Ostrzeżenie, zaraz 1:4 diamentu z Polski. Po dwóch rundach. I taki finał walki w PŚ
Trener Tomasz Dylak zabrał na Puchar Świata w chińskim Guiyangu siedem zawodniczek, w kraju zostały m.in. Julia Szeremeta czy Aneta Rygielska. A jego kadrowiczki zadziwiają - wszystkie wciąż są w grze, cztery zapewniły już sobie medale. Dziś w kategorii 65 kg do walki przystąpiła najmłodsza w ekipie - 19-letnia Kinga Krówka. Jej styl walki nie spodobał się sędzi w Tajlandii, swoje dołożyła jeszcze 32-letnia rywalka ze Szwajcarii. Polka potrzebowała radykalnej zmiany, po dwóch rundach przegrywała aż na czterech kartach. I dokonał się sędziowski cud.

Drugie w tym roku zawody Pucharu Świata, w Guiyangu w Chinach, to jeden z ostatnich etapów przygotowań polskiej kadry do wrześniowych mistrzostw Europy - te odbędą się w Sofii. Zarazem to szansa na poprawienie notowań w rankingu World Boxing - będzie on miał kluczowe znaczenie w rywalizacji o igrzyska olimpijskie.
Tym razem Biało-Czerwoni wysłali do Chin mniej liczną drużyną niż do Brazylii. W kraju zostały m.in. Julia Szeremeta i Aneta Rygielska, poleciały zaś: mistrzyni świata z Liverpoolu Agata Kaczmarska oraz triumfatorka zawodów w Foz do Iguacu Emilia Koterska.
Ta ostatnia ma 19 lat, kolejne urodziny będzie obchodzić na początku sierpnia. I jest wielką nadzieją polskiego boksu na długie lata. Podobnie jak nieco lżejsza od niej Kinga Krówka, też zawodniczka z rocznika 2006, ale o trzy miesiące młodsza. Już w zeszłym roku w Liverpoolu była blisko strefy medalowej w MŚ, a pół roku wcześniej zaskoczyła w Brazylii - pokonując medalistkę olimpijską z Paryża.
Puchar Świata. Kinga Krówka ruszyła do walki w Guiyangu. Rywalka starsza o 13 lat
Kobieca kadra w Guiyangu na razie zachwyca: w strefie medalowej są już: Angelika Krysztoforska (48 kg), Agata Kaczmarska (75 kg) i Elżbieta Wójcik (+80 kg), a od razu znalazła się w niej Koterska (80 kg). Ona bowiem zacznie dopiero od półfinału. W czwartek swoją pierwszą walkę o ćwierćfinał stoczy Wiktoria Rogalińska (54 kg), a zacznie od 1/8 finału Natalia Kuczewska (51 kg). Dziś zaś zaczęła Kinga Krówka.

Nastolatka z Gostynia też miała za sobą trudniejsze chwile, choćby podczas ostatnich młodzieżowych ME w Budapeszcie. Prowadziła po pierwszej rundzie z rywalką z Rumunii, a później w minutę "zarobiła" trzy ostrzeżenia, co skończyło się dyskwalifikacją. Nie jest bowiem z tych zawodniczek, które... przytakują sędziom i się do nich uśmiechają.
Dziś jej rywalką była doświadczona Szwajcarka Anna Jenni - nieco niższa, za to trochę bardziej masywna. I z dużymi inklinacjami ofensywnymi. Tyle że Krówka ją kontrowała, ładnie trafiała lewą. Ale też gdy dochodziło do zwarć, sędzia z Tajlandii Waraporn Behkee pokazywała Polce, że to ona fauluje: przytrzymuje rywalkę.
Po pierwszych trzech minutach wydawało się, że 19-latka z Gostynia musi prowadzić. A tymczasem trzech arbitrów punktowych wskazało na jej rywalkę. Sytuacja pogorszyła się w połowie drugiej rundy - Krówka otrzymała ostrzeżenie. Choć obie w podobnym stopniu klinczowały, to jednak postawa Polki nie spodobała się sędzi ringowej. Po dwóch rundach było 4:1 dla Jenni, jedynie Łotysz Leonids Hanevics w obu wskazał na Polkę.
Krówka musiała w ostatnich trzech minutach przekonać dwóch z trzech sędziów - tych, u których byłby remis, gdyby nie jej karny punkt. I przekonała właśnie dwóch: Kubańczyk i Kostarykanka wskazali na nią, a dodatkowo - przy remisie 28:28 - uznali, że Polka była lepsza.
Krówka wygrała więc 3:2, w piątek powalczy o strefę medalową z Saneh z Indii.
Kinga Krówka (Polska) - Anna Jenni (Szwajcaria) 3:2
Karty sędziów: *28:28, *28:28, 27:29, 27:29, 29:27.
Rundy: 2:3, 3:2, 4:1.













