Nie tak to miało wyglądać. Kontrowerysjne zakończenie. Wielka szansa Polaka uciekła
Damian Knyba pożegnał się z wielką szansą na zdobycie tymczasowego pasa mistrza świata w wadze ciężkiej. Polak przegrał w trzeciej rundzie z Agitem Kabayelem na gali, która odbywała się w niemieckim Oberhausen, czyli na terenie wroga. Mimo mocnego początku "Husarz" w trzeciej rundzie wpadł w tarapaty i miał ciężkie chwile. Wielkie kontrowersje wzbudza jednak fakt przerwania pojedynku przez sędziego, który wkroczył w momencie, kiedy to Polak był jeszcze aktywny i się bronił.

Damian Knyba stanął przed jednym z najważniejszych wyzwań w swojej karierze. 10 stycznia 2026 roku zmierzył się z Agitem Kabayelem w walce o tymczasowy pas mistrza świata WBC wagi ciężkiej. Pojedynek odbył się w Rudolf Weber Arena w Oberhausen (Niemcy), gdzie komplet biletów rozszedł się na długo przed walką, podkreślając ogromne zainteresowanie tym starciem.
Kabayel, jako gospodarz i niepokonany tymczasowy mistrz wagi ciężkiej, miał przed sobą cel kontynuowania marszu w kierunku prawdziwej mistrzowskiej szansy, natomiast polski zawodnik przystępował do starcia jako niepokonany pretendent z aspiracjami na sportową sensację.
33-latek z Niemiec o rekordzie 26-0 (18 KO), był jednym z najbardziej rozpoznawalnych ciężkich w Europie. W ostatnich latach dominował w wadze królewskiej, pokonując m.in. Zhilei Zhanga, Franka Sancheza i Arslanbeka Makhmudowa, co przyniosło mu tymczasowy tytuł WBC i mocną pozycję w światowych rankingach.
Po stronie Polaka stał równie imponujący bilans 17-0 (11 KO) jednak wiele z jego zwycięstw odniesionych zostało przeciwko niżej notowanym rywalom, co powodowało, że Knyba wchodził do walki w roli wyraźnego underdoga.
Starcie tych dwóch gigantów wzbudziło duże zainteresowanie w całej Europie, a zapełniona po brzegi arena i wysoka oglądalność transmisji DAZN potwierdziły, że kibice chcieli zobaczyć, czy Polak jest w stanie przeszkodzić Kabayelowi w dalszej dominacji.
Boks: Damian Knyba przegrał z Agitem Kabayelem. Co tam się stało?
Wagę pojedynku można było poczuć jeszcze przed pierwszym gongiem, kiedy to publika głośno skandowała imię swojego pupila. W końcu przyszedł czas na efektowne wyjścia obu pięściarzy. Biało-Czerwony wstąpił do ringu w przebraniu husarza, a jako pieśń na wejście wybrał "Rotę". Na początku z trybun było słychać głośne gwizdy, które przerodziły się w głośny aplauz, kiedy to na ścieżce prowadzącej między liny pojawił się Niemiec.
Ostatecznie panowie stanęli w ringu i zaczęło się. W pierwszej rundzie Polak spisywał się zaskakująco dobrze, był ruchliwy, nie dawał się rozpędzić rywalowi, udało mu się zranić Kabayela. Po obiecującym pierwszym starciu ze strony Knyby, oponent postanowił podkręcić tempo, lecz nasz zawodnik wydawał się być bardzo czujny i skoncentrowany.
W trzeciej rundzie nadeszły jednak tarapaty. Niemiec trafił kilka razy na głowę i na tułów mocnymi ciosami. Polak przeżywał bardzo trudne chwile, a do zakończenia rundy była jeszcze minuta. Niestety akcja miała negatywne zakończenie.
Biało-Czerwony inkasował kolejne uderzenia, aż w końcu wkroczył sędzia i przerwał bój. Do samego sposobu zakończenia można się jednak przyczepić, bo mimo ciosów wojownik z Polski aktywnie się bronił i stał na nogach.












