Od złodzieja do ikony. Doklejał brodę i uciekał samolotem, był jednym z największych
Miał zaledwie 17 lat, kiedy został mistrzem olimpijskim w boksie. Cztery lata później był już zawodowym mistrzem świata wagi ciężkiej. Wówczas najmłodszym w historii. Przebył drogę od złodzieja do dżentelmena i ikony. Wiodła ona przez bolesne porażki, po których wstydził się przed całym światem. Nawet po tych najgorszych Floyd Patterson, jednej z najlepszych pięściarzy w historii, zawsze jednak wracał.

W historii światowego boksu zapisały się wspaniałe boje Floyda Pattersona z olbrzymim Szwedem Ingemarem Johanssonem. To była znakomita pięściarska trylogia, która dostarczyła mnóstwa emocji. Kibice z niedowierzaniem patrzyli na pojedynki z Sonny Listonem. To po tych bolesnych porażkach powstało znakomite dzieło nowojorskiego reportera Gaya Talese "Przegrany".
Portret Pattersona to jeden z najbardziej znanych sportowych raportów dotyczących porażki. To nieodłączna część naszego życia. Każdy z nas notuje porażki na różnym polu, ale sportowców takie ciosy, jakie spotkały, Pattersona bolą jeszcze bardziej. Mimo tego potrafią oni jednak wstać i się podnieść.
Od złodzieja do mistrza olimpijskiego
Patersson urodził się w biednej rodzinie w Karolinie Północnej, ale jeszcze jako mało dziecko razem z rodzicami przeniósł się na nowojorski Brooklyn. Tam dorastał, ale nie było łatwo, bo miał dziesięcioro rodzeństwa. Rodzice starali się, jak mogli, ale ciągle brakowało pieniędzy. Mały Floyd chciał jednak pomóc i trudnił się to drobnymi kradzieżami. A to przyniósł do domu mleko, a to owoce. Z czasem wszedł w konflikt z prawem.
Jego życie odmienił jednak sport. W wieku 14 lat zajął się boksem, a już trzy lata później został w Helsinkach (1952) mistrzem olimpijskim w wadze średniej. Miał zaledwie 17 lat. To nie umknęło uwadze Gusa D'Amato, który wziął Pattersona pod swoje skrzydła. Nie ma się jednak czemu dziwić, skoro Amerykanin po złoto sięgnął nokautując już w pierwszej rundzie Rumuna Vasile Titę. Zresztą w amatorskiej karierze Patterson odniósł aż 37 zwycięstw przed czasem na 40.
Najmłodszy mistrz
17-latek niemal od razu po igrzyskach trafił na zawodowy ring i przez prawie dwa lata ciągle wygrywał. Zastopował go dopiero Joey Maxim. To jednak nie zniechęciło Pattersona. Szybko wrócił na ring i lał kolejnych rywali. Wtedy razem z D'Amato postawił sobie też jasny cel - mistrzostwo świata wagi ciężkiej.
Po tym, jak w 1956 roku mistrz świata w tej kategorii wagowej Rocky Marciano przeszedł na emeryturę, ogłoszony został turniej eliminacyjny. Patterson znokautował Jimmy'ego Wallsa i Alvina Williamsa, wypunktował Tommy'ego "Hurricane" Jacksona, by w listopadzie znokautować w piątym starciu Archi'ego Moore'a. Patterson w wieku zaledwie 21 lat został mistrzem świata wagi ciężkiej. Został najmłodszym czempionem w tej kategorii w historii i był nim aż do momentu, gdy na tronie zasiadł ktoś jeszcze młodszy - Mike Tyson. Oczywiście po tym, co zrobił Patterson, został on przez magazyn "The Ring" ogłoszony pięściarzem roku.
