Reklama

Reklama

McBride w szpitalu po nokaucie Wacha

Kevin McBride w 2005 roku zasłynął z tego, że zakończył karierę wielkiego Mike'a Tysona. W piątkowy wieczór w Mohegun Sun Casino tym razem to jego kariera chyba dobiegła końca.

"Polski Olbrzym", zwany od niedawna "Wikingiem" Mariusz Wach, nokautując ciężko w czwartej rundzie "Kolosa z Clones", wysłał go nie tylko na deski ringu w Uncasville, ale zapewne także na bokserską emeryturę.

Irlandczyk już raz wybrał się na sportowy odpoczynek po porażce z Andrzejem Gołotą w 2007 roku, jednak na swoje nieszczęście powrócił po trzech latach. Opłaciło się to McBride'owi chyba tylko finansowo, gdyż od czasu wznowienia kariery niemal dokładnie rok temu, zostawił w ringu bardzo dużo zdrowia.

Piątkowej nocy, po uderzeniu z prawej ręki Wacha, 38-latek padł jak ścięte drzewo i mimo pomocy medycznej nie był w stanie o własnych siłach zejść z ringu. Został na noszach zabrany do karetki i przewieziony do miejscowego szpitala na badania, konieczne w przypadku tak ciężkiego nokautu. Należy wątpić, aby ten rozbity m.in. w walkach z trzema Polakami (Gołota, Tomasz Adamek, Wach) pięściarz miał wrócić jeszcze do aktywnego uprawiania boksu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama