Reklama

Reklama

Mariusz Wach znów jest w grze o tytuł mistrza Europy

Co się odwlecze... Pięściarz Mariusz Wach na początku roku zrezygnował z pojedynku z Agitem Kabayelem o mistrzostwo Europy w wadze ciężkiej. Powodem decyzji krakowianina była kontuzja, ale teraz okazuje się, że "Wiking" definitywnie nie stracił szans na zdobycie mistrzowskiego pasa.

Mariusz Wach był już zdecydowany, aby zmierzyć się z mało znanym Agitem Kabayelem o wakujący tytuł mistrza Europy w królewskiej kategorii wagowej. Walka miała odbyć się 4 lutego na gali w Magdeburgu, ale Polak na pierwszym treningu w Nowym Roku nabawił się kontuzji lewej ręki. Precyzyjnie mówiąc, odezwały się stare "demony" w dłoni pięściarza, która już cztery razy była operowana.

Reklama

W tej sytuacji, jeden z najwyżej notowanych polskich pięściarzy odmówił starcia z niemieckim pięściarzem, na jego terenie, a w miejsce Wacha został wyznaczony Belg Herve Hubeaux. Przypomnijmy, że pas EBU został w spadku po dotychczasowym czempionie, Bułgarze Kubracie Pulewie, który zrzekł się trofeum.

Teraz Europejska Unia Boksu podjęła decyzję, że nowo kreowany mistrz Starego Kontynentu, a więc Kabayel (15-0, 12 KO) lub Hubeaux (26-1, 12 KO), będzie musiał dać walkę właśnie Wachowi. Innymi słowy, "Wiking" z Krakowa, po 4 lutego, będzie pierwszym w kolejce do mistrzowskiego pasa.

Posunięcie władz EBU może świadczyć, że Wach dobrze udokumentował swoją kontuzję, oddalając przypuszczenia, że z pojedynku w Niemczech zrezygnował z innych przesłanek niż zdrowotne.

Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Wach | Agit Kabayel | Kubrat Pulew | Herve Hubeaux | EBU

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje