Reklama

Reklama

Piotr Gudel: Polacy są w stanie wygrywać z mocnymi

- Na amatorskich ringach wygrywamy z medalistami mistrzostw świata, a na zawodowych wciąż brakuje nam wielkich wyzwań - uważa bokser Piotr Gudel, zwycięzca turnieju im. Feliksa Stamma z 2010 roku. 33. edycja Memoriału rozpocznie się 26 października.

Białostoczanin w karierze amatorskiej był mistrzem Polski w wadze 52 kg, a łącznie w finałach dwóch najniższych kategorii - papierowej i muszej - walczył aż pięć razy. Największy sukces międzynarodowy odniósł sześć lat temu, kiedy w finale turnieju im. Stamma pokonał brązowego medalistę mistrzostw świata z 2009 roku Niemca Ronny'ego Beblika 6:2.

Reklama

- Tamta walka pokazała, że my, polscy pięściarze, jesteśmy w stanie wygrywać z bardzo mocnymi rywalami. W finale wagi półśredniej Kamil Szeremeta okazał się wówczas lepszy od dwukrotnego mistrza świata (2005, 2007) Kazacha Serika Sapijewa, późniejszego mistrza olimpijskiego z Londynu - powiedział Gudel.

Od 2013 roku walczy na zawodowych ringach, dotychczas siedem pojedynków, z których pięć wygrał, a po jednym przegrał i zremisował. W sobotę 22 październik na gali w kopalni soli w Wieliczce zmierzy się z Kamilem Łaszczykiem (18-0), zajmującym trzecie miejsce w rankingu jednej z najlepszych federacji na świecie WBO.

- Uważam, że brakuje nam wielkich wyzwań. Łaszczyk już dwa lata temu był wysoko na liście WBO, mówiło się o możliwej walce o zawodowe mistrzostwo świata, ale jego kariera zdecydowanie zwolniła. W moim przypadku brakuje regularnych pojedynków. Chciałbym boksować częściej niż co pół roku. Byłbym gotowy na występy nawet w niższej kategorii niż piórkowa (57,1 kg), ale wówczas promotorzy musieliby mi sprowadzać chyba Azjatów. Tylko kto za to zapłaci? W Polsce brakuje zawodników w najlżejszych wagach - ocenił Gudel.

Bokser grupy Babilon Promotion zapowiada, że podczas Underground Boxing Show VIII w Komorze Warszawa, 125 metrów pod ziemią, spróbuje pokrzyżować plany wrocławianinowi Łaszczykowi.

- Kamil ma większe doświadczenie na profesjonalnych ringach, trenował i walczył w Stanach Zjednoczonych, ale to nie znaczy, że łatwo sobie ze mną poradzi. Chcę sprawić niespodziankę - dodał 26-letni zawodnik.

W głównej walce wieczoru w Wieliczce, w kat. ciężkiej, Krzysztof Zimnoch spotka się z Marcinem Rekowskim. - Moim faworytem jest Zimnoch, który na co dzień przygotowuje się w Londynie. Zobaczymy też jak wpłynęła na niego zmiana trenera - powiedział.

Natomiast podczas 33. Memoriału Feliksa Stamma (26-29 października) w kategorii 52 kg rywalizować będą m.in. Dawid Jagodziński i Maciej Jóźwik, mający za sobą starty w lidze zawodowej World Series of Boxing.

Dowiedz się więcej na temat: boks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje