Polski pięściarz oszukany przez Niemców. Trener nie wytrzymał. "Niemcy chcieli zabrać pas"
Mateusz Tryc nie miał okazji długo pocieszyć się tytułem mistrza Europy w wadze półciężkiej. Polski pięściarz pas wywalczył w kwietniu, a w miniony weekend go stracił. Szkopuł w tym, że według wielu obserwatorów nie powinno mieć to miejsca, gdyż werdykt sędziów był co najmniej kontrowersyjny. Szkoleniowiec Tryca nie gryzł się w język i jasno stwierdził, że był to sędziowski "wałek".

Nie był to udany weekend dla Mateusza Tryca, choć sam pięściarz nie może mieć do siebie pretensji. Reprezentant Polski w kwietniu tego roku niespodziewanie pokonał niemieckiego rywala, Nicka Hanninga i zdobył tytuł mistrza Europy federacji WBO w wadze półciężkiej. W minioną sobotę Tryc stanął do pierwszej obrony mistrzowskiego pasa, a jego rywalem był inny zawodnik zza naszej zachodniej granicy, Artur Reis.
Reprezentant Polski dobrze radził sobie w starciu z wyżej notowanym pięściarzem i przede wszystkim ciosy na korpus robiły na Niemcu wrażenie. Po przebiegu walki mogło się wydawać, że Tryc jest na dobrej drodze do obrony pasa. Niestety werdykt sędziowski nie był po myśli Polaka i tylko jeden sędzia widział zwycięstwo mistrza. Dwóch pozostałych sędziów punktowało na korzyść Reisa.
Polak oszukany przez Niemców. Trener pięściarza nie zamierzał się gryźć w język
Według wielu był to niesprawiedliwy werdykt, o czym w mediach społecznościowych powiedział sam Tryc. "Tej walki nie przegrałem. Zobaczymy, jak dalej potoczą się losy. Może dostanę rewanż, chociaż będzie ciężko, bo na miejscu Artura bym tego nie brał. On walczył o przetrwanie, ja o wygraną. Taka była prawda. Od szóstej rundy miał bardzo ciężko" - przekazał za pośrednictwem Insatgrama.
Teraz głos zabrał trener Tryca, Hubert Migaczew. W rozmowie z "Faktem" nie gryzł się w język. "Mateusz perfekcyjnie zrealizował cały plan taktyczny. Moim zdaniem wygrał co najmniej 6 z 10 rund. Werdykt był kontrowersyjny, trochę nas zaskoczył, choć spodziewałem się, że jeśli nie znokautuje przeciwnika, to raczej nie wróci z pasem. I tak też się stało. Niemcy chcieli nam ten pas zabrać i zrobili to" - stwierdził szkoleniowiec.
Walka była widowiskowa, świetna, a werdykt to był zwykły wałek
Szkoleniowiec przyznał, że po walce usłyszał od wielu osób, iż werdykt powinien być odwrotny. Nie wyklucza również skargi do federacji. "Zamierzam z menedżerem, czyli moją żoną, usiąść i napisać skargę do WBO. Niech przyjrzą się sędziowaniu, punktacji" - przyznał. Warte odnotowania jest również to, że wszyscy trzej sędziowie punktowi byli z Niemiec, co Migaczem skwitował w wywiadzie stwierdzeniem "No śmiech na sali, naprawdę".














