Ogromne kontrowersje po walce Murańskiego. Padły wymowne słowa. "Ale wałek"
FAME MMA 31 odbyło się 9 maja w Koszalinie. Podczas wydarzenia fani mieli okazję ponownie zobaczyć w szeregach organizacji Jacka Murańskiego, który zawalczył z Jarosławem "Koziołkiem" Koziełem. Powrót kontrowersyjnego "Murana" do oktagonu po blisko czterech latach niestety nie przebiegł po jego myśli. Przegrał jednogłośną decyzją sędziów z kontuzjowanym rywalem. Po walce było głośno o zaskakującej decyzji federacji. - "Swarzędzcy kubkarze" w formie - grzmiał 57-latek.

Fani z pewnością na długo zapamiętają majową galę FAME MMA 31 w koszalińskiej hali widowiskowo-sportowej. Federacja po blisko ośmiu latach powróciła do miejsca, w którym wszystko się zaczęło i ponownie dostarczyła kibicom mnóstwo emocji.
Jednym z najważniejszych punktów wydarzenia z pewnością był turniej boksu w małych rękawicach - "Fight Club". W rywalizacji wzięli udział Alan "Alanik" Kwieciński, Paweł "Scarface" Bomba, Maksymilian "Wiewiór" Wiewiórka, Akop Szostak, Kasjusz "Don Kasjo" Życiński, Robert Karaś, Jose "Josef Bratan" Simao oraz Brajan "Bojan" Bojanko. Zwycięstwo padło łupem pierwszego z nich, dzięki czemu mógł on opuścić obiekt w... nowym BMW M5 wartym około 500 tys. złotych.
Organizacja była także zabezpieczona na wypadek kontuzji jednego z wymienionych zawodników i zakontraktowała walkę rezerwową do turnieju. Zmierzyli się w niej Jacek Murański i Jarosław "Koziołek" Kozieł. Po trzech emocjonujących rundach triumf świętował ten drugi.
Burza po przegranej Murańskiego na FAME MMA 31. Gwiazdor nie mógł dłużej milczeć. "Wałek"
Werdykt od początku wzbudzał wiele kontrowersji u popularnego "Murana". Czara goryczy przelała się natomiast dopiero w momencie, w którym z turnieju wypadł kontuzjowany "Don Kasjo". W jego miejsce do rywalizacji natychmiast wskoczył Paweł "Scarface" Bomba, a organizacja tłumaczyła wówczas swoją decyzję urazem odniesionym również przez "Koziołka". Murański nie mógł jednak zrozumieć, dlaczego w takiej sytuacji to on nie otrzymał nobilitacji do półfinału.
- "Swarzędzcy kubkarze" w formie. (…) Ale wałek, z "Josefem Bratanem" walczy Bomba, który przegrał. To po co ta lista rezerwowa była? Ale wałek, starego dziada, jak twierdzą, się wystraszyli - podsumował 57-latek w nagraniu opublikowanym na platformie Instagram.
Słowa Murańskiego sugerują, że czuje się on oszukany i pozbawiony szansy na dalszą rywalizację w turnieju "Fight Club". Mężczyzna jest zdania, że jego walka rezerwowa, w obecnej sytuacji, nie miała najmniejszego sensu, bowiem dalej i tak awansował przegrany zawodnik z ćwierćfinału.
Na ten moment FAME MMA nie odniosło się w żaden sposób do słów Murańskiego.