Trylogia i dramatyczne sceny. Rywal miał drgawki
Po czterech kolejnych obronach zakończonych przed czasem w 1959 roku przyszła druga porażka w karierze, ale pierwsza przez TKO. To było starcie z potężnym Szwedem Ingemarem Johanssonem, które zapoczątkowało pasjonującą trylogię. Pięściarz z Europy przebojem wdarł się na salony. W 1959 roku Johansson w ringu pojawił się tylko raz. Właśnie w starciu z Pattersonem. Do historii boksu przeszłą trzecia runda tego pojedynku. Po dwóch pierwszych nic nie zwiastowało klęski Amerykanina. W końcu Johansson potężnie wypalił prawą i to było decydujące. Tylko w tej rundzie Patterson siedem razy lądował na deskach. Niestety arbiter Ruby Goldstein nie kwapił się do tego, by walkę przerwać zdecydowanie wcześniej. To była masakra, która wstrząsnęła USA. Johansson, który pierwszy raz w karierze walczył w Stanach Zjednoczonych, został pierwszym mistrzem świata ze Szwecji w wadze ciężkiej, stając się w ten sposób bohaterem narodowym. Został też pierwszym Europejczykiem od 1933 roku, który pokonał Amerykanina w walce o tytuł. To było pierwsze z trzech starć obu panów.

Patterson i Johansson ponownie spotkali się rok później. Już po tym starciu "The Ring" ogłosił je walką roku. Tym razem Amerykanin był bardzo czujny na potężny prawy Szweda, choć i tak po jednym z jego ciosów Pattersonowi ugięły się nogi. Były czempion odzyskał jednak kontrolę w trzeciej rundzie. W piątej, już na samym jej początku, Johansson po zainkasowaniu dwóch sierpowych padł na deski. Kiedy Szwed przyjął postawę, Patterson "poczęstował go" kombinacją lewy-prawy, którą poprawił sierpem na szczękę. To był koszmarny nokaut. Johansson padł na plecy. Z jego ust lała się krew, a jego prawą nogą zaczęły wstrząsać drgawki. Szwed leżał w ringu przez osiem okrutnie długich minut. Amerykanin został pierwszym pięściarzem w historii, który odzyskał mistrzostwo świata wagi ciężkiej.
Trzecia walka między nimi odbyła się w 1961 roku. Patterson zachował swój tytuł po nokaucie w szóstej rundzie. Amerykanin jednak już w pierwszej rundzie leżał na deskach i to nawet dwukrotnie, podczas gdy Johansson raz.
Walka dobra ze złem
W kolejnym starciu Patterson obronił tytuł po wygranej przed czasem z Tommym McNeeleyem, choć pretendentem był Sonny Liston. D'Amato nie chciał jednak, by czempion walczył z pięściarzem, który ma mafijne powiązania. Pięściarz usunął jednak menedżera od swoich spraw biznesowych i zgodził się na walkę z rodakiem.
Ten pojedynek wywołał olbrzymie emocje, także społeczne, a dla Pattersona stał się piekielnym doświadczeniem. To było starcie "wrażliwego" mistrza z knajackim stylem boksowania nastawionym na bójkę, co w owym czasie było nowym zachowaniem w świecie boksu.
Pattersona uważano bowiem za bardzo uprzejmego, dobrze wychowanego i sympatycznego mistrza. To kontrastowało z przedstawieniem przez media Listona, którego powiązania mafijne i historia kryminalna ułatwiły malowanie go jako złoczyńcy. Walka dobra ze złem miała mieć tylko jednego zwycięzcę i dlatego na mistrzu świata ciążyła tak ogromna presja. Mistrzowski pojedynek nie trwał zbyt długo.
"Niedźwiedź" Liston był cięższy od Pattersona, dysponował on też zdecydowanie mocniejszym uderzeniem i dlatego był faworytem. Pretendent wyprowadził najpierw potężny cios prosty, a następnie ugodził rywala ciężkim sierpem na korpus. Patterson wylądował na linach, a tam Liston dokończył dzieła sprawną akcją prawy-lewy na szczękę. Walka zakończyła się po 126 sekundach. Waga ciężka miała nowego króla.

Nowojorski reporter Gay Talese w opowiadaniu "Przegrany" pisał o tym, że od porażki z Johanssonem Patterson zawsze miał ze sobą walizkę, w której były doklejane baki i broda. Wszystko dlatego, by na wypadek kolejnej porażki uciec niepostrzeżenie z hali. Na wszelki wypadek Amerykanin nauczył się też latać samolotem, by ucieczka mogła przebiec jeszcze sprawniej. I po walce z Listonem te wszystkie środki zapobiegawcze bardzo mu się przydały.
Z przekazów z tamtych lat wynika, że Patterson w ciemnych okularach i z doklejoną brodą wymknął się z hali w Chicago. Następnie Cessną uciekł z miasta.
Kilka miesięcy później doszło do rewanżu. Była to pierwsza walka w historii, w której każdy z bokserów zgarniał co najmniej milion dolarów. Po zaledwie 20 sekundach Liston posłał Pattersona na deski po lewym na szczękę. Drugi nokdaun był spowodowany prawym na głowę. Patterson jednak wstał i odwdzięczył się ciosem na szczękę, ale Liston nawet nie mrugnął. Po 130 sekundach był koniec walki. I Patterson znowu musiał uciekać samolotem. Tym razem porażkę zniósł jeszcze gorzej. Pojawiła się depresja.
Wtedy też doszło do słynnej rozmowy Pattersona z Talese. Reporter pytał go w trudnym momencie o to, jak to jest być znokautowanym. I mistrz opowiadał:
Nie czujesz się źle, gdy jesteś znokautowany. Właściwie nawet czujesz się dobrze. Nie cierpisz, jesteś po prostu oszołomiony. Nie widzisz aniołów ani gwiazd; jest bardziej prawdopodobne, że uniesiesz się na miękkiej fali. Kiedy Liston powalił mnie w Nevadzie, wydawało mi się, jakby wszyscy widzowie nagle znaleźli się w ringu, jak duża rodzina. Po nokaucie chcesz się przytulić i pocałować. Ale tak jest tylko na początku. Wkrótce potem czujesz ból i wstyd. Chcesz jak najszybciej znaleźć się w innym miejscu, zamiast opuszczać ring i patrzeć ludziom w twarz. To najgorsze w przegranej.
Krucjata przeciwko Muhammadowi Ali
Patterson wrócił na ring, ale nigdy już nie został mistrzem świata. W 1965 roku próbował w starciu z Muhammadem Alim.
- Ta walka jest krucjatą, aby odzyskać tytuł od czarnych muzułmanów. Jako katolik, walczę z Clayem i uznaję to jako patriotyczny obowiązek. Zamierzam zwrócić koronę Ameryce - mówił Patterson przed walką.
Ta skończyła się w 12. rundzie, po tym, jak sędzia ją przerwał.
Siedem lat później Patterson znowu spotkał się Muhammadem Alim i ponownie przegrał. Tym razem w siódmej rundzie. To była jego ostatnia walka w karierze, choć tego nie zapowiadał. Kiedy schodził z ringu miał 37 lat.
Pomagał bezdomnym i dzieciom. Zmagał się z poważnymi chorobami
Zamieszkał w Nowym Jorku. Ze swoją drugą żoną miał dwie córki. Oboje mieli też adoptowanego syna - Tracy Harrisa Pattersona, który w latach 90. ubiegłego wieku był zawodowym mistrzem świata w niższych kategoriach. Przez pewien czas był nawet trenowany przez ojca. Patterson prowadził też w 1992 roku Donovana "Razora" Ruddocka.
Na emeryturze stał się przyjacielem Johanssona. Razem wystąpili w maratonie w Sztokholmie. Patterson ukończył też maraton nowojorski. Jego młodszy brat Raymond też był pięściarzem wagi ciężkiej. Od 1965 roku mieszkał w Goeteborgu, gdzie po zakończeniu kariery pracował jako kierowca ciężarówki w Volvo
Sam wielki mistrz z kolei pomagał bezdomnym i dzieciom. Zmagał się z chorobą Alzheimera i rakiem prostaty.
Zmarł w domu w New Paltz, 11 maja 2006 roku, w wieku 71 lat.











