Niepokonany w 42 walkach. Na 42. Sensacyjna deklaracja Terence'a Crawforda
Być może żaden inny pojedynek bokserski w tym roku nie wywołał większego zainteresowania niż starcie Terence'a Crawforda z Saulem "Canelo" Alvarezem. Amerykanin wygrał w Las Vegas, zgarnął wszystkie pięć pasów mistrzowskich w wadze super średniej. Jako pierwszy w historii zunifikował pasy w trzech kategoriach wagowych. I uznał, że nic nikomu więcej już nie musi udowadniać. Podjął decyzję trudną, wielu fanów boksu będzie pewnie rozczarowanych. A to też będzie miało konsekwencje w rankingu magazynu "The Ring" bez podziału na kategorie.

We wrześniu Terence Crawford i Saul "Canelo" Alvarez zjednoczyli cały bokserski świata - wszyscy fani ruszyli przed ekrany, bo przecież potężny Allegiant Stadium w Las Vegas też ma jednak ograniczoną pojemność. A w ringu zmierzyli się dwaj giganci o zunifikowanie pasów w kategorii super średniej.
Crawford, już 37-letni, mógł tego dokonać - jako pierwszy w historii - po raz trzeci w karierze. W 2017 roku pokonał w Lincoln w Nebrasce już w trzeciej rundzie wygrał przez KO z niepokonanym dotąd Juliusem Indongo. Zabrał mu pasy WBA i IBF, zrobił to w wadze super lekkiej.
Dwa lata temu w Nebrasce znokautował Errola Spence'a Jr. - tym razem stawką były pasy w kategorii półśredniej. "Bud" od początku obijał niepokonanego dotąd rywala, w drugiej rundzie posłał go na deski po raz pierwszy. Aż w dziewiątej sędzia ogłosił techniczny nokaut.
I na deser we wrześniu Terence zdobył wszystkie pasy w trzeciej wadze - tym razem super średniej. Jego pojedynek z Saulem "Canelo" Alvarezem Netflix transmitował na cały świat, gdy kończyli, w Polsce dochodziła siódma rano. A i tak przed ekrany ruszyło tysiące fanów, by oglądać ten spektakl. Tym razem nie było nokautu, Meksykanin też miał lepsze rundy od rywala. To jednak Crawford wygrał na wszystkich kartach - odniósł 42. zwycięstwo w karierze.
I zarazem ostatnie, bo jego informacja nadana w środku nocy zmroziła kibiców na całym świecie.

Zunifikowane tytuły, bohater w całym świecie boksu. I co dalej? Zaskakująca decyzja Terence'a Crawforda
Po 17-latach zawodowej kariery Amerykanin zdecydował się bowiem na jej zakończenie, a takiego ruchu raczej nikt się nie spodziewał. Owszem, Crawford ma już 37 lat, ale w dzisiejszym świecie to właśnie doświadczeni profesjonaliści rozdają karty.
- Każdy zawodnik wie, że ten moment w końcu nadchodzi, tylko wcześniej nie wiemy, kiedy to dokładnie nastąpi - mówił w poście opublikowanym na swoim kanale na platformie Youtube. Zaznaczył, że nie ma już czego udowadniać: ani sobie, ani innym.
Całe życie goniłem za czymś. Nie za tytułami, nie za pieniędzmi, nie za nagłówkami w gazetach, ale za tym uczuciem, gdy świat już w ciebie wątpi, a ty się pojawiasz i udowadniasz, że to oni się mylą
Amerykanin zaznaczył, że to sport dał mu wszystko, co teraz ma. - Walczyłem dla mojej rodziny, walczyłem dla mojego miasta, walczyłem dla dziecka, którym kiedyś byłem, tego, które miało tylko marzenie i parę rękawic. I osiągnąłem wszystko, co mogłem - napisał i podziękował za lata wsparcia.
Karierę zakończył niepokonany - z dorobkiem 42 zwycięstw, w tym 31 przed czasem.
W ostatnim rankingu magazynu "The Ring", klasyfikującym pięściarzy bez podziału na kategorie, Crawford zajmował pierwsze miejsce - przed Ołeksandrem Usykiem i Naoyą Inoue. Decyzja Amerykanina oznaczać będzie rewolucję na szczycie.













