Kasjusz "Don Kasjo" Życiński zmierzy się z Bartoszem Szachtą w walce wieczoru gali FAME 32: The Game w Radomiu. Pojedynek został zakontraktowany w formule bokserskiej.
Obaj zawodnicy trafili do reality show organizowanego przez FAME i od samego początku znajdowali się po przeciwnych stronach konfliktu. W programie wielokrotnie dochodziło między nimi do spięć, a sytuacja eskalowała na tyle, że doszło również do rękoczynów. Ostatecznie ich porachunki zostały przeniesione do ringu, gdzie zamiast kolejnych słownych przepychanek przyjdzie czas na sportowe rozstrzygnięcie.
FAME MMA 32: Wyniki walk. Zobacz, kto wygrał te pojedynki
Dla "Kasjo" będzie to kolejny występ w boksie po zwycięstwie nad Robertem Karasiem. Życiński od lat jest jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny freak-fightowej, a jego pojedynki niemal zawsze wzbudzają ogromne zainteresowanie. W Radomiu czeka go jednak rywal, którego wielu obserwatorów ocenia znacznie wyżej pod względem sportowym niż poprzedniego przeciwnika.
Bartosz Szachta przystąpi do walki jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci wykreowanych przez "Toruńskie GTA". Jego konflikt z Życińskim stał się jednym z głównych tematów programu FAME "The Game", a kolejne konfrontacje pomiędzy zawodnikami tylko podgrzewały atmosferę przed galą.
Początek starcia był dość spokojny. Od razu w oczy rzucał się fakt, iż klasyczna walka bokserska w ringu jest znacznie mniej dynamiczna niż poprzednie boje w małych rękawicach w oktagonie. Mimo wszystko w pierwszej odsłonie Szachta zadał więcej znaczących ciosów.
Życiński w drugiej rundzie znacznie przyspieszył, cały czas napierał na rywala i zasypywał go ciosami na tułów i na głowę. Większość jednak lądowała na gardzie Torunianina. Mimo to nie próbował kontrować.
Przed uczestnikami main eventu pozostała ostatnia dwuminutowa runda, od której wszystko zależało. Szachta ponownie starał się wywierać presję, lecz "Don Kasjo" momentami aktywnie starał się atakować oponenta w półdystansie. Obaj nie szczędzili się w ostatnich sekundach, aż w końcu wybrzmiał gong.
Ponownie na gali w Radomiu do głosu doszli sędziowie, którzy tym razem punktowali 29-28, 28-29 i 30-27 dla Bartosza Szachty. Zawodnik nerwowo czekał do ostatniej chwili aż konferansjer Damian Żebrowski wypowie nazwisko triumfatora. Kiedy ostatecznie usłyszał swoje imię i nazwisko, to w geście zwycięstwa ryknął na całą halę.
- Sędzia, który dał 30-27 dla Szachty jest po prostu głupi. Przez takich głupków odszedłem z boksu olimpijskiego. Chyba inną walkę oglądał - powiedział po zakończonym starciu przegrany Kasjusz Życiński.










