Michalczewski "wyniesiony na ołtarze" WBO w Kolumbii. "Ludzie wstali i bili brawo"
- Wszyscy wstali, odwrócili się i zaczęli mi klaskać. Jestem skromny facet, ale zrobiło mi się bardzo przyjemnie - mówi w rozmowie z Interią Dariusz Michalczewski, goszczony w Bogocie w Kolumbii, gdzie podczas konwencji WBO został uhonorowany przez jedną z czterech najbardziej prestiżowych federacji w świecie boksu. Były pięściarz odebrał okolicznościową statuetkę za 23 mistrzowskie obrony. Prestiżowa nagroda spina klamrą karierę jednego z najlepszych zawodowców świata w latach swojej świetności.

Artur Gac, Interia: Kilka dni spędziłeś w Bogocie. Z pozycji superczempiona WBO było warto wybrać się w daleką podróż do Ameryki Południowej?
Dariusz Michalczewski: - Zdecydowanie. Przyjęli mnie niezwykle elegancko. Jestem pierwszym w historii superczempionem federacji i w nagrodę otrzymałem trofeum za całokształt, czyli 23 obrony tytułu. Poczułem się, jak numer jeden.
Jeden z twoich współpracowników stwierdził wręcz, że zostałeś "wyniesiony na ołtarze" WBO.
- Można tak powiedzieć. Ugościli mnie, jak to mówi obecna młodzież, "na grubo".
Pamiętam taką galę boksu zawodowego w Wieliczce, na której byłem obecny przed kilkunastoma laty, gdzie paradowałeś z pasem superczempiona WBO.
- Rzeczywiście, coś takiego było, natomiast pas oficjalnie został mi wręczony także w Kolumbii, tyle że w mieście Kartagena. Tam też było wspaniale, podobnie jak innym razem w Panamie.
Spotkałeś się z gwiazdami młodszego pokolenia, czyli Ukraińcem Wasylem Łomaczenką i Amerykaninem Terence'em Crawfordem, ale to twoja gwiazda tam mocno świeciła.
- To było przemiłe, bo nie chodziło tylko o serię moich wygranych walk, która trwała dziewięć lat. Nagroda jest również za cały mój wkład w federację WBO.
Jaki napis wygrawerowano na statuetce?
- 23 obrony tytułu, mistrz świata w wadze półciężkiej i cruiser.
Usiadłem sobie z tyłu i w pewnej chwili wszyscy zaczęli się przedstawiać do przechodniego mikrofonu. Ja byłem jednym z ostatnich do zabrania głosu. I mówię, naturalnie po angielsku: "dzień dobry, jestem Dariusz Michalczewski, pierwszy superczempion federacji WBO". Wszyscy wstali, odwrócili się i zaczęli mi klaskać. Jestem skromny facet, więc specjalnie nie podniecam się tym, ale zrobiło mi się bardzo przyjemnie.
Wszystko odbyło się z pompą?
- Przez trzy dni odbywały się duże kolacje, na których m.in. miało miejsce honorowanie. Odbierając tę nagrodę serdecznie podziękowałem i wyraziłem wdzięczność, że należę do tej wielkiej, bokserskiej rodziny, wraz z innymi mistrzami WBO. Bez małostkowości powiedziałem też, że budowałem tę organizację.
Wśród honorowych postaci był obecny były szef, sprawujący rządy przez 30 lat, słynny Francisco "Paco" Valcarcel.
- Zgadza się. Był obecny także założyciel, którego dopiero po raz pierwszy miałem okazję poznać. A także nie zabrakło oczywiście obecnego prezydenta, którym został dość młody Gustavo Olivieri. Spotkaliśmy się już w Budapeszcie, gdzie prosił mnie, abym przyjechał do Bogoty. Nawiązaliśmy bardzo miły kontakt i niewykluczone, jeśli będę mógł komuś z obecnych polskich pięściarzy pomóc, że to uczynię. Oczywiście tym, co się nadają, najpierw musi być odpowiednia klasa sportowa. Zawsze zależało mi, by promować polski boks.
Było coś, co szczególnie cię ujęło?
- W sumie prezydent Gustavo przedstawił mnie oficjalnie wszystkim, jako super najlepszego z najlepszych. Dostałem wielkie brawa, ludzie na stojąco klaskali w dłonie. Poczułem się, jak po wygranej walce. Zresztą pierwszego lub drugiego dnia było podobnie, gdy przyszedłem na wydarzenie, które było poświęcone promotorom. Usiadłem sobie z tyłu i w pewnej chwili wszyscy zaczęli się przedstawiać do przechodniego mikrofonu. Ja byłem jednym z ostatnich do zabrania głosu. I mówię, naturalnie po angielsku: "dzień dobry, jestem Dariusz Michalczewski, pierwszy superczempion federacji WBO". Wszyscy wstali, odwrócili się i zaczęli mi klaskać. Jestem skromny facet, więc specjalnie nie podniecam się tym, ale zrobiło mi się bardzo przyjemnie.
Czułeś się w pełni zaopiekowany?
- Tak, wszystko było z możliwie najwyższej półki. A z ciekawostek powiem ci, że chyba jako jedyny z gości nie musiałem mieć opaski.
To też o czymś świadczy.
- Jest tam mnóstwo fanów boksu. Ludzie mnie znali i wszędzie wchodziłem, że tak powiem, na twarz. Na konwencjach WBO czuję, że jestem traktowany jak wizytówka tej federacji. Całe wydarzenie było dla mnie wielką sprawą i honorem.
Do Bogoty leciałeś czarterem?
- Samolotem rejsowym, przez Amsterdam, ale w biznes klasie. Wiadomo, długo trwa taki lot, ale w takich warunkach nie ma problemu, bo można się komfortowo wyspać niczym na łóżku, a obudzili mnie tylko na posiłek.
Rozmawiał Artur Gac










![La Liga: FC Barcelona - Osasuna. Gdzie i o której obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000LNZFSRW9K2KR4-C401.webp)


![O której skoki w Klingenthal dzisiaj? Gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000M1YMSYAGFTSMO-C401.webp)