Polski mistrz olimpijski przed śmiercią oddał wszystkie medale. Ekspresowa decyzja
2 lutego tego roku do wieczności odszedł Marian Kasprzyk, jeden z najwybitniejszych polskich pięściarzy w historii. Mistrz olimpijski, brązowy medalista igrzysk oraz zdobywca podium mistrzostw Europy przed śmiercią zdążył oddać wszystkie swoje medale, aby były wystawione jako wota jego wiary w miejscach sakralnych. Ekspresowo zapadła decyzja, że pięściarz tego kalibru pośmiertnie zasłużył na jak najszybszy honor. Szczegóły w rozmowie z Interią zdradza wójt gminy Rajcza Dariusz Płoskonka.

Dopiero co wczoraj w Budapeszcie oglądaliśmy galę boksu, która odbyła się w 100. rocznicę urodzin Węgra Laszlo Pappa, jednego z najwybitniejszych pięściarzy w dziejach, trzykrotnego mistrza olimpijskiego (wielki rywal Zbigniewa Pietrzykowskiego zmarł w 2003 roku w wieku 77 lat). Z kolei niespełna dwa miesiące temu polskie środowisko opłakiwało śmierć "Polskiego Pappa", taki bowiem pseudonim ringowy (z uwagi na charakterystyczny, krótko przystrzyżony wąsik) nosił najstarszy polski mistrz olimpijski, Marian Kasprzyk. Zmarł w swoim mieszkaniu w Bielsku-Białej w wieku 86 lat.
Memoriał Mariana Kasprzyka. Rajcza przystąpiła do działania
Pan Marian był postacią szczególną, bo jego życiorys to nie tylko droga do wielkich sportowych zwycięstw, ale także radzenie sobie z największymi problemami, aresztem i banicją. A w "życiu po życiu" śmiertelną chorobą żony, swoją, a w tym wszystkim odnalezieniu drogi do Boga. I zawierzenie mu do tego stopnia, że już dawno temu najcenniejszy medal, złoto z igrzysk olimpijskich w Tokio z 1964 roku, przekazał do klasztoru oo. Paulinów na Jasnej Górze.
Na ostatniej prostej swojego życia, które jeszcze wydawało się nie wyznaczyć w tak bliskiej perspektywie linii mety, postanowił także w sposób szczególny rozstać się z dwoma brązowymi medalami: z igrzysk olimpijskich w Rzymie (1960 rok) oraz mistrzostw Europy w Belgradzie (1961 rok). Wybrał miejsce, które duchowo stało się mu najbliższe, czyli Sanktuarium Matki Bożej Kazimierzowskiej w Rajczy (powiat żywiecki, województwo śląskie).
Władze Rajczy uznały, że po śmierci po ludzku mają pewnego rodzaju zobowiązanie względem wielkiego mistrza sportu. I prędko zakasano rękawy, ale relatywnie już niedługo w tej niewielkiej miejscowości w Małopolsce odbył się turniej bokserski ku jego czci.
- Za życia nie zdążyliśmy tego zrobić, dlatego chcemy pośmiertnie uhonorować pana Mariana zorganizowaniem pierwszej edycji memoriału, który na pewno odbędzie się w tym roku. Celujemy w czerwiec lub lipiec - ujawnia w rozmowie z Interią Dariusz Płoskonka, wójt gminy Rajcza, która będzie gospodarzem wydarzenia.
Ale być może niejedynym, bo włodarz miejscowości zdradza, że jedną z propozycji jest rozszerzenie formuły. - W międzyczasie odezwał się pan burmistrz z Ziębic i padła propozycja, by zorganizować memoriał w formie turnieju, który w jednym roku kalendarzowym odbyłby się w Rajczy, Ziębicach (tam się wychowywał i początkowo boksował) oraz Bielsku-Białej (związany przez większość życia). I co roku, zamiennie, finał odbywałby się w jednej z naszych miejscowości. To ciekawa koncepcja, która mnie osobiście się podoba, ale jeszcze jest warta przedyskutowania - mówi wójt.
Gdy mowa stricte o Rajczy, to właśnie tutaj miałaby odbyć się inauguracja premierowego memoriału. Hala sportowa przy Gminnym Centrum Międzypokoleniowym nie pozwoli na wielki rozmach, a burmistrz tak szacuje liczbę widzów. - Jeśli uruchomilibyśmy balkon, to wówczas zmieściłoby się minimum 150, a maksimum około 200 osób - precyzuje.
Od ostateczniej daty, możliwości finansowych i efektu rozmów będzie zależało, jakiej klasy pięściarze pokażą swoją klasę sportową między linami. Stronę sportową koordynuje Sławomir Dubiel, doskonale znany w środowisku trener z Bielska-Białej, który w rozmowie z Interią kreśli następujący plan:
- Uważam, że formuła z 10-12 walkami będzie optymalna. Chodzi o to, żeby taka gala nie trwała kilka godzin, bo później robi się już nudno. A tak można utrzymać zainteresowanie widza, turniej jest kompaktowy, szybki i sprawny. Ja sam mam czterech swoich zawodników na szczeblu polskiej kadry, więc nie ma żadnego problemu. Obsadzając ich dobierzemy dobrych rywali, bo z nimi nikt słaby nie przyjedzie boksować - zapowiada szkoleniowiec.
Gwiazdy boksu w hołdzie dla legendy boksu? Padają konkretne nazwiska
Na taki stan rzeczy ręce zaciera ks. proboszcz Andrzej Zawada, kustosz rajczańskiego sanktuarium, wpatrując się w podarowane przez Mariana Kasprzyka medalowe wota. - Bardzo nam zależało, w tym przyjacielowi mistrza, Józefowi, by jeszcze za życia zdążyć z tym przedsięwzięciem. Pan Marian sobie zasłużył, by w roku jego śmierci od razu rozpocząć kultywowanie pamięci o nim żywym pomnikiem, czyli właśnie turniejem w jego ukochanym sporcie - podkreśla.
Organizatorzy zapowiadają, że dla podniesienia rangi wydarzenia będą starali się zaprosić do Rajczy wielkich asów boksu zawodowego ostatnich lat, którzy wielce poważali zmarłą legendę. Przede wszystkim Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka i Dariusza "Tygrysa" Michalczewskiego, a także najjaśniejszą postać kobiecego boksu, która ruszyła z posad cały polski boks olimpijski, czyli Julię Szeremetę. Przypomnijmy, że wicemistrzyni olimpijska z Paryża uczestniczyła w ostatnim pożegnaniu w Bielsku-Białej.
Artur Gac, Rajcza
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl












