Niesamowite sceny w hitowej walce. Jedna runda, o której mówi cały świat
Ta walka z pewnością zapisze się w historii wagi ciężkiej. Starcie Derecka Chisory z Deontay'em Wilderem dostarczyło kibicom wiele emocji spowodowanych zwrotami akcji. Bój mocno odbiegał od ładnego technicznego boksu i skręcił w stronę brudnej walki. Obaj pięściarze leżeli na macie, a sędziowie nie mieli łatwego zadania, punktując bój niejednogłośnie 115-111, 112-115, 115-113 na korzyść "Bronze Bombera".

Na tej samej gali, na której Mateusz Masternak stracił pas mistrza Europy EBU doszło również do hitowego starcia w wadze ciężkiej. Deontay Wilder zmierzył się z Dereckiem Chisorą. Choć obaj zawodnicy najlepsze lata kariery mieli już częściowo za sobą, ich nazwiska wciąż gwarantowały duże emocje i medialny rozgłos.
Wilder przystępował do walki jako były mistrz świata federacji WBC i jeden z najbardziej niebezpiecznych puncherów królewskiej kategorii. Mimo wcześniejszych porażek z czołówką, nadal pozostawał zawodnikiem, którego siła stanowiła ogromne zagrożenie.
Z kolei Dereck Chisora wchodził do ringu jako jeden z najbardziej doświadczonych i walecznych pięściarzy swojego pokolenia. Brytyjczyk miał za sobą pojedynki z absolutną elitą wagi ciężkiej i słynął z twardości oraz nieustępliwego stylu walki. Jego największym atutem była presja, którą potrafił wywierać na rywalach od pierwszych do ostatnich sekund.
Co ciekawe, obu pięściarzy łączył fakt, że w przeszłości nokautowali Artura Szpilkę. "Bronze Bomber" był wtedy jeszcze mistrzem świata, a Dereck Chisora potraktował naszego boksera potężnym sierpem.
Obaj panowie pojawili się ringu i zaczęła się emocjonująca bitwa. Od pierwszych sekund Chisora szedł do przodu jak taran. Wilder trzymał rywala na dystans i szukał pojedynczego uderzenia. Tuż przed końcem rundy doszło do nieprzepisowego zwarcia między pięściarzami, którzy mało nie wypadli z ringu. Interweniować musiał sędzia i... trener jednego z zawodników. Zrobiła się z tego niemała afera, Wilder nie reagował na polecenia sędziego, ale po kilkunastu sekundach sytuacja się uspokoiła.
Druga odsłona była prawdziwą wojną, obaj niemalże chcieli "urwać głowę" swojemu przeciwnikowi, wydawało się, że koniec walki wisi w powietrzu. Londyńczyk prezentował brudny boks, szedł mocno do przodu i w chwili opałów klinczował. Trudno było szukać technicznego boksu, za to wyprowadzano pełno cepów i uderzeń zamachowych.
Do liczenia doszło w ósmej rundzie, kiedy to Wilder trafił zmęczonego już Chisorę. Z każdą odsłoną rosły też nerwy. Widać było, że Wildera mocno denerwuje brudny styl Londyńczyka. Ikonicznym momentem starcia był moment z ósmego starcia, kiedy to Wilder w "barowym stylu" atakował swojego oponenta.
W 10. rundzie Chisora odnalazł ukryte zasoby energii i ponownie ruszył na Wildera. Dwa mocne uderzenia prawym sierpem wstrząsnęły Amerykaninem, którego uratował gong.
Niesamowite emocje nastały w 11. starciu, kiedy to Wilder zepchnął Chisorę do narożnika i prawą ręką posłał Brytyjczyka na deski. Brytyjczyk zdołał wrócić do walki i kilka sekund później... liczony był Wilder! Koniec końców o triumfatorze musieli zadecydować sędziowie.
Arbitrzy ostatecznie punktowali niejednogłośnie: 115-111, 112-115, 115-113 na korzyść "Bronze Bombera".










