Polka powalczy o finał. A było 1:4 z mistrzynią świata. Sędziowie jednomyślni
Podczas igrzysk w Paryżu nie tylko Julia Szeremeta mogła cieszyć się z medalu, bardzo blisko podium znalazła się też Elżbieta Wójcik. Po dwóch rundach ćwierćfinału prowadziła jeszcze z rywalką z Panamy, później sędziowie podjęli kontrowersyjną decyzję. A Polka zniknęła z ringów, zdecydowała się na przerwę macierzyńską. W wieku 30 lat wróciła do zmagań, z Pucharu Świata w Guiyangu na pewno wróci z medalem. A przegrywała z byłą młodzieżową mistrzynią świata Alfiyą Pathan z Indii po trzech minutach już 1:4.

Dość długo siła polskiego boksu kobiecego opierała się na zaledwie kilku zawodniczkach, jako pierwsza olimpijską przepustkę wywalczyła Karolina Michalczuk, po niej były zaś: Karolina Koszewska, Sandra Drabik i Elżbieta Wójcik. Ta ostatnia poleciała także do Paryża, wspólnie z Anetą Rygielską i najmłodszą w tym gronie Julią Szeremetą. Dalszy ciąg tej historii zna każdy fan kobiecego boksu - "Julka" wytańczyła w ringu olimpijskie srebro.
A przecież równie dobrze taki medal mógł pojawić się na szyi Elżbiety Wójcik - wtedy już doświadczonej, 28-letniej gwiazdy z Karlina. W 1/8 olimpijskiego finału pokonała rozstawioną w drabince z "2" Irlandkę Aoife O'Rourke - dziś wielką gwiazdę, aktualną mistrzynię świata z Liverpoolu. I w walce o medal wpadła na weterankę z Panamy Atheynę Bylon. Pierwszą rundę Polka wygrała 5:0, w drugiej jeden z arbitrów wskazał na nią, u czterech był zaś remis 19:19. Przekonała tylko jednego z tej czwórki, choć zasłużyła na więcej. To Bylon awansowała do półfinału, a później do finału.
Elżbieta Wójcik zdecydowała się zaś na przerwę macierzyńską, a miesiąc po urodzeniu córki już trenowała. Nie miała wyjścia - straciłaby połowę stypendium. - To nie jest normalne macierzyństwo. Nie rozumiem, dlaczego jako zawodniczka nie mogę być potraktowana w moim kraju jak normalna kobieta - żaliła się. A choć kadra Tomasza Dylaka jest coraz mocniejsza, mocno rozpychają się w niej łokciami niedawne "młodzieżówki", to dla 30-latki z Karlina znalazło się miejsce w kadrze na Puchar Świata w Chinach. I już wiadomo, że Polka wróci z Guiyangu z medalem.
Puchar Świata World Boxing. Elżbieta Wójcik walczyła o półfinał w Guiyangu
Elżbieta Wójcik została zgłoszona do kategorii najcięższej - +80 kilogramów. Liderką światowego rankingu jest w niej aktualna mistrzyni świata Agata Kaczmarska, która jednak w Los Angeles celuje w występ w wadze 75 kg. I to z prostego powodu - nie ma wyższej w kobiecej rywalizacji. Choć oczywiście podobne ambicje mogą mieć: Emilia Koterska, ale także i Wójcik.

Dwukrotna olimpijka z Karlina wpadła w 1/4 finału w Guiyangu na Alfiyę Pathan z Indii - aktualną mistrzynię tego kraju, siódmą zawodniczkę w rankingu World Boxing. Ale też gwiazdą młodzieżowych mistrzostw świata, które pięć lat temu odbyły się w Kielcach. Ona tam zdobyła złoto, została wybrana najlepszą pięściarką. A klasę pokazała też już kilka razy w mistrzostwach Azji.
I to Pathan była lepsza w pierwszej rundzie, wygrała ją zdaniem czterech sędziów. Głównie za sprawą ostatniej minuty, bo w tym dość pasywnym starciu kilka razy Polkę trafiła. A później wszystko całkowicie się zmieniło. Wójcik nie pozwalała na zwarcia, punktowała z dystansu. A rywalka z Indii słabła w oczach. Już drugą rundę wygrała u wszystkich sędziów, podobnie było w trzeciej. Nic więc dziwnego, że ręka pięściarki z czerwonego narożnika poszła w górę.
Wójcik awansowała do półfinału, zapewniła sobie medal. W sobotę powalczy o finał z Chinką Yilian Zhan, zawodniczkę potężnie zbudowaną, wysoką. A to mistrzyni świata IBA sprzed 15 miesięcy. Tyle że Polka może mieć na nią sposób - wystarczy, że skorzysta z podpowiedzi... Kaczmarskiej. Ta bowiem pokonała Chinkę w Liverpoolu, zaczynając wtedy drogę po złoto.












