Murański zmusił rywala do ucieczki. Zaskakujące rozstrzygnięcie w walce na Prime MMA 17
Rashid "Brat Araba" Azzaiev wskoczył do walki z Jackiem Murańskim na kilka tygodni przed galą Prime MMA 17, zastępując kontuzjowanego Marcina Najmana. Wiemy już jednak, że ekspresowe tempo przygotowań nie wystarczyło do pokonania doświadczonego rywala. Azzaiev musiał ostatecznie uznać wyższość kontrowersyjnego zawodnika na pełnym dystansie trzech rund w formule Hooligans Style. Przegrał z nim niejednogłośną decyzją sędziów.

Gala Prime MMA 17 odbyła się 13 czerwca w Hali Sportowej w Częstochowie. Wydarzenie, które początkowo było zapowiadane głośnym i niezwykle elektryzującym rewanżem Jacka Murańskiego z Marcinem Najmanem, w kluczowej fazie promocji musiało nagle zmienić swoją strategię. Popularny "Cesarz" doznał bowiem bolesnej kontuzji mięśnia dwugłowego, która całkowicie wykluczyła go ze starcia z 56-latkiem. Jego miejsce w karcie walk w ostatniej chwili zajął Rashid "Brat Araba" Azzaiev.
Angaż Azzaieva niestety nie okazał się strzałem w dziesiątkę dla federacji. Mężczyzna co prawda uratował występ Murańskiego na gali, ale nie udało mu się zneutralizować jego ataków w oktagonie i przegrał z nim niejednogłośną decyzją sędziów.
Sam się pochwalił. Wyjątkowy gość poleciał z Nawrockim do USA
Murański z niespodziewanym zwycięstwem na Prime MMA 17
Od samego początku dziesiątej walki na gali Prime MMA 17 było wyraźnie widać, że Jacek Murański wszedł do oktagonu wyjątkowo zmotywowany. 57-latek chciał jak najszybciej znokautować rywala, aby ten nie zdołał pokonać go kondycyjnie w późniejszej fazie pojedynku. Pierwsza odsłona tego twardego starcia nie przyniosła jednak jednoznacznego rozstrzygnięcia, dlatego po gongu kończącym rundę panowie udali się do swoich narożników.
Jak się okazało, do zakończenia walki przed czasem nie doszło także w dwóch kolejnych odsłonach. Starcie w pewnym momencie stało się nawet na tyle spokojne i zachowawcze, że stanowczo reagować musiał sędzia prowadzący.
- To jest Hooligans Style, a nie sparing! - upomniał mocnymi słowami zawodników arbiter.
Ostatecznie o wyniku tego starcia zadecydowali dopiero sędziowie punktowi. Ci po podliczeniu kart niejednogłośną decyzją przyznali ostateczne zwycięstwo Jackowi Murańskiemu.












