Niemka wyliczona, trwał koncert mistrzyni z Polski. Dylak aż chwycił się za głowę
Dwunastoosobowa reprezentacja Polski rozpoczęła w poniedziałek rywalizację w drugich w tym roku zawodach Pucharu Świata - w chińskim Guiyangu. Trener Tomasz Dylak nie zabrał części gwiazd, w kraju pozostali m.in. Julia Szeremeta, Aneta Rygielska czy Damian Durkacz, niemniej i tak do Azji ruszyła mocna ekipa. M.in. z mistrzynią świata z Liverpoolu Agatą Kaczmarską czy triumfatorką PŚ z Foz do Iguacu Emilią Koterską. W poniedziałek Biało-Czerwoni stoczyli pierwsze pojedynki - rywalką Kaczmarskiej była mistrzyni Niemiec. Już po drugiej rundzie było jasne, kto awansuje.

Najważniejszą imprezą dla polskiej kadry pięściarskiej, prowadzonej już w całości od początku tego roku przez Tomasza Dylaka, będą wrześniowe mistrzostwa Europy w Sofii. System przygotowań jest prowadzony również poprzez sprawdzanie formy w turniejach Pucharu Świata. A te w tym roku są trzy: w kwietniu taki gościła Brazylia, teraz drugi odbywa się w Chinach, trzeci zaś zaplanowano bardzo późno, na przełomie listopada i grudnia w Taszkiencie. Niemniej są one bardzo istotne - decydują o rankingu World Boxing, co może mieć kluczowe znaczenie w kontekście igrzysk olimpijskich w Los Angeles.
Jedną z zawodniczek, która potrzebuje tych punktów, jest nasza mistrzyni świata z Liverpoolu Agata Kaczmarska. Tyle że tam zdobyła złoto w kategorii najcięższej - +80 kg. I w niej jest wciąż liderką rankingu World Boxing. Sęk w tym, że na igrzyskach najwyższą wagą będzie ta 75 kg. I to w niej szuka teraz punktów kadrowa podopieczna trenera Tomasza Dylaka.
Puchar Świata w Boksie. Pierwsza walka Agaty Kaczmarskiej. Stawką ćwierćfinał
Do Guiyangu selekcjoner nie zabrał kilku gwiazd, o absencji Julii Szeremety mówił już wcześniej. Nie poleciała też Aneta Rygielska, choć w jej kategorii - 60 kg - jest bardzo ciekawie. Choćby za sprawą tego, że już w ćwierćfinale może dojść do potyczki mistrzyni świata z Liverpoolu Rebeki Santos z Lin Yu-ting. Choć zawodniczka z Tajwanu ma ciężką przeprawę już w 1/8 finału - z Amy Broadhurst, która w finale mistrzostw świata w Stambule cztery lata temu pokonała... 5:0 Imane Khelif.

Spośród 12 naszych reprezentantek i reprezentantów tylko Emilia Koterska od razu znalazła się w strefie medalowej - to za sprawą jej wysokiego miejsca w rankingu kategorii 80 kg (jest siódma), ale i nieco słabszej liczbowo obsady w niej w Chinach. Nic dziwnego, sporo gwiazd szuka miejsca w olimpijskiej wadze 75 kg.
Taką jest z kolei Agata Kaczmarska - dziś zaczęła występ w Guiyangu od potyczki z mistrzynią Niemiec Helen-Sophie Engels. Wysoka rywalka kiedyś próbowała swoich sił w tenisie, jako nastolatka grała nawet w turniejach ITF, w jednym z nich przegrała z Jessicą Bouzas Maneiro, obecnie zawodniczką z najlepszej setki rankingu.
Tyle że w starciu z niższą o głowę Polką nie miała za wiele do powiedzenia. Kaczmarska kontrolowała sytuację, wyprowadzała kontry lewą, ciosy rywalki przyjmowała na gardę. Pierwszą rundę na wszystkich kartach wygrała 10:9, ale koncert dała w drugiej. Po jednej z kombinacji trener Dylak aż chwycił się za głowę. A po innej chiński arbiter Huo Pengxiang zaczął liczyć Niemkę. Już po tych trzech minutach było jasne, że Kaczmarska awansuje do 1/4 finału. Na czterech kartach prowadziła 20:18, a zdaniem Pradeepa Singha Bishita z Indii - aż 20:17.
W ostatniej rundzie Polka kontrolowała już sytuację, choć dwóch arbitrów wskazało ją na korzyść Engels. Nie zmienia to faktu, że Kaczmarska wygrała 5:0 - raz 30:26, dwa razy 30:27 i dwa razy 29:28.
A teraz poprzeczka idzie już znacznie w górę - w walce o półfinał zmierzy się bowiem z Australijką Emmą Sue Greentree - i będzie to ich rewanż za walkę o strefę medalową w Brazylii. Dwa miesiące temu lepsza była Greentree - wygrała 3:2. To starcie już we wtorek.













