Polski mistrz olimpijski oddał medale. Historia dopisała się 20 tygodni po śmierci
2 lutego polskie środowisko sportowe żegnało giganta boksu Mariana Kasprzyka, mistrza olimpijskiego z Tokio z 1964 roku. Legendarny pięściarz przed śmiercią oddał wszystkie swoje najcenniejsze medale, złoto trafiło do zakonu paulinów na Jasną Górę, a w ostatnim czasie dwa pozostałe skarby - brąz olimpijski z Rzymu i brąz mistrzostw świata z Belgradu - jako wota zostały podarowane do sanktuarium w Rajczy. W sobotę, nieco ponad cztery miesiące po śmierci asa, właśnie w tej miejscowości odbył się w jego hołdzie pierwszy memoriał.

Wielu tuzów polskiego sportu nigdy nie zostało uhonorowanych wydarzeniem, które byłoby ich upamiętnieniem. Niektórzy dopiero po kilku latach doczekali się pierwszej imprezy ich imienia. Pod tym względem I Memoriał im. Mariana Kasprzyka mocno się wyróżnił, bo odbył się ledwie po 20 tygodniach od śmierci nieodżałowanego asa polskiego boksu.
Memoriał im. Mariana Kasprzyka. Premierowe widowisko w Rajczy
"Przyznam się, że żaden z medali zdobytych przez naszych pięściarzy nie dał mi tyle satysfakcji. Nie chodziło już o samo zwycięstwo sportowe. Byłem świadkiem spełnienia tego, na co liczyłem - odrodzenia się człowieka" - napisał legendarny trener Feliks "Papa" Stamm w swoich pamiętnikach, gdy uratowany dla sportu po uprzednio dożywotnim zawieszeniu Kasprzyk wrócił w fenomenalnym stylu - meldując się na najwyższym stopniu olimpijskiego podium w Tokio.
Z więzienia i "dożywocia" po złoty medal olimpijski. Mistrz Marian Kasprzyk: Co żeście mi narobili?
Mistrz Kasprzyk odszedł 2 lutego bieżącego roku, a już teraz odbyło się premierowe widowisko bokserskie jego imienia. Wydarzenia w Rajczy rozpoczęły się od mszy świętej, a następnie w miejscowej hali sportowej do głosu doszli młodzi pięściarze.
Na początku widzowie zobaczyli dwa pokazowe pojedynki młodziutkich adeptów (cała czwórka reprezentowała klub RKS Stal Czechowice-Dziedzice), a począwszy od starcia młodziczek już "prawdziwe" walki z werdyktami. Do ringu wchodzili reprezentanci MBT Sosnowiec, GUKS Carbo Gliwice, ZKB Jaskinia Lwa Ziębice, BKS Beskidy Bielsko-Biała oraz jeden reprezentant Czech.
To właśnie zapewniający walor międzynarodowości tego memoriału Vojtech Bernacek zmierzył się z ulubieńcem miejscowej publiczności, Kamilem Koconiem. Walka seniorów w kat. 70 kg była ozdobą wydarzenia, zawodnicy stoczyli bardzo widowiskowy pojedynek. U przeciwnika doszło do pęknięcia łuku brwiowego, ale lekarz zawodów pozwolił mu kontynuować walkę. Ta zakończyła się na pełnym dystansie trzech rund, jednogłośnym werdyktem 3:0 dla Koconia.
Poza minutą ciszy w hołdzie mistrzowi Kasprzykowi, upamiętniono także postać Franciszka Jaszczyszyna, założyciela klubu ZKB Jaskinia Lwa Ziębice, cenionego działacza oraz byłego sędziego. Pan Franciszek zmarł nieco ponad miesiąc po Marianie Kasprzyku. Kolejna odsłona memoriału odbędzie się w Ziębicach w dniach 24-25 października. To nie wszystko, bo jeszcze w tym roku ma odbyć się połączony memoriał byłych przyjaciół i gigantów boksu - Zbigniewa Pietrzykowskiego i Mariana Kasprzyka.









