Reklama

Reklama

Narodowa Gala Boksu. Marcin Najman: Były pomysły na walkę Wach - Ugonoh

Organizatorzy odsłaniają kolejne karty "Narodowej Gali Boksu", która odbędzie się 25 maja na PGE Narodowym w Warszawie. Już wiadomo, że rywalem naszego pięściarza Izu Ugonoha będzie Kameruńczyk Fred Kassi, czyli ostatni przeciwnik Tomasza Adamka. Walka wieczoru jest zarezerwowana dla Mariusza Wacha. Okazuje się, że istniał pomysł, by "Wiking" z Krakowa zmierzył się z... Ugonohem.

Bratobójczy pojedynek Wacha z Ugonohem jeszcze kiedyś może się ziścić, ale już na pewno nie wydarzy się podczas najbliższej "Narodowej Gali Boksu" w stolicy. Urodzony w Szczecinie, a mieszkający w Gdańsku Izu od trzech dni wie, że jego przeciwnikiem będzie Fred Kassi. Kameruńczyk w ostatniej walce skrzyżował rękawice z Tomaszem Adamkiem i dał się mu we znaki. Z trudnej przeprawy "Góral" wyszedł obronną ręką, lecz na własnej skórze poznał niewygodny styl "śliskiego" Kameruńczyka.

Reklama

41-letni Adamek wygrał jednogłośnie na punkty, ale od młodszego od dekadę Ugonoha oczekuje się bardziej efektownego zwycięstwa, jeśli polski kibic jeszcze ma mieć z niego pociechę. Za Izu kapitalna pod względem emocji walka z Dominikiem Breazeale’em, ale istotniejsze, że najtrudniejszy sprawdzian w karierze zakończył się bolesną porażką przez nokaut.

Teraz samo zwycięstwo jest absolutnym minimum, podobnie jak w przypadku Mariusza Wacha. "Wiking", z racji ogromnych gabarytów, do końca kariery będzie łakomym kąskiem dla najlepszych, ale z myślą o swoich sukcesach już nie może sobie pozwolić na jakiekolwiek potknięcie.

Na ogłoszenie nazwiska przeciwnika krakowianin wciąż czeka, w tym kontekście wymienia się pogromcę Adamka Amerykanina Erika Molinę oraz m.in. Fina Roberta Heleniusa, ale początkowo pojawiła się też zupełnie inna koncepcja. Mowa o konfrontacji polsko-polskiej Wacha z Ugonohem.

- Były takie pomysły, natomiast to nie jest dobry moment. W tej chwili porzuciliśmy ten pomysł, ponieważ "Narodowa Gala Boksu" nie byłaby chyba dobrym miejscem, by najlepsi polscy bokserzy wagi ciężkiej wzajemnie się eliminowali. Wiadomo, że jeden z nich musiałby przegrać, a ja nie chcę tego wiedzieć, bo uważam, że obaj cały czas mają szansę sięgać po tytuł mistrza świata - przekonuje w rozmowie z Interią Marcin Najman, jeden z organizatorów widowiska na PGE Narodowym.

Ta optymistyczna prognoza przyszłości obu polskich "ciężkich", zdaniem Najmana jest w pełni uzasadniona.

- Izu ma wszystko, by zostać mistrzem świata. Z kolei Mariusz już dwukrotnie walczył o tytuł (poległ z kretesem w starciu z Władymirem Kliczką - przyp. AG), w tym o pas regularny z Aleksandrem Powietkinem. Uważam, że Mariusz jeszcze nie powiedział ostatniego słowa, a walka na PGE Narodowym będzie dla niego wielkim testem. Może wrócić do wielkiej gry i pojedynku o tytuł - twierdzi Najman.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje