Reklama

Reklama

Pacquiao trenuje, Mayweather odsiaduje

Nie kwestie finansowe, ani głośny spór o olimpijskie testy antydopingowe stoją na przeszkodzie najbardziej pożądanego pojedynku wagi półśredniej. Podczas gdy cały bokserski świat czeka na konfrontację Manny'ego Pacquiao z Floydem Mayweatherem Juniorem, ten drugi, miast na treningowej sali, zamelduje się 1 czerwca na sali sądowej, skąd przewieziony zostanie do zakładu karnego Clark County Detention Center.

Walka stulecia, na którą czekają miliony kibiców z całego świata, oddala się przynajmniej o trzy miesiące. Tyle bowiem wynosi kara pozbawienia wolności nałożona na Floyda Mayweathera Jr. za znęcanie się nad byłą dziewczyną - Josie Harris oraz groźby pod adresem ich trójki dzieci. Wprawdzie pięściarz może liczyć na przedwczesne zwolnienie, warunkowane dobrym sprawowaniem, co skróci sankcję do 45 dni.  Wtedy, wedle optymistycznego wariantu, Mayweather opuści więzienie dopiero w połowie lipca. Dodatkowo będzie musiał odpracować społecznie sto godzin. Biorąc jednak pod uwagę nieujarzmiony temperament "Moneya", czy taki scenariusz wydaje się w ogóle możliwy?

Reklama

Lista wykroczeń dłuższa od listy sukcesów?


Floyd Mayweather Jr. to bez wątpienia jeden z tych pięściarzy, o których głośno jest nie tylko na arenach sportowych, ale i poza nimi. Od kolejnych bokserskich sukcesów Amerykanina, szerokim echem odbijają się jego życiowe porażki. I choć niepokonany Floyd nie zaznał jeszcze smaku przegranej między linami, to swoimi występkami  zniesmaczył wielu kibiców.
Nie kto inny, jak uważany za najlepszego boksera świata bez podziału na kategorie wagowe  Floyd, nakazał pobić swoim ochroniarzom Anthony’ego Cliffa - zagorzałego fana, który w porywie emocji chciał zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie ze sportowym idolem. Poszkodowany nie otrzymał autografu, zaaplikował  zaś serię ciosów i kopniaków przy akompaniamencie chamskich inwektyw.
Również osiedlowy ochroniarz przekonał się ile waży cios prawdziwego mistrza. Kiedy patrolujący okolicę mężczyzna zwrócił pięściarzowi uwagę za niepoprawne parkowanie samochodu, spotkało go podobne doświadczenie. Rozwścieczony czempion bez wahania użył swojej najsilniejszej boni - lewego sierpa,  który w mgnieniu oka posłał pracownika firmy ochroniarskiej na łopatki.
Haniebna lista wykroczeń okazuje się prawie tak długa jak lista sukcesów boksera, gdy dodamy do niej osiem innych zarzutów, m.in. uderzenie policjanta w twarz na służbie, zastraszanie własnych dzieci oraz znęcanie się nad byłą dziewczyną.

Miarka się przebrała


Gdy po raz pierwszy Josie Harris oskarżyła Floyda Mayweathera o pobicie i molestowanie, sąd nie uwierzył kobiecie twierdząc, że motywem oskarżenia była zazdrość oraz chęć wymuszenia pieniędzy. "Moneyowi" postawiono  jedynie zarzut kradzieży telefonu komórkowego należącego do Harris o wartości 322 dolarów. Zarzewiem konfliktu stał się nieszczęsny iPhone4, na którym pięściarz odczytał miłosną wiadomość od Charlesa Watsona - zawodowego koszykarza ligi NBA. "Pretty Boy" opuścił areszt po wpłaceniu trzech tysięcy dolarów grzywny.
Pięć lat później sąd w Las Vegas zmuszony był rozpatrywać niemalże analogiczną sprawę. Tym razem dowody były jednak o wiele bardziej rzeczowe i przekonywujące. Szokujące zeznania sąsiadów wzywających policję, pokrywające się z zeznaniami najstarszego syna całkowicie pogrążyły mistrza świata.
"Widziałem jak tata uderza mamę, pociąga ją za włosy i kopie" - zeznał 10 letni Koraun Mayweather. Chłopak próbował udać się po pomoc, jednak drzwi mieszkania przy Tropical Vine Street zostały zablokowane przez Jamesa McNaira, jednego z najbliższych współpracowników pięściarza.
Sąd dał wiarę zeznaniom chłopaka, odrzucił natomiast zarzut Josie Harris w sprawie próby gwałtu, a sam wyrok pomniejszono z sześciu, do trzech miesięcy. Mistrz świata federacji WBC przyznał się do popełnionego czynu. Groziły mu nawet 34 lata więzienia! W prezencie z łagodnym wyrokiem sąd przełożył również termin odbywania kary. Datę 6 stycznia odroczono do 1 czerwca, by  Amerykanin mógł solidnie przygotować się do planowanego na maj pojedynku z Miguelem Cotto.

Prezydent federacji zaszokował


Nie mniej szokujące od działań porywczego pięściarza okazały się słowa prezydenta organizacji WBC - Jose Suleimana odnośnie całej sprawy. "Przepisy federacji stanowią, iż Floyd mógłby utracić swój pas, jednak wspólnie z wydziałem dyscypliny World Boxing Council woleliśmy uniknąć takiej sytuacji. Dla piękna sportu powinien walczyć o niego z Mannym Pacquiao. Wszyscy kibice czekają na ten elektryzujący pojedynek - tłumaczył Meksykanin.
Decyzja słuszna i zrozumiała, normowana dobrem fanów, dla których konfrontacja tych dwóch pięściarzy nie sprowadza się do rangi zwykłej walki. To byłoby również starcie o niekwestionowane panowanie i tytuł najlepszego boksera na świecie bez podziału na kategorie wagowe. Do dzisiaj eksperci są w tej kwestii podzieleni na dwa obozy.
Jose Suleiman swoimi nieprzemyślanymi słowami niejednokrotnie potrafił już zaszokować bokserską publikę,  kiedy jednak ustosunkował się do sprawy Mayweathera sparaliżował wszystkich.
"Uderzenie kobiety zasługuje na słowa krytyki, ale to nie jest wielki grzech czy przestępstwo" -  odpalił w swoim stylu szef WBC. Zrozumieć można, że włodarzom prestiżowej federacji głęboko na sercu leży sprawa zakontraktowania emocjonującej potyczki, jednak słowa Suleimana dalece odbiegły od tego, co w powszechnym rozumowaniu nazywamy przyzwoitością.

Czy dojdzie to walki stulecia?


Walka stulecia, na którą czekają nie tylko zagorzali koneserzy "szermierki na pięści", oddala się. Podczas gdy Manny Pacquiao wylewa siódme poty przygotowując się do najbliższego występu, Floyd Mayweather Jr. zmuszony jest odpokutować za swoje występki. Prawie pewnym jest, że "Money" nie wyjdzie między liny w okresie wakacyjnym, jak wcześniej planowano. Czy pojawi się w ringu późną jesienią, kiedy telewizja HBO zarezerwowała termin wielkiej gali? Trudno prorokować, zważywszy na żywiołowość Amerykanina, któremu dobre sprawowanie za kratkami przychodzić może niezwykle ciężko. Droga jaka czeka Mayweathera, by z miana "damskiego boksera" stać się najlepszym pięściarzem świata bez podziału na dywizje wagowe znacznie się skomplikowała. W więziennej celi "Pretty Boy" będzie miał sporo czasu na przemyślenie tej sprawy...

Witold Berek


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje