Reklama

Reklama

Polsat Boxing Night. Nokaut! Adamek zwyciężył z Abellem

To był Tomasz Adamek (53-5, 31 KO), jakiego zawsze chcieliśmy oglądać. "Góral" pokonał przez techniczny nokaut na gali Polsat Boxing Night w Częstochowie z Joeya Abella (34-10, 32 KO). Sędzia przerwał walkę w siódmej rundzie.

To trzecie zwycięstwo z rzędu Adamka, po ubiegłorocznym wypunktowaniu Solomona Haumono i Freda Kassiego. Abell postawił poprzeczkę znacznie wyżej przed Tomaszem, głównie dzięki mocnym ciosom, jakimi dysponuje.

Nie brakowało nawet głosów, że na tym etapie kariery Polak nie powinien walczyć z tak groźnym przeciwnikiem. Warto podkreślić, że w swojej ostatniej walce 36-letni Amerykanin błyskawicznie rozprawił się z Krzysztofem Zimnochem. Za faworyta uchodził Adamek, który ponownie przygotowywał się pod wodzą Gusa Currana. 

Założenia przed walką były proste - atakować lewym, dużo się ruszać i unikać mocnych ciosów przeciwnika. Jednocześnie unikać walki w klinczu, w którym cięższy, wyższy i silniejszy rywal mógł zmęczyć Polaka.

Reklama

W 1. rundzie Adamek miał poważne problemy, by trafić przeciwnika. Fakt, że walczy z mańkutem, wyraźnie mu przeszkadzał. Abell atakował prawym prostym, ale trafił także lewym. Podobnie było w drugim starciu, ale tylko do momentu, gdy "Góral" uderzył prawym sierpowym i powalił rywala na deski. Jednak Amerykanin szybko się pozbierał i był groźny do końca rundy.

Kolejne trzy minuty również dostarczyły ogromnych emocji. Na początku Abell trafiał prawym prostym, ale Polak odpowiedział kapitalną kombinacją lewy-prawy i przeciwnik ponownie się zachwiał. Ponadto Adamek miał plan - ciosy na tułów, które robiły wrażenie na rywalu.

W 5. rundzie pięściarze zaserwowali prawdziwą ringową wojnę. Adamek ponownie atakował kombinacjami i raz jeszcze zachwiał Abellem, ale ten po chwili odpowiedział potężnym lewym sierpowym i Polak musiał uciekać.

Na tym nie koniec - Polak doszedł do siebie, zamknął rywala w narożniku i zadał kolejną serię uderzeń.

Runda 6. to świetny pokaz boksu w wykonaniu Adamka. Najpierw Abell był liczony po kolejnym ciosie na tułów, a następnie Polak nie podpalał się i spokojnie punktował. Gdy jednak nadarzyła się okazja zaatakował kolejną serią.

W siódmym starciu było po wszystkim. 41-letni Adamek powalił przeciwnika na deski uderzeniem na wątrobę, a później dokończył dzieła mocnym prawym na szczękę i sędzia słusznie przerwał walkę.

Co dalej? Adamek zaprezentował się na tyle dobrze, że nie można wykluczyć kolejnej walki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL