"Nowy Gołota" już zachwyca. Kapitalne wejście Polaka, deski wicemistrza Europy
Eksperci już nazywają Fabiana Urbańskiego "nowym Andrzejem Gołota", co w świecie boksu jest wielkim wyróżnieniem. 18-latek ze Skorpiona Szczecin ma niebywały talent, został mistrzem świata kadetów, a niedawno - mistrzem Europy juniorów. Pierwszym od 39 lat i... złota Gołoty. A teraz ma już za sobą debiut seniorski: pierwszą walkę w Polskiej Lidze Boksu zakończył przed czasem. W sobotę zaś w Szczecinie zmierzył się z Litwinem Daumantasem Vilkasem, wicemistrzem kontynentu U-19, ale w wyższej kategorii 90 kg. I rywal też nie wytrzymał.

Miesiąc temu w Ostrawie Fabian Urbański w porywającym stylu sięgnął po mistrzostwo Europy U-19, demolował w ringu kolejnych rywali, w finale Gruzin Davit Mchecadze cudem dotrwał do ostatniego gongu. Był trzy razy liczony, werdykt sędziów okazał się więc formalnością.
A później Polski Zwiążek Bokserski ogłosił, że dopiero po raz trzeci w historii doczekaliśmy się złota w mistrzostwach tych właśnie roczników, pięściarzy do lat 19, dla których to ostatnie chwili przed przejściem do grona seniorów. I walk bez kasków.
Wcześniej tej sztuki dokonali tylko Krzysztof Pierwieniecki w 1972 roku oraz Andrzej Gołota - 14 lat później.
Zanim jednak nastolatek ze Szczecina powtórzył wyczyn słynnego rodaka, już porównywano go do medalisty olimpijskiego z Seulu. A przecież chyba jeszcze lepiej rusza się w ringu, imponuje kombinacjami, kapitalnie potrafi obijać korpus rywala. Co przynosi wymierne skutki.
- Nie mam kompleksów przed żadnymi rywalami. Uważam, że jeżdżąc na zawody, to ja jestem faworytem do złotego medalu. Nie wiem, czy tak jest, ale tak sobie wbiłem do głowy, że to ja jeżdżę po pierwsze miejsca, a nie jakiś Kubańczyk czy zawodnik z Kazachstanu - mówił Fabian Urbański w rozmowie z red. Arturem Gacem z Interii już kilka miesięcy temu.
I na razie to co siedzi w głowie ma odzwierciedlenie na ringu.
Trwa wspaniała seria Fabiana Urbańskiego. Seniorski debiut, a teraz starcie z cięższym wicemistrzem Europy. Koniec przed czasem
W poprzedni weekend Fabian Urbański zadebiutował w Polskiej Lidze Boksu, przepisy pozwalają na to juniorom na takiem etapie ich karier. W barwach CKB Potężnie Ciechocinek zmierzył się w Nowym Sączu z Nikolasem Królikowskim. Starszy o trzy lata rywal cały czas parł do przodu, a Urbański jakby lekceważył go, opędzał się. Aż w końcu pod koniec pierwszego starcia arbiter musiał wyliczyć trafionego Królikowskiego.

A gdy na początku ostatniej rundy Urbański dostał ostrzeżenie za ściąganie do dołu, zirytował się. A to skończyło się dwoma kolejnymi liczeniami Królikowskiego i końcem walki na 20 sekund przed końcem.
W sobotę 18-latek z Przecławia pojawił się na ringu w Szczecinie, tu odbył się Międzynarodowy Mecz Bokserski z udziałem reprezentantów Polski, Litwy i Niemiec. Urbański zmierzył się z rówieśnikiem, Litwinem Daumantasem Vilkasem, wicemistrzem Europy U-19 z Ostrawy. Ale uwaga - w kategorii 90 kg, podczas gdy Polak był najlepszy w znacznie niższej, 80 kilogramów.
I tu też walka nie odbyła się na pełnym dystansie, po ciosie w wątrobę Vilkas miał już dość. Siadł na deskach, podniósł się, ale nie potrafił już przyjąć postawy. Sędzia więc ogłosił koniec.
- Taka moja sztuczka, by ściągnąć rękę, a uderzyć na dół. To był nokautujący cios - mówił później w materiale opublikowanym na kanale ringpolska.pl.
Co ciekawe, w Szczecinie rywalizowali też dwaj jego bracia: starszy Aleks oraz młodszy Ksawery, który dwa tygodnie temu zdobył w Budvie wicemistrzostwo Europy młodzików.












