Reklama

Reklama

Polsat Boxing Night 11. Siergiej Radczenko po kontuzji Kalengi: Chciałbym, aby organizatorzy znaleźli zastępcę

Starcie Siergieja Radczenki z Yourim Kalengą miało być jednym z głównych wydarzeń sobotniej gali Polsat Boxing Night 11 w Gliwicach. Do starcia jednak nie dojdzie, bo pięściarz z Demokratycznej Republiki Konga nabawił się urazu pleców. Radczenko przyznaje, że mimo to, chętnie zaprezentowałby się przed polskimi kibicami. - Chciałbym, aby organizatorzy znaleźli zastępcę. Jestem gotowy, chętnie przyjadę i zadowolę fanów swoim występem – powiedział Ukrainiec w rozmowie z Interią.

W walce wieczoru Polsat Boxing Night 11 Nikodem Jeżewski zmierzy się z Samuelem Kadje. Wcześniej miało dojść do starcia Radczenki z Kalengą. Do walki jednak nie dojdzie. W rozmowie z Interią Ukrainiec zdradza, że i tak jest otwarty na występ w Gliwicach. Nadal myśli też o starciu z Arturem Szpilką oraz komentuje postawę innych pięściarzy pochodzących z Ukrainy - Ołeksandra Usyka i Fiodora Czerkaszyna.

Transmisja gali Polsat Boxing Night 11 w piątek od 18:30 w Polsacie Sport i od 20 w Super Polsacie. Wydarzenie można oglądać także na platformie Polsat Box GO.

Reklama

Michał Przybycień, Interia: - Tuż przed galą twoja walka z Kalengą wypada z karty walk. Czujesz duży zawód?

Dowiedziałem się o tym we wtorek. Jestem w szoku. Kompletnie zaskoczyła mnie ta informacja.

Byłeś entuzjastycznie nastawiony do tego pojedynku.

Tak, bo byłem bardzo dobrze przygotowany. To jest sport, trudno, takie rzeczy się zdarzają. Kalenga fajnie się zachował. Sam do mnie zadzwonił i poinformował o kontuzji. Życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia. Mam nadzieję, że do naszej walki dojdzie w innym terminie.

- Sam prawda jestem po groźnej kontuzji i operacji, więc tym bardziej wiem, jak teraz czuje się mój rywal.

Co ci dolegało?

- Na początku kwietnia zerwałem bicepsa. Miałem operację. Rehabilitacja trwała kilka miesięcy, ale wszystko jest już w porządku.

Jesteś gotowy na występ w Gliwicach, nawet gdybyś miał walczyć z kimś innym?

Chciałbym, aby organizatorzy znaleźli zastępcę. Jestem gotowy, chętnie przyjadę i zadowolę kibiców swoim występem.

Jakie masz plany na najbliższe miesiące?

- Będę kontynuował projekt charytatywny dla dzieci, który rozpocząłem latem. Wtedy zbudowałem plac zabaw. Teraz chciałbym otworzyć salę bokserską, na której mogliby się szkolić młodzi adepci pięściarstwa.

A jakie kolejne walki chciałbyś stoczyć? Nadal myślisz o rewanżu z Arturem Szpilką?

- Oczywiście. Chcę tego. Pierwsza walka była bardzo ciekawa, ale zakończyła się niesprawiedliwą decyzją sędziów. Myślę, że fani również chcieliby zobaczyć drugi pojedynek między nami. To nie byłby rewanż dla mnie, tylko dla niego.

Ty toczyłeś już walki w MMA. Szpilka też myśli, aby spróbować swoich sił w tej formule. Czy interesowałby cię taki pojedynek?

- Rzeczywiście stoczyłem kilka walk. To było bardzo ciekawe doświadczenie, a poza tym przeszedłem do historii, jako pierwszy ukraiński pięściarz, który walczył w MMA.

- Z Arturem bardzo chętnie powalczę, czy to w nowej kategorii wagowej bridger, w której on próbował swoich sił, czy w MMA. Myślę, że byłoby to bardzo ciekawe starcie, może nawet bardziej niż walka bokserska.

Widziałeś ostatnią walkę Szpiki, w której przegrał przez nokaut z Łukaszem Różańskim? Jak oceniasz ten pojedynek?

- Nie spodziewałem się, że tak to się potoczy. Myślałem, że to Artur wygra. Spodziewałem się, że zdoła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść ze względu na większe doświadczenie i lepszą technikę.

Twój rodak Oleksandr Usyk radzi sobie ostatnio zdecydowanie lepiej. Pokonał Anthony’ego Joshuę i zdobył cztery pasy w wadze ciężkiej. Byłeś zaskoczony jego postawą?

- W ogóle. Usyk jest po prostu rewelacyjny! Zrobił to, w co wielu nie wierzyło i bardzo się z tego cieszę. Jestem dumny, że tak znakomity bokser pochodzi z Ukrainy, a tym bardziej, że wcześniej kilka razy pomagałem mu w przygotowaniach.

Myślisz, że Usyka stać, aby wygrywać z innymi "kolosami", jak np. Tyson Fury, czy Deontay Wilder, którzy ostatnio mierzyli się po raz trzeci?

- Czemu nie. W ostatniej walce widzieliśmy, że niemożliwe nie istnieje. Chętnie zobaczyłbym Usyka w starciu z którymś z nich.

Jak widziałbyś jego ewentualny pojedynek unifikacyjny Fury’ego z Usykiem?

- Myślę, że Fury, przez swoje długie gabaryty, nie byłby w stanie nadążyć za Usykiem. Mój rodak jest szybszy. Ta walka mogła by wyglądać podobnie, jak pojedynek Evandera Holyfielda z Nikołajem Wałujewem.

Wielu ukraińskich pięściarzy odnosi sukcesy o jakich polscy zawodnicy, od kilku lat, mogą tylko pomarzyć. Skąd, u ciebie w kraju, taki wysyp świetnych pięściarzy?

- To nic dziwnego. Ukraińska szkoła boksu zawsze była bardzo mocna. Mam nadzieję, że tego nie zaprzepaścimy i będziemy w stanie przekazywać tę wiedzę z pokolenia na pokolenie i nadal będziemy prezentować tak wysoki poziom.

W ubiegłym roku polskie obywatelstwo uzyskał też urodzony w Charkowie Fiodor Czerkaszyn. Jak widzisz jego przyszłość?

- Znam Fiodora. Śledzę jego karierę i cieszę się, że świetnie sobie radzi. Czekam aż będzie boksował o mistrzowskie pasy, bo wiem, że go na to stać.

Ty też znasz bardzo dobrze nasz kraj. Już piąty raz będziesz bił się w Polsce, ale po raz pierwszy z zawodnikiem zza granicy. Czujesz, że to będzie twoja przewaga i publiczność będzie po twojej stronie?

- Tak, w Polsce walczę od prawie 10 lat. W sezonie 2012/13 reprezentowałem barwy Hussars Poland w World Series od Boxing. Później stoczyłem kilka pojedynków zawodowych. Wiele osób tutaj już mnie zna i wspiera. Dobrze czuję się w Polsce i zawsze chętnie tu przyjeżdżam. Cieszę się, że znowu mogę tu wrócić.

Rozmawiał: Michał Przybycień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy