Mordercze ciosy w Londynie. Masternak odpalił się w końcówce, pas trafił w nowe ręce
W co-main evencie gali boksu w Londynie Mateusz Masternak przystępował do obrony pasa mistrza Europy EBU. Naprzeciwko Polaka stanął niepokonany i znacznie mniej doświadczony Viddal Riley. Pojedynek trwał pełne 12 rund, a o ostatecznym zwycięzcy musieli zadecydować sędziowie, którzy punktowali jednogłośnie: 2x118-110 i 119-109 na korzyść reprezentanta Wielkiej Brytanii. Tym samym Polak stracił swój tytuł, który powędrował w ręce nowego właściciela. Dodatkowo Brytyjczyk został pretendentem do pasa IBF.

Mateusz Masternak zmierzył się z niepokonanym Brytyjczykiem Viddal Riley w pojedynku, którego stawką był pas mistrza Europy federacji EBU należący do Polaka. Walka od początku wzbudzała duże zainteresowanie, z racji, że poprzedzała bój Derecka Chisory z Deontayem Wilderem.
Masternak przystępował do pojedynku jako aktualny mistrz Europy EBU i jeden z najbardziej doświadczonych polskich pięściarzy. "Master" miał za sobą aż 56 zawodowych walk oraz rywalizację z czołówką światową, w tym pojedynek o tytuł mistrza świata IBF.
Jego rywal, Viddal Riley, to niepokonany zawodnik, który z walki na walkę buduje swoją pozycję w wadze cruiser. Brytyjczyk uchodzi za bardzo poukładanego technicznie pięściarza, dysponującego szybkością i dobrym czuciem dystansu. Dla Riley'a było to zdecydowanie największe wyzwanie w dotychczasowej karierze i pierwsza tak poważna próba na poziomie mistrzowskim.
W końcu panowie wyszli do ringu i zaczęły się "bokserskie szachy". Pierwsza runda wyglądała bardzo badawczo, obaj mieli bardzo dużo respektu do siebie. W drugiej Riley znacznie mocniej przycisnął i nasz zawodnik znalazł się kilkukrotnie w tarapatach. Mimo wszystko nie tracił koncentracji i dalej próbował szukać swoich szans.
Gala boksu w Londynie: Masternak traci pas EBU. Riley nowym mistrzem
Brytyjczyk cały czas był znacznie bardziej aktywny i bardzo agresywny w ringu. "Master" częściej spychany był do defensywy, ale mądrze boksował z kontry. W piątej i szóstej rundzie reprezentant gospodarzy wyprowadzał mordercze ciosy prosto na szczękę Polaka. Masternak mimo wszystko cały czas twardo stał na nogach i nie dawał po sobie poznać, że uderzenia oponenta sieją spustoszenie.
Niestety przewaga Riley'ego z rundy na rundę rosła nie tylko między linami, ale i na kartach punktowych. Trzeba było jasno przyznać, że batalia mogła podobać się kibicom, niemalże w każdej rundzie można było oglądać efektowne ataki i kontry z obu stron. W ostatniej odsłonie obaj stawiali na jedną kartę, często rozpuszczali ręce, chcąc zaznaczyć swoją dominację. Kondycyjnie w końcówce lepiej wyglądał Polak, ale trudno było stwierdzić, czy to wystarczyło, aby przekonać arbitrów.










