Reklama

Reklama

Polsat Boxing Night. Grzegorz Proksa dla Interii: Wygrana Michała Cieślaka na punkty będzie takim sukcesem jak zwycięstwo przed czasem

- Bardzo się cieszę, że taki pojedynek odbędzie się w Polsce i myślę, że da on Michałowi bardzo dużo w wielu aspektach, nie tylko pozycję sportową, ale też pewność siebie, czyli dokładnie to, co potrzebuje odbudować po porażce z Ilungą Makabu. Przyznam szczerze, że w jakiś dziwny sposób czuję spokój, bo chyba jestem pewien dyspozycji Michała dużo bardziej niż wcześniej - mówi w rozmowie z Interią Grzegorz Proksa, były mistrz Europy w wadze średniej, a obecnie wiceprezes Polskiego Związku Bokserskiego ds. boksu zawodowego. Już w piątek 14 maja jubileuszowa gala Polsat Boxing Night 10.

Transmisję gali Polsat Boxing Night 10 będzie można zobaczyć 14 maja w Polsacie Sport, Super Polsacie, a także na głównej antenie Polsatu.

Artur Gac, Interia: Łatwo jest panu wskazać faworyta walki Michał Cieślak - Jurij Kaszyński?

Grzegorz Proksa, były mistrz Europy: - Nie mam większych obaw. Faworytem rzeczywiście jest Michał, który z tego, co mi wiadomo, jest w bardzo dobrej formie. Rywal naturalnie jest bardzo trudny i niewygodny, bo potrafi być męczący dla przeciwnika i przysporzyć problemów w walce z różnych powodów. Jego styl plus częstotliwości wyprowadzanych ciosów mogą być dla Michała niewygodne i będzie potrzebował trochę czasu, żeby się przystosować. Uważam, że wygrana na punkty będzie takim samym sukcesem jak zwycięstwo przed czasem. Na pewno po stronie Michała jest siła ciosu, czyli jeden z jego głównych atutów. Z dużym zaciekawieniem będę oglądał ten pojedynek.

Reklama

Kaszyński nie jest specjalnie znany szerokiej publiczności, ale trzeba powiedzieć, że jest to zawodnik naprawdę dobrze wyszkolony technicznie.

- Niewątpliwie szykuje się jeden z lepszych pojedynków w Polsce od kilku lat. Zmierzy się dwóch czołowych zawodników tej kategorii wagowej. Jest to spory sukces telewizji Polsat, że udało się doprowadzić do takiej walki. To wszystko jest okraszone pewnym ryzykiem, bo wiadomo, że Michał równie dobrze może przegrać ten pojedynek. To też czyni tę galę jeszcze bardziej interesującą, a wygrana będzie dla Cieślaka tym cenniejsza. Bardzo się cieszę, że taki pojedynek odbędzie się w Polsce i myślę, że da on Michałowi bardzo dużo w wielu aspektach, nie tylko pozycję sportową, ale też pewność siebie, czyli dokładnie to, co potrzebuje odbudować po porażce z Ilungą Makabu. Przyznam szczerze, że w jakiś dziwny sposób czuję spokój, bo chyba jestem pewien dyspozycji Michała dużo bardziej niż wcześniej.

Ostatnia walka, z Taylorem Mabiką, choć przez Cieślaka wygrana przed czasem, to pod względem stylu pozostawiła spory niedosyt. Michał popełnił wiele błędów.

- Tak, bardzo siłowo rozegrał ten pojedynek. Dlatego myślę, że wspólnie z trenerem Liczikiem wyciągnęli odpowiednie wnioski, bo tam ewidentnie nastawił się na siłę ciosu. Wtedy polował na jedno, mocne uderzenie. W boksie zawodowym rzeczywiście liczy się siła, natomiast umiejętność dysponowania wydatkiem energetycznym w przeciągu 10-12 rund jest szalenie ważna. Michałowi tego doświadczenia po części trochę brakuje, bo on wiele pojedynków wygrywał przed czasem w pierwszej połowie walk. To oczywiście budowało jego pewność siebie we własną siłę, ale przy okazji "ukradło" trochę doświadczenia, które jest niezbędne na mistrzowskim poziomie.

Wówczas niedosyt był tym większy, że z otoczenia Michała dochodziły głosy, iż staje się coraz bardziej kompletnym pięściarzem, ale w ringu tego nie potwierdził. Teraz z sali treningowej znów dobiegają opinie, że boks Cieślaka ewoluuje w bardziej różnorodny. Spodziewa się pan niejako nowego otwarcia w walce z Kaszyńskim?

- Znam trenera Liczika, z którym razem boksowałem w drużynie w boksie olimpijskim, a teraz widzę, że przez lata rozwinął się jako trener. To facet bardzo inteligentny, potrafiący wyciągać wnioski z niektórych rzeczy. A takie walki, jak ta z Mabiką, mają budować i pokazywać, co jest źle i gdzie należy naprawiać. Mam nadzieję, że lekcja została odrobiona, co zostanie pokazane w pojedynku z Kaszyńskim. Zresztą musi być pokazane, bo to jest zupełnie inny styl pięściarza, więc rzeczywistość ringowa będzie tego wymagała.

A wybiegając już naprzód: jaki wieści pan scenariusz przed Cieślakiem w przypadku zwycięstwa? Czy będzie musiał jeszcze zawalczyć o pełnoprawną "jedynkę", a może on razu stoczy bój o mistrzowski pas, który - tu też spekulujemy - zostanie zwakowany przez zwycięzcę ewentualnej walki Okolie vs Briedis?

- Panie Arturze, w boksie nic mnie nie zdziwi. Oczywiście przedstawia pan w jakimś stopniu optymistyczną wersję, która byłaby bardzo pożądana. Natomiast w rankingu, jeśli się ktoś zagłębi, jest kilka bardzo cennych nazwisk, które bardzo trudno przeskoczyć. Trzeba naprawdę być politycznie poukładany w pewnych organizacjach, aby móc to zrobić sprawnie. Czy uda się to promotorowi Michała Cieślaka? Naturalnie trzymam kciuki, liczę w tym względzie na niespodziankę, choć wydaje mi się, że daleka droga. Najważniejsze w tej chwili jest zwycięstwo nad Kaszyńskim, które będzie podstawą do kolejnych ruchów.

Rozmawiał Artur Gac

Gala Polsat Boxing Night będzie transmitowana m.in. w systemie PPV oraz kanale Polsat Sport. Nie możesz tego przegapić! Kliknij tutaj i zagwarantuj sobie dostęp do transmisji na żywo już teraz!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL