Polski bokser sięga po mistrzowski pas. Jeszcze dwa kroki. Wielka bitwa w Anglii
Mateusz Masternak jest na kursie, prawdopodobnie ostatnim w karierze, aby wreszcie skutecznie sięgnąć po tytuł mistrza świata. Wyzwanie będzie piekielne, a mocny podbieg rozpocznie się w sobotni wieczór w Londynie, gdzie blisko 39-latek musi zaliczyć pierwszy z dwóch finiszów. Polak zmierzy się ze stawianym w roli faworyta Viddalem Rileyem, a ekspert Interii Przemysław Saleta nie ukrywa, że "Master" stanie przed arcytrudnym zadaniem.

Młodsi pięściarze przed taką galą, jak ta w Londynie być może myślą o tym, że fajnie będzie ogrzać się w blasku bohaterów walki wieczoru: Deontaya Wildera oraz Derecka Chisory. Ale nie Mateusz Masternak (50-6, 33 KO), który nie ma już czasu, aby zaliczyć falstart, gdy koniec kariery nadciąga nieubłaganie.
Masternak jak Gołota. "Będzie musiał postawić wszystko na jedną kartę"
O "Masterze" zawsze mówiliśmy, że absolutnie wyróżnia się na tle większości polskich pięściarzy. Jego wyszkolenie techniczne można by porównać do tego "Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka, w ringu niemal zawsze pokazywał wiele jakości, ale dotąd zabrakło pełnego ukoronowania długiej i ciekawej kariery.
Mieszkający we Wrocławiu pięściarz w 2012 roku został mistrzem Europy, w 2018 roku sięgnął po europejski pas WBO, a w październiku 2025 roku ponownie założył na biodra pas EBU (wszystkie tytuły w kategorii junior ciężkiej). Ciągle jednak brakuje mu tego najważniejszego trofeum, czyli tytułu mistrza świata.
Dwanaście lat temu walczył o tymczasowy pas WBA (w Monako pokonał go Youri Kalenga), a przed szansą na pierwsze, pełnoprawne mistrzostwo stanął w grudniu 2023 roku w Anglii. Toczył znakomity pojedynek z także faworyzowanym Chrisem Billam-Smithem i gdy wydawało się, że naprawdę może się udać, w ósmej rundzie poddał walkę z powodu kontuzji żeber. Bolało go ciało i krwawiło serce.
Brawurowa pogoń za jeszcze jedną szansą sprawiła, wraz ze zręczną promotorską polityką, że "Master" znalazł się dwie walki od mistrzostwa świata federacji IBF. W związku z tym tak naprawdę tytuł mistrza Europy wagi cruiser, który jest w puli tego starcia, schodzi na dalszy plan, bo najbardziej liczy się, że jest to oficjalny eliminator do mistrzowskiego tronu. Tę szybszą ścieżkę umożliwiła samowola Jaia Opetai, który został pozbawiony mistrzowskiego trofeum.
Masternak zrobił wszystko, co było w jego zasięgu, aby przygotować optymalną formę na 28-letniego, nieporównywalnie mniej doświadczonego Viddala Rileya (13-0, 7 KO). Poprosił nawet o ciszę medialną, czyli nie chciał, aby dziennikarze przeszkadzali mu w okresie przygotowań. Ucierpiała na tym jego ekspozycja w środkach masowego przekazu, ale to tylko pokazuje, że te straty Polak wpisał w cel prymarny: zapisania się w historii rodzimego boksu.
- To nie będzie łatwa walka. Na wyjeździe nigdy nie jest prosto, do tego Anglik jest dosyć szybki. Mój, w cudzysłowie, problem z Mateuszem jest taki, że on potrafi wszystko, ale jest czasami zbyt ostrożny i niezbyt skłonny do ryzyka - ocenia Przemysław Saleta w rozmowie z Interią.
Saleta: Mateusz z natury nie jest żywiołem, ale...
To trafna prognoza. A niewykluczone, że wiek również może spotęgować, nawet podświadomie to, by nie wcisnąć gazu do dechy.
- W każdym sporcie tak jest. Najlepiej obrazuje to przykład wyścigów motocyklowych. To znaczy, im jesteś starszy, tym bardziej zdajesz sobie sprawę co ci się może zdarzyć i w twoim ryzyku nie ma już takiego szaleństwa jak wtedy, gdy masz 17 czy 18 lat. W boksie też tak jest. Tym bardziej, jeśli ktoś nie jest z natury takim żywiołem, a Mateusz nie jest - analizuje były mistrz Europy w wadze ciężkiej.
- Mateusz jest świetny technicznie i to taki pięściarz, który lubi kontrolować sytuację i potrafi to robić, natomiast obawiam się, że to może być taka walka, gdzie będzie musiał postawić wszystko na jedną kartę. To znaczy albo wygrać przed czasem albo być może przegrać przed czasem, a w każdym razie podjąć takie ryzyko - prognozuje weteran boksu.
Saleta raz jeszcze podkreślił, że wiek nie popycha do takich ryzykownych zachowań, ale nie pozbawia "Mastera" szans na to, aby zapewnił sobie walkę o wymarzone trofeum.
- Zobaczymy czy będzie w stanie się tak zmobilizować, choć jego przeszłe walki tego raczej nie pokazują. Niemniej bardzo trzymam za niego kciuki, bo oprócz Andrzeja Gołoty, jest to drugi najlepszy polski pięściarz zawodowy, który nie zdobył mistrzostwa świata - akcentuje Saleta.
Sam Masternak zapewnia, że jest gotowy dać wielkie show w ringu. - Jestem zmotywowany, by wyjść i stoczyć bardzo dobry pojedynek. Riley bardzo dobrze porusza się po ringu, jest sprytny i szybki, natomiast żaden z jego rywali nie wywierał na nim presji i nie wciągnął go w boksowanie. A ze mną będzie musiał się wciągnąć w szermierkę na pięści, bo inaczej nie wygra tego pojedynku. Wciąż we mnie jest głód, dalej czuję się bardzo dobrze i uważam, że jestem w swoim prime - zapowiedział nasz rodak w rozmowie z ringpolska.pl, będąc świeżo po treningu medialnym.
Transmisja gali w Londynie (start o godz. 20) na platformie DAZN w systemie PPV.













