Popularność mocno odbiła się na życiu Szeremety. Wskazuje: "to nie jest fajnie"
Dziś Julia Szeremeta to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich sportsmenek. W błyskawicznym tempie zyskała ogromną popularność, kiedy Polacy masowo zaczęli śledzić jej poczynania podczas igrzysk w Paryżu. Niewiele osób może jednak zdawać sobie sprawę z tego, jak zmieniło się wtedy jej życie. Ogromna popularność sprawiła, że jej prywatność praktycznie zniknęła z dnia na dzień, co mocno utrudniało jej funkcjonowanie. - Miałam też po igrzyskach takie sytuacje, że ludzie mnie nagrywali z ukrycia - to nie jest fajnie - powiedziała Interii Sport. Niemniej jednak popularność ma również pozytywne strony.

W jednej chwili nazwisko Julii Szeremety poznała cała Polska, a jej walki w Paryżu śledzili nie tylko fani sportów walki. Wicemistrzyni olimpijska w kolejnych miesiącach była tą, o której mówiło się bardzo dużo, a osób chętnych na wspólne zdjęcie oraz autograf nie brakowało.
To nie przeszkodziło jej jednak w dalszej pracy nad sobą i jak sama wyznaje, duża sława nie zmieniła jej charakteru - chociaż mniej lub bardziej niekomfortowych sytuacji nie brakowało.
Łukasz Olszewski: - Jak zmieniła się Julka Szeremeta? Jaka byłaś rok temu, przed IO, a jaka jesteś teraz?
Julia Szeremeta: - Moje życie zmieniło się o 180 stopni... Teraz jestem rozpoznawalną osobą. Dużo łatwiej mi coś załatwić (śmiech), mam większe możliwości do treningów, mogę skupić się przede wszystkim na nich i mieć spokojną głowę. Wydaje mi się jednak, że jako osoba, to się nie zmieniłam.
Tak sława i popularność odbiły się na życiu Julii Szeremety. Fani oblegali ją po igrzyskach
Podczas większych wydarzeń skupiasz na sobie dużą uwagę i nie brakuje chętnych, żeby zrobić sobie z tobą zdjęcie, wziąć autograf. A jak to wygląda w życiu codziennym? Jesteś zaczepiana np. podczas zakupów w galerii handlowej?
- Cały czas pojawiają się wokół mnie ludzie, ale teraz to już się uspokoiło. Widzę, jak na mnie spoglądają i zastanawiają się "podejść, czy nie podejść" - ale raczej już jest luźniej. Najgorzej jest na jakiś wydarzeniach, np. na Pikniku Olimpijskim. Nie wiedziałam, jak mam stamtąd uciec, bo w trakcie miałam jeszcze egzaminy na patent motorowodny - zdane. Cały czas ktoś do mnie podchodził.
Wiele gwiazd sportu lub influencerzy mówią wprost, że lepiej już podejść i poprosić ich o zdjęcie, niż podglądać z ukrycia, co wywołuje dyskomfort. A jak to jest u ciebie? Czujesz się obserwowana?
- Czasami tak, zdarza się to. Miałam też po igrzyskach takie sytuacje, że ludzie mnie nagrywali z ukrycia - to nie jest fajnie. Można podejść po prostu i zrobić zdjęcie.
Najwięcej mówiło się o tobie - co oczywiste - podczas igrzysk i tuż po ich zakończeniu. Zderzyłaś się wręcz z popularnością. Jak odczuwałaś to wtedy? Byłaś spięta, widząc, co się dzieje wokół twojej osoby?
- Spięta się nie czułam, ale zderzyłam się ze ścianą. Nie wiedziałam, że to aż taka oglądalność będzie i zbiorę taką rzeszę fanów. Zdziwiłam się bardzo, kiedy wróciłam do Polski i zobaczyłam, co się dzieje na lotnisku.
Dziś jesteś jedną z największych marek osobistych wśród polskich kobiet. Forbes wycenił cię na 255 mln złotych. To ma dla ciebie jakieś znaczenie, czy to tylko cyferki?
- Na pewno to fajnie, że zostałam tak mocno wyróżniona, ale nie zwracam na to aż tak dużej uwagi. Po prostu dalej robię swoje.
Julia Szeremeta: Od dłuższego czasu nie śledzę boksu
Czy trenując boks, masz w sobie jeszcze chęci do tego, żeby po powrocie z treningów śledzić to, co dzieje się w dyscyplinie? A może wolisz się totalnie od tego odciąć i skupić się na innych aktywnościach?
- Przyznam się szczerze, że od dłuższego czasu nie śledzę boksu. Nie oglądam nawet swoich przeciwniczek, z którymi przychodzi mi walczyć. Mam do tego bardzo luźne podejście. Wchodzę do ringu i robię swoje. Mam swój skład trenerski i wiem, że oni przeanalizują styl walki mojej przeciwniczki i dadzą mi jakieś rady. Tak naprawdę nie chcę się skupiać i myśleć, jak pojedynek będzie wyglądał.
Większość ludzi zna cię w zasadzie przez pryzmat wywiadów po walkach i tego, co mówiło się o tobie od czasu igrzysk. A jaka Julka jest prywatnie?
- Jaka? Wesoła, żartobliwa... Pogadam raczej z każdym. Lubię nawet poczytać, co ludzie o mnie wypisują, żeby się z tego pośmiać. Mnie takie rzeczy nie ruszają. Niech wypisują, niech się dzieje.
Rozmawiał Łukasz Olszewski












