Polka zdobyła mistrzostwo świata i już ogłasza. Znane nazwisko, to byłby hit
Laura Grzyb w niedzielny wieczór napisała piękną historię polskiego boksu, zostając mistrzynią świata IBO w wadze super koguciej. Nasza rodaczka przed własną publicznością nie dała większych szans Simamkele Tuntsheni. Oponentka wytrwała co prawda do końca, lecz późniejsza decyzja sędziów nie pozostawiła złudzeń. Następnie sporo się jeszcze działo. Pięściarka jasno ogłosiła ws. dalszej przyszłości. Padło nazwisko… Jake'a Paula. Pachnie naprawdę głośną walką.

Triumf naszej rodaczki w niedzielny wieczór ani przez chwilę nie był zagrożony. Laura Grzyb w rodzinnym województwie śląskim nie dała nawet dojść do głosu niepokonanej rywalce pochodzącej z Republiki Południowej Afryki. Mało brakowało, a w szóstej odsłonie doszłoby nawet do nokautu. Przeciwniczka Polki przetrwała jednak trudne chwile i ostatecznie usłyszała ostatni gong. Po nim arbitrzy punktujący walkę nie mieli żadnych wątpliwości, jednogłośnie wskazując na bohaterkę miejscowej publiczności.
Po jednostronnej konfrontacji odbył się tradycyjny wywiad ze zwyciężczynią. "Przede wszystkim chcę powiedzieć, że mam najwspanialszych kibiców na świecie. To, jakie daliście mi wsparcie, jest nie do opisania. Jastrzębie-Zdrój to miasto mistrzów sportu, to niesamowite" - wyznała na wstępie 30-latka. "Czuję się silniejsza. Jestem też nieuchwytna. Byłam i będę, a jeśli ktoś myśli, że jest w stanie mnie złapać, jest w wielkim błędzie. Spełniłam marzenie, ale jak udało się wspiąć na jeden szczyt, to widzę już kolejne" - dodała, cytowana przez "sport.tvp.pl".
Laura Grzyb ogłosiła po zdobyciu pasa. Wraca do KSW, na boks się nie zamyka
Plany dotyczące najbliższej przyszłości są konkretne. Laura Grzyb ma zamiar znów na moment porzucić boks dla mieszanych sztuk walki. "Wracam teraz do MMA, będę przygotowywała się do kolejnego występu w KSW, ale wiadomo, że w boksie zostały jeszcze inne pasy do zgarnięcia" - wyznała szczęśliwym kibicom. Jak więc widać, "szermierka na pięści" to nie jest zamknięty rozdział. Nasza rodaczka mierzy wysoko, ponieważ celuje w konkretne tytuły.
"Jeśli Ellie Scotney (mistrzyni świata IBF, WBC i WBO - red.) nie boi się ze mną zmierzyć, a Jake Paul będzie miał jakąś ciekawą propozycję, to jestem na tak" - podsumowała świeżo upieczona czempionka IBO w wadze super koguciej. Powrót do KSW oznacza, iż zapewne fani za kilka miesięcy ponownie zobaczą ją w ojczyźnie. Gale europejskiego giganta organizowane są głównie w Polsce.













