czasem i o zwycięzcy zadecydowali sędziowie.

Podczas wielkiej gali bokserskiej w Londynie na stadionie Tottenhamu kibice byli świadkami starcia dwóch potężnie bijących zawodników wagi ciężkiej. Tyson Fury zmierzył się z niepokonanym wcześniej Arsłanbekiem Machmudowem.
Walka wzbudzała ogromne zainteresowanie, ponieważ zestawiała jednego z najlepszych ciężkich ostatnich lat z groźnym puncherem budującym swoją pozycję w światowej czołówce. Dodatkowym faktem podgrzewającym atmosferę był fakt, że dostępność transmisji była bardzo powszechna - galę można było oglądać w serwisie Netflix.
"Gypsy King" przystępował do tego starcia jako były mistrz świata wagi ciężkiej i jeden z najbardziej kompletnych pięściarzy swojego pokolenia. Brytyjczyk nie krył tego, że bój z Machmudowem miał być przystankiem do trzeciej batalii z Ołeksandrem Usykiem. Choć za rogiem czai się również możliwe starcie z Anthonym Joshuą. Wcześniej Fury musiał dwukrotnie uznać wyższość ukraińskiego profesora.
Tyson Fury nie przestraszył się Machmudowa. Popis "Króla Cyganów" w Londynie
Z kolei Rosjanin uchodził za jednego z najmocniej bijących zawodników w kategorii ciężkiej. Większość swoich wcześniejszych walk kończył przed czasem, często demolując przeciwników już w pierwszych rundach. Jego styl eksperci opisują jako ciągła presja, fizyczność i siła. Te atuty zawsze czynią go niewygodnym przeciwnikiem.
W końcu obaj zawodnicy pojawili się między linami i zaczęło się. Machmudow od razu rzucił się bardzo agresywnie na Tysona Fury'ego. Brytyjczyk jednak pozostawał czujny, dobrze się cofał i starał się niwelować szarże Rosjanina. Pod koniec rundy "Lew" trafił Anglika głową i na policzku byłego mistrza pojawiło się delikatne rozcięcie.
Trzeba przyznać, że początek starcia był bardzo intrygujący. Wiara Machmudowa w nokaut była bardzo widoczna, lecz Fury wydawał się jednak cały czas czujny. Pod koniec drugiej rundy Rosjanin wyraźnie słabł, jego taktyka nie okazywała się skuteczna. Kunszt i doświadczenie "Króla Cyganów" pokazywały, że jest gotowy na wszystko.
Brytyjczyk z minuty na minutę się rozluźniał, momentami testując odporność rywala na ciosy. Rosjanin wydawał się bezradny, często starał się iść do przodu i klinczował. Tak przez kilka kolejnych odsłon. Od czasu do czasu obaj mieli jeszcze swoje chwile, ale częściej przeważał, napierał i trafiał "Gypsy King".
Boks Tysona Fury'ego na biegu wstecznym robił duże wrażenie. Machmudow nie był w stanie zneutralizować piekielnych długich ciosów Brytyjczyka, który mieszał płaszczyzny jak rasowy czempion. Rundy mijały, zbliżał się werdykt i powoli zwycięstwo "Króla Cyganów" stawało się formalnością.
Koniec końców bój potrwał pełne 12 odsłon i o zwycięzcy zadecydowali sędziowie. Arbitrzy punktowi nie mieli jednak trudnego zadania i jednoznacznie wskazali na boksera z Manchesteru.
Warto wspomnieć, że wcześniej na tej samej gali mieliśmy okazję oglądać Polaka walczącego pod Brytyjską flagą. Skazywany na porażkę Paweł August pokazał się ze znakomitej strony, pokonał faworyzowanego Simona Zachenhubera i pozostał niepokonany.










