Reklama

Reklama

Narodowa Gala Boksu. Najman: Sukces tej gali będzie sukcesem całego polskiego boksu

Już tylko kilkanaście dni pozostało do "Narodowej Gali Boksu", która odbędzie się 25 maja na PGE Narodowym w Warszawie. Do tej pory najbardziej reprezentacyjny stadion sportowy w kraju nigdy nie był areną gali bokserskiej. - Do odważnych świat należy, a organizatorzy tego wydarzenia wyszli przed innych promotorów - uważa Artur Szpilka, jeden z bohaterów widowiska.

Za organizacją przedsięwzięcia stoi firma ND Promotion, za którą kryją się nazwiska Marcina Najmana i przedsiębiorcy Jarosława Dąbrowskiego. Najman ma za sobą w tej roli kilkanaście imprez, w tym tę najgłośniejszą z października 2014 roku, gdy w Częstochowie zorganizował walkę pożegnalną legendzie polskiego boksu, Andrzejowi Gołocie.

Reklama

Jako sportowiec Najman nigdy nie wspiął się na najwyższy poziom, często był obiektem kpin i niewybrednych żartów, ale w roli współorganizatora podjął się spektakularnego wyzwania, jakiego do tej pory nie zaryzykowali inni promotorzy w kraju.

Nieprzerwanie numerem jeden, jeśli chodzi o frekwencję na trybunach, jak na razie jest największa pod względem rangi gala bokserska we Wrocławiu w 2011 roku, z walką wieczoru o mistrzostwo świata Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką. Na stadionie w stolicy Dolnego Śląska zasiadło wówczas 42 tysiące widzów. Tyle tylko, że wówczas głównym organizatorem nie był polski podmiot, tylko założona przez braci Kliczków grupa K2 Promotions.

Teraz słowa uznania płyną z ust największego w Polsce promotora bokserskiego Andrzeja Wasilewskiego, szefa grupy KnockOut Promotions. A skoro tak, to znaczy, że przedsięwzięcie w stolicy jest ze wszech miar wyjątkowe.

- Prawda jest taka, że Marcin podjął się niesamowitego wyzwania. Od samego początku trzymam kciuki, ale sam jestem ciekawy, na ile ta akcja zakończy się sukcesem. Jeśli na stadion przybędzie kilkadziesiąt tysięcy widzów, to z całą pewnością taka impreza będzie powtarzana raz w roku. Tego Marcinowi i całemu polskiemu boksowi bardzo serdecznie życzę - powiedział Wasilewski podczas oficjalnej konferencji w Warszawie, anonsującej "Narodową Galę Boksu" z udziałem jego podopiecznych Ewy Piątkowskiej i Szpilki, a także m.in. Izu Ugonoha i głównej gwiazdy wieczoru, czyli Mariusza Wacha.

- Podziwiam i szanuję wielki wkład pracy. To potężna szansa dla całego polskiego boksu, pomijając sympatie, antypatie i sprzeczności różnych interesów. Boks na Stadionie Narodowym to coś absolutnie historycznego - zaakcentował szef warszawskiej grupy.

Z wielkim uznaniem o organizatorach wypowiada się Szpilka, który wraca na ring po dwóch bolesnych porażkach i przebytej depresji. "Szpila" jest zachwycony imprezą. - Jest to pierwsza gala w Polsce z takim rozmachem. Jeszcze nigdy nie widziałem na jednej trzech nazwisk w wadze ciężkiej. Brakuje mi jeszcze polsko-polskiej walki w najcięższej kategorii, tak jak było w planach, ale spokojnie - co się odwlecze, to nie uciecze. Po co od razu się wyniszczać, skoro mamy innych rywali do wyniszczenia? Na to zawsze przyjdzie czas - stwierdził były pretendent do tytułu mistrza świata.

Szpilka, w swoim stylu, nie bacząc na to, że obok niego siedzi Wasilewski, postanowił podzielić się jeszcze jedną refleksją.

- Szczerze trzeba powiedzieć, że do odważnych świat należy, a Marcin Najman i Jarosław Dąbrowski wyszli przed Andrzeja Wasilewskiego i Mateusza Borka oraz innych "podpromotorów". I, moim zdaniem, zrobili krok naprzód, bo nie bali się ryzyka. Czy to się opłaci, o tym dopiero się przekonamy, ale jest to jedna z najciekawszych gal w Polsce. Jestem bardzo zmotywowany, cieszę się, że jestem częścią tego widowiska - podkreślił wychowanek Górnika Wieliczka.

Do słów Szpilki odniósł się Najman, nieco korygując wypowiedź zawodnika, w związku z zaproszeniem do współpracy Wasilewskiego.

- Trzeba powiedzieć sobie szczerze: Nie ma najlepszej atmosfery, jeśli chodzi o środowisko bokserskie w Polsce. Jednak to nie jest tak do końca, jak powiedział Artur, że razem z Jarkiem zrobiliśmy coś przeciwko środowisku bokserskiemu, bo Andrzej Wasilewski siedzi z nami. Od początku wysyłał mi wiadomości z poparciem. Następnym krokiem było to, że mamy na karcie Artura i Ewę Piątkowską, a przecież to zawodnicy Andrzeja. Nasza postawa pokazuje, że można coś zrobić ponad podziałami, dla dobra polskiego boksu - stwierdził współwłaściciel ND Promotion.

- Promujemy polski boks i polskich zawodników, a sukces tej gali będzie sukcesem całego polskiego boksu. Tylko szkoda, że nie wszyscy to rozumieją, ale niestety może tak już musi być... - zawiesił głos Najman.

Bilety na galę możecie kupować na kupbilet.pl i eventim.pl.

Z Warszawy Artur Gac

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje