Polski olbrzym reaguje po ogłoszeniu walki z Furym. Wskazał powód, czemu padło na niego
Mariusz Wach ku zdziwieniu ogromnej części fanów boksu naprawdę został zakontraktowany do walki z Tysonem Furym. Polak zmierzy się z Brytyjczykiem już 24 lipca w Tajlandii. Pojedynek z polskim olbrzymem będzie dla "The Gypsy Kinga" ostatnim sprawdzianem przed jego hitowym starciem o pas mistrzowski z Anthonym Joshuą. Z ust polskiego zawodnika padły konkretne powody, czemu to właśnie on dostał propozycję walki z prawdziwą legendą dyscypliny.

Ogłoszenie walki pomiędzy Mariuszem Wachem a Tysonem Furym spadło na kibiców jak grom z jasnego nieba. Absolutnie nikt nie mógł się spodziewać, że 46-latek z Polski znajdzie się w gronie potencjalnych rywali dla Brytyjczyka, który nie tak dawno dwukrotnie mierzył się z Ołeksandrem Usykiem o czempionat wagi ciężkiej.
Starcie z polskim olbrzymem dla "The Gypsy Kinga" ma być jednak ostatnim sprawdzianem przed jego hitową walką o pas mistrzowski z Anthonym Joshuą. Fury wyjdzie więc do zdecydowanie niżej notowanego Wacha, aby całkowicie zdominować go między linami i przyjąć od niego jak najmniejszą liczbę ciosów w trakcie wymian.
Fala rozstań z Barceloną. Lewandowski, a teraz jeszcze on. Klamka zapadła
Polski olbrzym zawalczy z Furym. Wskazał konkretny powód. To wręcz niewiarygodne
Na kilka tygodni przed starciem Polak zdecydował się udzielić wywiadu w "Kanale Sportowym". W jego trakcie padło wiele istotnych kwestii dotyczących negocjacji i kulisów podpisywania kontraktu.
- Znam życie, znam boks. Zawsze jest jakieś grono zawodników, ale jeden nie trenuje, drugi się boi, innemu zdechnie kot czy pies i też nie zawalczy. Jak zadzwonili, to chwilę pomyślałem i się zgodziłem. Na następny dzień przysłali kontrakt, podpisałem i tyle. Ale przez to stracę teraz część swojego urlopu i jestem w*******y na Fury'ego - powiedział Wach.
Następnie Polak wskazał, z jakim nastawieniem podchodzi do zapowiedzianego pojedynku. Okazuje się, że trzyma on nerwy na wodzy, nie gloryfikując przesadnie postaci Fury'ego w swojej głowie. Z ust 46-latka w pewnym momencie wybrzmiały także powody, przez które to właśnie on miał zostać wytypowany do starcia z legendą. Wach uważa, że pomogły mu w tym jego walki w... Prime MMA.
- Mnie już nic nie jest w stanie zaskoczyć w tym sporcie. Mam gdzieś z tyłu głowy ten pojedynek, ale osobiście się nie podniecam. Zdaję sobie jednak sprawę, że każdy z wagi ciężkiej chciałby być teraz na moim miejscu. I nawet nie mówię o względach finansowych, ale prestiżowych, po prostu każdy chciałby wyjść z Tysonem do ringu. Ale dla mnie to kolejna robota do zrobienia i tyle. Choć stawiam, że zobaczyli te dwie moje walki w PRIME, walczyłem z trzema rywalami na raz, stwierdzili, że ten gość jest kurde twardy i dlatego padło na mnie - dodał.
Czy Mariusz Wach będzie w stanie zaskoczyć Tysona Fury'ego? Przekonamy się o tym już 24 lipca w Tajlandii. Na ten moment wiele wskazuje jednak na to, że walka Polaka z Brytyjczykiem nie będzie transmitowana na żywo. Zamiast tego ma pojawić się później w trzeciej serii serialu dokumentalnego "Rodzina Furych" na Netfliksie.






![Lemański rozbił Bułgarów zagrywką. Pięć asów w meczu Ligi Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N215N2ODRSMQU-C401.webp)


![Polski mur nad siatką. Najlepsze bloki z meczu z Bułgarią [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N213CA1CM6W4U-C401.webp)



