Poważna rozmowa z żoną, Andrzej Gołota miał już nigdy nie wyjść na ring. Zadecydował detal
Po wyjeździe do USA kariera Andrzeja Gołoty nabrała rozpędu. Brązowy medalista z Seulu wkrótce po przyjeździe zadebiutował na zawodowych ringach, by z czasem stać się prawdziwą ikoną polskiego sportu lat 90. ubiegłego stulecia. Niewiele jednak brakowało, by Gołota pozostał w świadomości kibiców jedynie jako zapomniany medalista olimpijski. Jedna rozmowa z żoną mogła kompletnie zmienić życie pięściarza.

Dla Andrzeja Gołoty cała Polska zarywała noce, by śledzić kolejne występy polskiej gwiazdy wagi ciężkiej na amerykańskich ringach. Chociaż od wielu lat znajduje się już na sportowej emeryturze, w świadomości kibiców cały czas funkcjonuje jako wielka gwiazda polskiego sportu.
Pierwszym kluczowym momentem jego kariery były Igrzyska Olimpijskie, które w 1988 roku odbyły się w Seulu. W Korei Południowej Gołota szedł jak burza, a w półfinale zatrzymał go dopiero faworyt gospodarzy Baek Hyun-man. Dało to urodzonemu w Warszawie pięściarzowi brązowy medal olimpijski.
Kolejny przełom nastąpił na początku 1990 roku. We Włocławku Gołota miał naruszyć nietykalność cielesną tamtejszego blacharza, przez co wpakował się w ogromne tarapaty. Finalnie wydano za nim list gończy, a pięściarz ratował się ucieczką za ocean. W taki sposób rozpoczęła się przygoda jednego z najlepszych polskich bokserów w historii ze Stanami Zjednoczonymi.
Nowe życie Gołoty w USA. "Podjęliśmy decyzję, że nie będzie boksował"
Przeprowadzka do USA z pewnością znacząco przyśpieszyła wejście Gołoty do zawodowego boksu. Polak w debiucie 7 lutego 1992 roku pokonał Roosevelta Shulera, rozpoczynając tym samym serię 28 zwycięstw z rzędu. Passę przerwał dopiero słynny pojedynek z Riddickiem Bowe zakończony dyskwalifikacją za ciosy poniżej pasa.
Niewielu jednak wiedziało o tym, że na początku swojego pobytu Gołota nie zamierzał nawet wychodzić na ring. Szczegóły tamtego okresu w rozmowie ze sport.tvp.pl zdradziła przed laty żona pięściarza Mariola Gołota.
- Gdy Andrzej wylatywał do USA na początku lat dziewięćdziesiątych, to odbyliśmy poważną rozmowę na ten temat i podjęliśmy decyzję, że nie będzie boksował. Przez pierwszy miesiąc ja jeździłam do pracy, a on siedział z malutką córką w domu - zdradziła małżonka Andrzeja Gołoty.
Na łamach "Faktu" Mariola Gołota w 2014 roku wspominała, że tamten okres nie był dla jej męża najłatwiejszy. Brak sportu wypełniał w sposób, który na dłuższą metę mógłby przynieść więcej szkody niż pożytku.
Był rok 1990. Byliśmy już po ślubie. Andrzej nie miał co robić. Ja szłam do pracy, a on siedział w domu z dzieckiem. Brał małą Oleńkę do baru, barmanka ją bawiła, a on piwko pił. Pewnego razu się budzę, słyszę sygnał policyjny, wyglądam przez okno, a Andrzej lekko wypity żegna się z policjantami: „bye bye, thank you”. Policjanci byli tak mili, że zawieźli go do domu, żeby sam nie siadał za kółko.
Tak mogła wyglądać przyszłość Andrzeja Gołoty. Plan był bliski realizacji
Z czasem Gołota zaczął szukać sobie nowego zajęcia. Jak wspominała jego małżonka, medalista olimpijski nawiązał kontakt z Polakiem, który przedstawił mu perspektywę podjęcia pracy jako zawodowy kierowca ciężarówki. Gołota miał podejść do tematu bardzo poważnie. Rozpoczął naukę, a nawet zdał egzamin pisemny. W pewnym momencie jednak, Mariola Gołota zaczęła mieć wątpliwości co do tego planu.
- Zdał egzamin pisemny, pomyślałam, że to lepsze niż siedzenie w domu. Ale po rozmowach z żonami kierowców stwierdziliśmy, że to jednak nie jest praca dla Andrzeja ze względu na długie rozstania - skwitowała Mariola Gołota na łamach "Faktu".
W tamtym momencie ponownie pojawił się temat powrotu do sportu. Osiadłe w Chicago małżeństwo Gołotów odnalazło Windy City Boxing Club, gdzie z wielką ochotą chcieli podjąć współpracę z niedawnym medalistą olimpijskim.
- Można jednak powiedzieć, że w tamtym momencie życia Andrzej próbował ten boks odsunąć od siebie, ale na dłuższą metę okazało się to niemożliwe - podsumowała całą sprawę żona Andrzeja Gołoty.
Zobacz również:















