Reklama

Reklama

Matthew Macklin: Wilder znów dostanie lanie od Fury'ego

Tyson Fury (30-0-1, 21 KO) nastawia się na najlepszą wersję Deontaya Wildera (42-1-1, 41 KO) w ich trzeciej walce. Są jednak tacy, dla których "Brązowy Bombardier" jest już mentalnie skończony i nigdy nie podniesie się po lutowym laniu z rąk Anglika. Tak uważa m.in. Matthew Macklin.

"Król Cyganów" po remisie w pierwszej walce w grudniu 2018, pięć miesięcy temu sprawił Amerykaninowi straszne lanie. Przewrócił go w trzeciej i piątej rundzie, a w siódmej z narożnika Wildera poleciał ręcznik na znak poddania. 

Reklama

Ten szukał różnych wymówek, od zbyt ciężkiego stroju, aż po rękawice rywala. Widać było, że nie potrafi sobie poradzić z tą porażką. Pierwszą w karierze zawodowej. Trzecia odsłona ich rywalizacji ma odbyć się według nieoficjalnych jeszcze informacji 19 grudnia.

- Zadałem mu pierwszą porażkę w karierze i będzie teraz chciał wygrać bardziej niż kiedykolwiek. Chce udowodnić, iż może wrócić i znów wygrywać. Będzie bardzo groźny, być może groźniejszy niż kiedykolwiek. A jemu naprawdę wystarczy jeden celny cios na punkt. Nigdy nikogo nie skreślam, a już tym bardziej Wildera - mówił w zeszłym tygodniu Fury. Ale zdaniem Matthew Macklina, czołowego "średniego" świata sprzed dekady, Wilder jest już skończony.

- Patrzę na Wildera i wydaje mi się, że on jest już złamany mentalnie. Fury zrobił to, co potrafi najlepiej, wyrwał mu jego duszę. Wilder to już pobity facet. Walka numer dwa się skończyła i widać było, że nie ma już w nim ognia i raczej już nie wróci. Tyson złamał go psychicznie i nie jestem pewien, czy on się kiedykolwiek po tym pozbiera. Moim zdaniem powinien sobie odpuścić trzecią walkę i stoczyć potyczki z innymi rywalami dla odbudowy. Taki zawodnik jak on musi być pewny swego, a wychodząc od razu do Tysona skazuje się na powtórkę z rozrywki. Być może nawet dostanie jeszcze większe lanie niż w lutym - przekonuje Macklin.

#POMAGAMINTERIA

1 czerwca reprezentantka Polski w kolarstwie górskim Rita Malinkiewicz i jej koleżanka Katarzyna Konwa jechały na trening w ramach autorskiego projektu Rity dla pasjonatów kolarstwa #RittRide for all. Z niewyjaśnionych przyczyn w Wilkowicach koło Bielska-Białej wjechał w nie samochód jadący z naprzeciwka. Kasia przeszła wiele operacji, w tym zabieg zespolenia połamanego kręgosłupa i połamanej twarzoczaszki oraz częściową rekonstrukcję nosa i języka. Rita nadal pozostaje w śpiączce farmakologicznej, a jej obecny stan zdrowia jest bardzo ciężki. Potrzeba pieniędzy na ich leczenie i rehabilitację - dołącz do zbiórki.

Sprawdź szczegóły >>>

Dowiedz się więcej na temat: Deontay Wilder | Tyson Fury

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje