Reklama

Reklama

Michał Cieślaka wygra z Yourim Kalengą? "skończy się przed czasem"

Najlepsi polscy bokserzy wagi junior ciężkiej - Krzysztof Głowacki, Krzysztof Włodarczyk i Mateusz Masternak - nie mają wątpliwości, że walka Michała Cieślaka z Youri Kalengą skończy się przed czasem. Podkreślają, że są pewni wygranej rodaka, choć nie lekceważą Francuza.


Głowacki jest tymczasowym (interim) mistrzem świata WBO, a wcześniej do niego należał "właściwy" pas tej federacji, zresztą wkrótce może walczyć o jego odzyskanie. Włodarczyk zdobywał tytuły organizacji IBF i WBC, zaś Masternak to były mistrz Europy. W tej kategorii czempionem globu był też Tomasz Adamek, a walki mistrzowskie przegrywali Paweł Kołodziej i Łukasz Janik. W opinii ekspertów spore szanse na przebicie się do światowej czołówki, a może i bój o pas ma Cieślak. Warunkiem koniecznym realizacji planów jest zwycięstwo nad Kalengą na gali "Clever-group Boxing Show" 1 marca w Legionowie.

"Michał Cieślak jest silnym i agresywnym zawodnikiem o bardzo dobrych warunkach fizycznych. Będzie zdecydowanym faworytem potyczki z Kalengą, choć w początkowych rundach musi uważać na Kalengę. Później Francuz na pewno osłabnie, poza tym z jego dawnych atutów pozostała tylko siła. Oczywiście, Kalenga sporo ciągle opowiada, ale gadaniem nikt żadnej walki nie wygrał" - powiedział PAP Głowacki.

Pochodzący z Wałcza Głowacki mając 29 lat sięgnął po mistrzostwo świata WBO, wygrywając w Newark z Niemcem Marco Huckiem. W pierwszej obronie, także w USA, pokonał miejscowego boksera Steve'a Cunninghama. Przegrał już po 30. urodzinach z Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem. Kilka miesięcy temu Polak zdobył pas interim WBO po zwycięstwie nad Rosjaninem Maksymem Własowem w ćwierćfinale turnieju World Boxing Super Series. Stawką półfinałowej walki 15 czerwca z Łotyszem Mairisem Briedisem w Rydze mogą być pasy czempiona WBO i WBC.

"Można powiedzieć, że Cieślak trochę mnie przypomina z racji wieku, w którym zacząłem odnosić duże sukcesy. Chociaż teraz coraz starsi pięściarze dochodzą do głosu na światowych ringach. W jego przypadku ważne, aby nie miał żadnych problemów zdrowotnych, bo z kontuzjami różnie przecież bywało. Jeśli chodzi o umiejętności sportowe, musi popracować nad obroną i... wszystko przed nim. A co do mnie, z niecierpliwością czekam na ogłoszenie stawki walki z Briedisem, jest ogromna szansa, że będę boksować na Łotwie o dwa pasy mistrzowskie. Jestem gotowy wygrać na terenie Briedisa, aby nikt nigdy mi nie zarzucił, że nie zwyciężam na terenie przeciwnika. Jeśli chce się być najlepszym, trzeba zwyciężać w każdym mieście" - podkreślił Głowacki.

Najlepiej Kalengę zna Masterak, który dwukrotnie z nim rywalizował. Francuz wywalczył pas WBA w wersji tymczasowej w 2014 roku, wygrywając niejednogłośnie na punkty właśnie z wrocławianinem. Do rewanżu doszło w kwietniu 2018 i wówczas triumfował Masternak. Wcześniej bokser kongijskiego pochodzenia przegrywał m.in. z Kubańczykiem Yunielem Dorticosem i Rosjaninem Denisem Lebiediewem (o tytuł regularnego mistrza świata WBA).

"Michał zrobił duże postępy przy trenerze Andrzeju Licziku, tzn. uruchomił nogi, jest szczelny w obronie, dobrze też wygląda pod względem wydolnościowym. Kalenga będzie niebezpieczny w pierwszej części walki, ale nie można go skreślać, bo to puncher" - stwierdził Masternak w rozmowie z PAP.

W wywiadach Kalenga zapowiedział, że chętnie spotkałby się z Masternakiem po raz trzeci, mimo że obaj nie mają żadnych pasów.

"Czytałem jego słowa i co mogę odpowiedzieć: czemu nie, bo on zawsze daje dobre walki, ale musiałby wcześniej pokonać Cieślaka. Czeka go jednak bardzo zadanie, bowiem Michał będzie zdeterminowany, by wygrać. W przypadku porażki Kalengi, raczej nie będzie już tematu" - dodał były mistrz Europy.

W radomianinie Cieślaku, niepokonanym na zawodowych ringach (17-0), faworyta pojedynku w Legionowie upatruje też Włodarczyk, choć i on nie lekceważy Kalengi.

"Michał jest pewnego rodzaju zagadką w mojej opinii, ale inna sprawa, że Kalenga to nie ten sam bokser co z pierwszej walki z Mateuszem Masternakiem. Cieślak musi uważać w początkowych trzech-rundach, aby nie przyjąć jakiegoś niepotrzebnego ciosu. Sądzę, że niedługo później, przy nadarzającej się okazji, znokautuje Francuza" - powiedział PAP były czempion w junior ciężkiej.

Włodarczyk jest najstarszy z grona czołowych polskich "cruiserów", we wrześniu skończy 38 lat, ale nie porzucił marzeń o zdobyciu jeszcze raz tytułu mistrza świata.

"W marcu walczę w Łomży z Rumunem Alexandru Jurem, muszę być w gotowości startowej i dobrej formie, bowiem liczę, że dostanę jeszcze szansę boksowania o mistrzostwo globu. I ją wykorzystam, jestem pewny" - przyznał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje