Reklama

Reklama

Mariusz Wach na rauszu? Bokser "niedysponowany" na antenie

Od czasu walki z Władymirem Kliczką i wpadki dopingowej o Mariuszu Wachu nie było tak głośno, jak przy okazji pojedynku Anthony’ego Joshuy z Kliczką. Polskiego olbrzyma na szczyty popularności wyniosła wyraźna niedyspozycja, gdy na antenie Polsatu Sport miał ocenić przebieg hitowego starcia z Wembley. Na szczęście trzeźwość umysłu zachował prowadzący studio dziennikarz i po dwóch pytaniach pożegnał pięściarza.

Starcie Joshuy z Kliczką, które zakończyło się zwycięstwem przez techniczny nokaut tego pierwszego w 11. rundzie, dostarczyło niesamowitych emocji. Znawcy boksu i pięściarze prześcigiwali się w mnożeniu komplementów, a naturalnym rozmówcą wydawał się być Mariusz Wach.

Reklama

Były pretendent do tytułu mistrza świata w 2012 roku walczył z młodszym z braci Kliczków, a niedawno przebywał przez trzy tygodnie w roli sparingpartnera u Joshuy, pomagając mu w przygotowaniach do walki z Władymirem.

Nawet dopuszczając myśl, że transmitująca walkę stacja Polsat Sport nie umówiła się z Wachem na telefoniczną rozmowę, to czołowy polski pięściarz musiał mieć świadomość, że zostanie poproszony o ekspercki głos po końcowym gongu.

Najrozsądniej byłoby, gdyby w zaistniałych okolicznościach Wach nie odebrał telefonu, ale stało się inaczej, z wizerunkową szkodą dla samego zainteresowanego.

"Kurczę, no emocji było co niemiara. Każdy to widział" - zaczął Wach i już pierwsze zdanie wypowiedziane przez pięściarza sprawiło, że goście w studiu spojrzeli po sobie i wymownie się uśmiechnęli. Na krzesłach, poza prowadzącym, zasiadali: trener Fiodor Łapin, były mistrz Europy Albert Sosnowski, ex-pięściarz Maciej Miszkiń oraz ekspert Janusz Pindera.

"Nikt się nie spodziewał. Czy nikt się... Przynajmniej ja się nie spodziewałem, że ten pojedynek skończy się w tej rundzie, co się skończył" - kontynuował Wach. Refleksem wykazał się prowadzący studio, który po drugim pytaniu zdał sobie sprawę, że dalsza rozmowa nie ma sensu.

Być może dostał też podpowiedź do ucha z reżyserki, by pożegnać rozmówcę, skądinąd bardzo sympatycznego, który będąc w takim stanie mógł powiedzieć o kilka słów za dużo. "Zgadzamy się z tobą Mariuszu, że Kliczko zaprezentował się z bardzo dobrej strony" - skonstatował prowadzący studio, podziękował Wachowi za rozmowę ("pozdrawiam serdecznie, cześć" - odparł pięściarz) i nastąpiło rozłączenie.

Komentarza nie mogła sobie odmówić narzeczona Artura Szpilki - Kamila Wybrańczyk, która na Twitterze zakpiła z "Wikinga".

Incydent jest tym bardziej zastanawiający, że Wach już za miesiąc stoczy piekielnie ważny pojedynek z Dillianem Whyte’em 3 czerwca na gali w Londynie. Profesjonalny sportowiec zawsze powinien świecić przykładem, a już tym bardziej na kilka tygodni przed startem, w tym przypadku walką.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Wach | Anthony Joshua | Władimir Kliczko | Kliczko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje