Reklama

Reklama

Michał Cieślak: Wygrana z Olanrewaju Durodolą przybliży mnie do walki o mistrzostwo świata

- Wygrana z Durodolą przybliży mnie do celu, jakim jest walka o mistrzostwo świata - powiedział Michał Cieślak, który spotka się z nigeryjskim pięściarzem 31 maja na gali na torze kolarskim w Pruszkowie.

Cieślak jest niepokonany na zawodowych ringach - rekord 18-0, a w ostatnim pojedynku pokonał byłego tymczasowego czempiona WBA Youriego Kalengę. Za miesiąc zmierzy się z olimpijczykiem z Pekinu Olanrewaju Durodolą, który na profesjonalnych ringach pokonał m.in. Rosjanina Dmitrija Kudriaszowa, przegrywał zaś z jego rodakiem Maksimem Własowem czy Łotyszem Marisem Briedisem (w czerwcu spotka się z nim tymczasowy mistrz WBO Krzysztof Głowacki).

Reklama

- Po raz pierwszy usłyszałem o Durodoli w 2015 roku, kiedy na gali w Kazaniu sensacyjnie znokautował zmierzającego - wydawało się - po mistrzostwo świata Kudriaszowa. W ogóle to był zły wieczór dla gospodarzy, bowiem przegrał też mistrz igrzysk w Pekinie Rachim Czakijew z Olą Afolabim (w ostatniej walce Aleksander Powietkin nie dał szans Mariuszowi Wachowi) - stwierdził zawodnik z Radomia.

38-letni Durodola (bilans 29-6) słynie z bardzo mocnego ciosu. Większość walk - 27 - rozstrzygnął przed czasem, z kolei aż 20 z nich wygrał w pierwszej lub drugiej rundzie. Nosi przydomek "Boska Siła".

- Jego dokonania robią wrażenie, będę na niego musiał uważać, ale i ja potrafię nokautować. Na gali w Legionowie obijałem Kalengę na pełnym dystansie, chociaż mogłem wcześniej skończyć pojedynek. Chodziło o ukaranie rywala za to, co opowiadał o mnie w wywiadach, że zakończy moją karierę itp. Jeśli nadarzy się okazja znokautowania Durodoli, to tak uczynię, nie będę czekał do końca - zapowiedział Cieślak; w poprzednim roku Nigeryjczyk uległ na punkty w Rzeszowie byłemu mistrzowi świata Krzysztofowi Włodarczykowi.

 Majówkę polski bokser spędzi pracowicie, zamierza codziennie trenować. Po weekendzie wraca do Warszawy na dalszą część przygotowań pod okiem trenera Andrzeja Liczika.

- Rozwijam się sportowo dzięki takim walkom z niezłymi afrykańskimi rywalami. Czuję to po sobie, na treningach czy sparingach. Jestem po prostu coraz lepszy technicznie, silniejszy, więcej widzę w ringu, same pozytywy. Co do Durodoli, zdania o nim są podzielone. Jedni twierdzą, że będzie bardziej niewygodny od Kalengi, inni uważają odwrotnie. Na pewno wciąż ma swoje ambicje, wygrał dwie ostatnie walki i do Polski też przyjedzie po zwycięstwo. Doskonale wie, że jeszcze ma szansę na duży pojedynek. Zapraszam kibiców do Pruszkowa, znów pokażę niesamowity charakter i będzie wojna - dodał 30-letni Cieślak.

Durodola rozpoczął zawodową karierę dopiero w wieku 31 lat, a do 2014 roku toczył walki praktycznie tylko w Stanach Zjednoczonych.

Gala w Pruszkowie, organizowana przez Tomasza Babilońskiego, jest połączeniem pojedynków pięściarskich i w mieszanych sztukach walki. W klatkoringu mają wystąpić m.in. Michał Kita, Daniel Skibiński, Rafał Haratyk, Daniel Rutkowski, Michał Pietrzak i Adrian Błeszyński.

Dowiedz się więcej na temat: Michał Cieślak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama