Reklama

Reklama

Michał Cieślak będzie trenował w USA?

Michał Cieślak (14-0, 10 KO) wkrótce spełni swoje marzenia i wyleci za ocean do mekki boksu zawodowego. Warunek jest jedn - najpierw 10 grudnia we Wrocławiu musi pokonać Nikodema Jeżewskiego (12-0-1, 7 KO), ale to przecież on wydaje się być wyraźnym faworytem tej potyczki.

Pięściarz z Radomia na początku przyszłego roku na wyjechać do Ameryki, by tam zasmakować trochę innego boksu i potrenować kilka tygodni na obczyźnie. Opcji jest kilka, choć najpoważniejszą wydaje się Nowy Jork. Pod koniec lutego podopieczny Adama Jabłońskiego miałby wrócić i już na miejscu przygotowywać się do kolejnego występu. Tu też są dwie opcje - kwietniowa gala Polsat Boxing Night bądź coroczny wieczór w Legionowie, również w kwietniu.

Cieślak i jego zespół polują na interkontynentalny pas federacji IBF kategorii junior ciężkiej, który wywindowałby go w rankingu tej organizacji. I tu powraca temat walki z doskonałym niegdyś amatorem, wciąż niespełnionym w gronie zawodowców Ismaiłem Sillachem (24-3, 19 KO).

Polak był już łączony kilka tygodni temu z Ukraińcem. Panowie mieli się zmierzyć w zeszłym tygodniu podczas PBN, jednak cały wieczór odwołano i przeniesiono na przyszły rok. Cieślak i Sillach mogliby stanąć naprzeciw siebie zarówno w Legionowie, jak i podczas PBN. Co ciekawe Ukrainiec, który w boksie olimpijskim odprawiał takich mocarzy jak Czudinow, Beterbijew, Dorticos, Jack, Mchunu czy Szabrański, z czego większość z nich przed czasem, jako profesjonalista tylko raz dostąpił zaszczytu walki o tytuł. Siergiej Kowaliow nie dał mu jednak żadnych szans i ciężko znokautował w drugiej rundzie. Kilka dni temu Ismaił wrócił szybkim nokautem na Bradzie Austinie. Pomimo niezbyt twardej szczęki powinien stanowić dla Michała naprawdę trudną przeprawę.

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: Michał Cieślak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje