Nie tylko Szeremeta. Dylak już dostał informację. Dziewięć kolejnych medali
Rok temu z Pucharu Świata w Foz do Iguacu reprezentacja Polski przywiozła aż 11 medali: cztery panowie, a aż siedem - panie. Wtedy za kobiecą kadrę odpowiadał Tomasz Dylak, teraz pod jego opieką są już obie. A zawody w Brazylii będą pierwszym poważnym sprawdzianem dla Biało-Czerwonych. Liderki reprezentacji Polski przyjęły różne strategie przygotowań, niektóre pięściarki zobaczymy dopiero w Brazylii. Zapewne do Ameryki polecą też zawodniczki, które już walczą, choćby teraz w Montenegro Cup w Budvie. A z Czarnogóry napływają bardzo przyjemne informacje.

Zeszłoroczny sezon w boksie olimpijskim zaczął się stosunkowo wcześnie, bo pierwszy Puchar Świata odbywał się w Brazylii już na przełomie marca i kwietnia. A zakończył w listopadzie: mistrzostwami Europy U-23. Tam zaś ekipa Tomasza Dylaka brylowała: siedem medali, w tym cztery złote, w dziewięciu obsadzonych kategoriach wagowych na dziesięć. To właśnie większość tych medalistek stanowić będzie teraz trzon kadry, choć oczywiście dołączą też starsze zawodniczki, z Anetą Rygielską czy Agatą Kaczmarską na czele.
A przypomnijmy: poprzedni sezon był dla naszej kadry wyjątkowy, napędzony olimpijskim srebrem Julii Szeremety, był tego piękną kontynuacją. Z licznymi sukcesami w zawodach Pucharu Świata, z trzema finałami mistrzostw świata w Liverpoolu i złotem Kaczmarskiej, z czterema złotymi krążkami ME do lat 23 w Budapeszcie.
W tym roku można spodziewać się kontynuacji tej serii, choć już w nieco innej konfiguracji. Bo Dylak prowadzi nie tylko kobiecą drużynę, ale też męską - zastąpił Grzegorza Proksę.
Puchar Czarnogóry w Budvie. Dziewięć reprezentantek Polski w strefie medalowej
Julia Szeremeta ma już pierwszą potyczkę w tym sezonie za sobą - półtora tygodnia temu wystąpiła w Baltic Cup, pewnie wypunktowała tam Niemkę Aylin Ozcelik. W ringu w Koszalinie pojawiły się zresztą zawodniczki, które teraz poleciały na turniej do Budvy, m.in. Angelika Krysztoforska, Natalia Niewiadomska, Wiktoria Rogalińska czy Nikola Prymaczenko. Z kolei Aneta Rygielski walczyła w meczu Polska - Belgia w ramach Suzuki Boxing Night 39.
Od weekendu część kadry narodowej przebywa jednak w Budvie - tam zaczął się turniej Montenegro Cup. I w czwartek wkroczy w decydującą, medalową już fazę. Co ważniejsze - z potężnym udziałem Polek.

Do strefy medalowej dostało się dziewięć reprezentantek Polski, ale wyjątkowa sytuacja była w kategorii 51 kg. Tam bowiem na liście startowej pojawiły się aż cztery nasze zawodniczki: brązowe medalistki ME U-23 z Budapesztu Marta Prill (tam w kategorii 48 kg) i Nikola Prymaczenko (54 kg), uczestniczka mistrzostw świata w Liverpoolu Angelika Krysztoforska oraz najmłodsza wśród nich Nadia Formela.
Ta ostatnia wcześniej pokonała Leah Anderton z Australii, w 1/4 finału nieznacznie uległa jednak Ukraince Sofii Turbininie. Prymaczenko pokonała z kolei 3:1 Kazaszkę Żansaję Rachymberdi, byłą brązową medalistką MŚ juniorek, Prill 4:1 wygrała z Meksykanką Metzi "La Caguamitą" López, a Krysztoforska wypunktowała 5:0 Serbkę Nikolinę Dzidę.
W 1/2 finału, w innych kategoriach wagowych, powalczą też: Natalia Niewiadomska (48 kg), Wiktoria Rogalińska (54 kg), Weronika Dziubek i Anastazja Michałek (65 kg) oraz Aleksandra Cyrek i Amelia Kostrzewa (70 kg). Dla Rogalińskiej, Cyrek i Kostrzewy będą to pierwsze walki w turnieju.
Szczególnie ciekawie zapowiada się rywalizacja w kadrze o miejsca w najlżejszych kategoriach, bo przecież jest jeszcze Niewiadomska, mistrzyni Europy U-23 z Budapesztu.













