Nie ma Szeremety, będzie walka o złoto dla Polski. 19-letni diament już błyszczy
Reprezentacja Polski miała pięć szans na to, by powalczyć o złote medale w niedzielnych finałach Pucharu Świata w Foz do Iguacu. Trzy kobiece i dwie męskie. Panie ruszyły jako pierwsze, Aneta Rygielska i Barbara Marcinkowska przegrały jednak swoje pojedynki dość wyraźnie. A po tej drugiej na ring A wyszła zaledwie 19-letnia Emilia Koterska, nasza młodzieżowe mistrzyni Europy. I w kapitalnym stylu rozprawiła się z Kazaszką Żibek Żaraskyzy.

Już pierwszą swoją walkę przegrała Julia Szeremeta, z czasem odpadały też inne liderki naszej drużyny, choćby mistrzyni świata z Liverpoolu Agata Kaczmarska. Do strefy medalowej ostatecznie w piątek awansowały dwie zawodniczki: Aneta Rygielska i Barbara Marcinkowska. Miały bardzo trudne zadania w sobotę, nie sprostały im.
A po nich została jeszcze Emilia Koterska, które dopiero latem skończy 20 lat. I jest naszym diamentem, by w wyższych kategoriach wagowych podbić wkrótce świat. Już ma złoto mistrzostw Europy U-23, a przecież w tej kategorii będzie bić się jeszcze przez trzy kolejne sezony.
Dziś walczyła o finał Pucharu Świata. Można oczywiście mówić, ze w tej wadze - 80 kg - zgłosiły się do rywalizacji zaledwie trzy zawodniczki, a nie kilkanaście, jak w niższych. Ale to tylko pół prawdy, bo nie było tu rywalek przypadkowych.
Puchar Świata w Brazylii. Emilia Koterska ostatnią nadzieją kobiecej reprezentacji na finał
Koterska dopiero dziś pierwszy raz pojawiła się w ringu, jej rywalką byłą mistrzyni Azji U-22 z poprzedniego roku. A skoro boks i Kazachstan - to musi być ktoś potrafiący się bić w ringu. Żaraskyzy gościła dwa lata temu w Gliwicach, teraz ruszyła na podbój Ameryki Południowej.

Tyle że jej nie podbije, swoją piękną zwycięstw kontynuuje Koterska. Polka od poczatku walczyła świetnie, trzymała rywalkę na dystansie, ale też nie była pasywna. Doskakiwała, mocno uderzała, trzymała obronę. Żaraskyzy próbowała się odgryzać, w ostatniej rundzie ruszyła do przodu, ale niewiele mogła tu zdziałać. Na wszystkich kartach przegrała wyraźnie - każdą z rund. Razem więc: 0:5 i 27-30. To jednak dość wyraźnie mówi, kto był lepszy.
W niedzielnym finale, w sesji od godz. 16, Koterska powalczy o złoto z Norweżką Sofią Sorensen. Polski sztab powinien mieć sporo informacji o tej zawodniczce, bo regularnie przyjeżdżała do naszego kraju: do Gliwic, ale też w zeszłym roku rywalizowała w Memoriala Feliksa Stamma.
Emilia Koterska (Polska) - Żibek Zaraskyzy (Kazachstan) 5:0
Karty punktowe: 30:27, 30:27, 30:27, 30:27, 30:27.
Rundy: 5-0, 5-0, 5-0.










