Reklama

Reklama

Miller straci miliony, jeśli nie dojdzie do walki z Joshuą

Obiekt Madison Square Garden, który ugości Anthony'ego Joshuę (22-0, 21 KO) 1 czerwca, może pomieścić tego dnia 20 tysięcy biletów. 17 tysięcy już sprzedano, ale wczoraj późnym wieczorem okazało się, że Jarrell Miller 23-0-1, 20 KO) wpadł na wyrywkowej kontroli antydopingowej. Mistrz IBF/WBA/WBO wagi ciężkiej i tak wystąpi tego dnia, tylko jak zadowolić tych kibiców, którzy wykupili już bilety?

Problemu wielkiego nie będzie, gdyż ponad dziesięć z siedemnastu tysięcy sprzedanych wejściówek nabyli brytyjscy kibice, którzy dzielnie podążają za swoimi ulubieńcami nawet za ocean. Kiedyś latali na walki Lennoksaa Lewisa czy Ricky'ego Hattona, a teraz będą latać na Joshuę.

Najgorzej na tym wszystkim wyjdzie "Big Baby", bo choć walki nie odwołano jeszcze oficjalnie, to chyba możemy spodziewać się takiego komunikatu w najbliższych dniach. Nie tylko przejdzie mu obok nosa sportowa szansa, ale jeszcze większe pieniądze.

Reklama

Za sam występ przeciwko mistrzowi pogromca Adamka (KO 2) i Wacha (TKO 9) miał dostać gwarantowaną sumę 4,874 miliona dolarów, ale to nie wszystko. Czekały na niego również zyski ze sprzedaży PPV w Wielkiej Brytanii. Pierwsze szacunki mówiły o tym, że na jego kontro wpłynie przynajmniej 6 milionów dolarów.

To dopiero początek. Nawet jeśli Miller przegrałby z Joshuą, za dwie kolejne walki na antenie platformy DAZN miał zagwarantowane minimum 3 miliony dolarów. A przecież gdy udało mu się sprawić niespodziankę i zdetronizować AJ-a, za ewentualny rewanż dostałby kilka razy więcej. Ma więc czego żałować.

Miller wpadł na wyrywkowym badaniu organizacji VADA przeprowadzonym 20 marca. Zakazany środek wykryty w jego organizmie to Endurobol, który spala tkankę tłuszczową i poprawia wytrzymałość.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje