Niemiec "nokautuje" Usyka, ciosy wagi ciężkiej. "Wstyd, wszystko zdeptane"
Gigant wagi ciężkiej i jeden z najlepszych pięściarzy w dziejach boksu zawodowego Ołeksandr Usyk niedawno podjął dalece dyskusyjną decyzję. W najbliższym pojedynku, na zasadach bokserskich, zmierzy się z legendą kickboxingu Rico Verhoevenem, który jedyną walkę w ringu stoczył przed... 12 laty. Kilkadziesiąt godzin temu 39-letni Ukrainiec zarysował plan na swoje trzy ostatnie walki, a z ofensywą ruszył ostatni pogromca Damiana Knyby, Niemiec Agit Kabayel.

- Kickbokser Rico Verhoeven, zwycięzca walki Daniel Dubois - Fabio Wardley oraz dopełnienie trylogii z Tysonem Furym - tak wygląda plan Ołeksandra Usyka na dokończenie swojej wybitnej kariery, najpierw w boksie olimpijskim, a od lat bez żadnego potknięcia wśród profesjonałów (o kontrowersyjnym zestawieniu z Holendrem w Gizie i planach walki z "Królem Cyganów" wkrótce w osobnym tekście, z wypowiedziami dla Interii zaprzyjaźnionego z Ukraińcem człowieka sportu).
Agit Kabayel nokautuje słowem Ołeksandra Usyka. "Depcze dziedzictwo"
Było oczywiste, że taka wypowiedź Ukraińca dla "The Ring" szybko zacznie być komentowana. I choćby Agit Kabayel długo nie czekał w blokach startowych. Niemiec posiada tytuł mistrza świata WBC w wersji tymczasowej, w ostatnim pojedynku pokonał przed czasem Damiana Knybę, a jego plan - co oczywiste - tyczył się konfrontacji z Usykiem.
33-letni Niemiec sądził, że taka konfrontacja, na którą miał chrapkę choćby za naszą zachodnią granicą, jest tylko kwestią czasu. Ale ze słów Usyka wynika wprost, że dwukrotnie zunifikowany czempion królewskiej kategorii wagowej kompletnie nie uwzględnia go w swoich planach. Reakcja pięściarza kurdyjskiego pochodzenia mogła być tylko jedna. Tak jak w styczniu już w trzeciej rundzie domknął pojedynek z polskim olbrzymem, tak teraz słownie przystąpił do okładania Usyka.
Będący na fali wznoszącej sportowiec jest rozgniewany tym bardziej, że dosłownie miesiąc temu federacja WBC nakazała Usykowi obowiązkową obronę pasa właśnie z nim. Ta sama, która jednocześnie sankcjonuje, jako mistrzowskie zestawienie, konfrontację Usyka z kickbokserem... Cały ten wątek znajdzie się w osobnej historii.
- Zawsze szanowałem Usyka za jego osiągnięcia sportowe i mówiłem: "Hej, on nie boi się wyzwań i dotrzymuje słowa". Ale teraz dla niego najważniejsze są tylko pieniądze, wszystko inne stało się nieistotne. Zauważyłem to teraz ponownie i to niezwykle wyraźnie - obruszył się Kabayel w wywiadzie dla RTL/ntv i sport.de.
- Jak to możliwe, że nie wymienił nazwiska boksera numer jeden w rankingu, swojego obowiązkowego pretendenta? To po prostu smutne, że wolałby walczyć z Duboisem lub Furym po raz trzeci, mimo że pokonał ich już dwukrotnie - dodał Kabayel.
Usyk krytykowany przez Kabayela. "To po prostu wstyd, mam związane ręce"
Tymczasowy mistrz świata przypomniał, jak wyglądała jego najświeższa droga budowania swojej pozycji. O Knybie nie wspomniał, ale wymienił trzech groźnych oponentów, kolejno Arsłanbeka Machmudowa, Franka Sancheza i Zhileia Zhanga, każdego z nich pokonując przed czasem.
- Zhang nigdy w swojej karierze nie został znokautowany, a ja go znokautowałem i dałem kolejny dowód. Pokonałem ich wszystkich. To po prostu wstyd. W ten sport wkłada się ciężką pracę, a potem wszystko zostaje zdeptane. To wstyd, co Usyk teraz robi, jak depcze po swoim własnym dziedzictwie. Jeśli robi to tylko dla pieniędzy, to niestety mam związane ręce. Chyba że pojawi się jakiś miliarder i zechce mnie sponsorować - wypalił nieoficjalny "Król Wątroby". Tak Niemcy nazywają jego wybitną umiejętność do obrzydzania boksu rywalom ciosami na tułów, którą opanował praktycznie do perfekcji.
- Będę ciekaw, jak WBC zareaguje na wywiad z Usykiem. Choć historia uczy nas, że zawsze działali na korzyść mistrza - gorzko skonstatował.













