Ostra wymiana ciosów, Korczarowski kompletnie zaskoczony. Udany debiut partnera Schreiber
W sobotni wieczór, 25 kwietnia, odbyła się gala Prime MMA 16. Jedną z najbardziej emocjonujących walk było starcie Piotra Korczarowskiego i Przemysława Czarneckiego. Panów łączyła osoba Marianny Schreiber. W klatce spotkali się dwaj politycy. Z pojedynku zwycięsko wyszedł debiutujący we freak fightach Czarnecki. Zwycięzcę jednogłośnie wskazali sędziowie.

"CZARNECKI vs KORCZAROWSKI na PRIME 16: KON-SE-KWEN-CJE. Ten konflikt narastał miesiącami. Zaczęło się od jednej rzeczy, ale z czasem poszło dużo dalej. Dziś między nimi nie ma ani grama sympatii i nikt już nie udaje, że da się to załatwić rozmową" - w taki sposób federacja Prime MMA zapowiadała ich starcie.
"W klatce nie będzie miejsca na półśrodki. Ktoś będzie chciał zamknąć temat raz na zawsze, a ktoś drugi zrobić wszystko, żeby go jeszcze bardziej podkręcić!" - dodawano.
Starcie polityków na Prime MMA 16. Czarnecki górą nad Korczarowskim
Konflikt obu panów dotyczył m.in. Mariann Schreiber, ich byłej partnerki. Korczarowski to polityk związany z Konfederacją, natomiast Czarnecki w przeszłości należał do partii Prawo i Sprawiedliwość.
Dla pierwszego z nich nie była to debiutancka walka. W przeszłości poniósł dwie porażki - z Jakubem "Paramaxilem" Frączkiem i Mariuszem "Dżagą" Puszakowskim.
W nocy z sobotą na niedzielę obaj politycy weszli do oktagonu. Czarnecki zaczął bardzo pewny siebie i starał się stosować tak zwane "wiatraki", wyprowadzając szerokim łukiem ciosy w lżejszego Korczarowskiego. Szybko złapał go jednak pierwszy kryzys tlenowy.
Mimo to Czarnecki częściej prowokował rywala, zachęcając go do wymiany ciosów. A w końcu to on jako debiutant skazywany był przez wielu ekspertów na porażkę z Korczarowskim, mającym za sobą już dwie walki. W 2. rundzie wokół oka byłego już partnera Marianny pojawiła się ogromna "śliwa".
Chociaż mało kto zakładał taki przebieg pojedynku, walka zaangażowanych w politykę zawodników odbyła się w pełnym wymiarze czasowym, a werdykt był w rękach sędziów. Ci wskazali jednogłośnie na zwycięstwo debiutanta. Tym samym trzecia z rzędu porażka Piotra Korczarowskiego stała się faktem.













